20 kwietnia 1939 roku Adolf Hitler obchodził swoje 50. urodziny. Była to największa uroczystość państwowa w przedwojennej Europie, a jej przygotowania trwały niemal rok. Ostatni taki jubileusz przed wybuchem II wojny światowej miał być demonstracją potęgi III Rzeszy i wierności narodów führerowi.

Przygotowania do wydarzenia osobiście nadzorował minister propagandy Joseph Goebbels. Co ciekawe, w grudniu 1938 roku Hitler oznajmił, że nie chce żadnych specjalnych uroczystości z okazji swojego jubileuszu. Goebbels wstrzymał nawet przygotowania, ale ostatecznie od stycznia 1939 roku prace ruszyły na nowo. Führer albo udawał, że nie chce świętować, albo dał się przekonać.
Okres poprzedzający urodziny był wyjątkowo napięty w polityce międzynarodowej. III Rzesza zażądała od Polski zgody na włączenie Gdańska i zaproponowała nieformalny sojusz. Polska odmówiła, a żądania niemieckie brzmiały jak ultimatum. W marcu Hitler zaanektował resztę Czechosłowacji, tworząc Protektorat Czech i Moraw, a także doprowadził do powstania marionetkowej Słowacji.
Następnie Niemcy postawiły ultimatum Litwie w sprawie Kłajpedy, która skapitulowała. Kolejnym celem miała być Polska, która nadal odmawiała niemieckim żądaniom. Na początku kwietnia minister Józef Beck przyjął brytyjskie gwarancje na wypadek wojny z Niemcami. Wojna wisiała na włosku.
Na tym tle przygotowywano wyreżyserowane przedstawienie, jakim były 50. urodziny Hitlera. Obchody rozpoczęły się już 19 kwietnia. Minister spraw wewnętrznych Rzeszy Wilhelm Frick ustanowił dzień 20 kwietnia świętem państwowym wolnym od pracy.
Niemieckie gazety pisały niemal wyłącznie o jubilacie, a nawet otrzymały ostrą instrukcję, czego o Hitlerze pisać nie wolno. Zabroniono poruszania tematu jego dzieciństwa, rodziny i prywatnego trybu życia, nakazując skupienie się na jego drodze politycznej. Z okazji urodzin przygotowano również specjalną luksusową edycję „Mein Kampf”, komponowano pieśni pochwalne i wystawiano sztuki w teatrach. 19 kwietnia o godzinie 18:30 Joseph Goebbels wygłosił w radiu przemówienie ku czci Hitlera, wielbiąc go i przypisując mu nadludzkie cechy.
Pół godziny później w sali mozaikowej kancelarii Rzeszy zebrało się kierownictwo NSDAP. Inauguracyjną mowę wygłosił zastępca Hitlera w partii Rudolf Hess, który wręczył jubilatowi 50 oryginalnych listów Fryderyka Wielkiego, którego Hitler był wielbicielem. Głównym punktem obchodów przeddzień urodzin był przejazd nowo otwartą trasą Wschód–Zachód w Berlinie. Setki tysięcy ludzi utworzyło szpaler, a Hitler jechał w odkrytym aucie, za którym podążało symboliczne 50 limuzyn.
Po godzinie 22:00 ulicami przemaszerowała tak zwana stara gwardia – starzy działacze partyjni NSDAP z pochodniami, których Hitler pozdrawiał z balkonu kancelarii Rzeszy. Krótko po północy, gdy rozpoczął się właściwy dzień urodzin, Hitler przyjął najbliższych współpracowników, którzy składali życzenia i wręczali prezenty. Goebbels podarował mu przegląd niemieckiej twórczości filmowej. Ferdinand Porsche i Robert Ley wręczyli prototyp Volkswagena „Garbusa”, który do masowej produkcji miał wejść dopiero po wojnie.
Heinrich Himmler ofiarował portret Fryderyka Wielkiego, a Hermann Göring złoty model Domu Sztuki Niemieckiej. Dyrektor berlińskiego zoo Lutz Heck podarował ważące ponad kilogram strusie jajo, życząc Hitlerowi, by zrobił sobie z niego smaczną jajecznicę. Prezentów było tak wiele, że nie sposób ich wszystkich wymienić. Nie brakowało poduszek z wyhaftowanym napisem „Heil mein Führer”, tortów ze swastykami, noży, granatów czy pistoletu z rękojeścią z kości słoniowej.
Był też żywy orzeł, którego Hitler miał później wypuścić na wolność. Architekt Albert Speer wspominał później, że na długich stołach piętrzyły się urodzinowe prezenty, będące w istocie „zbiorowiskiem kiczu”. Hitler część darów doceniał, część wyśmiewał. Wśród wartościowych darów znalazły się dzieła malarzy, których cenił, a także renesansowy obraz Tycjana „Wenus przed lustrem” od ministra gospodarki Waltera Funka.
Jeden prezent szczególnie rozbudził wyobraźnię Hitlera. Była to czterometrowa makieta łuku triumfalnego, przygotowana przez Alberta Speera. Łuk miał w przyszłości stać się rozpoznawalnym punktem nowej stolicy Niemiec – Germanii. Gdy Speer poinformował Hitlera o prezencie, ten natychmiast zostawił towarzystwo i pospieszył obejrzeć model.
Długo i ze wzruszeniem patrzył na ucieleśnienie marzenia swojej młodości, a potem w euforycznym nastroju podkreślał wobec gości znaczenie tej budowli w przyszłej historii Rzeszy. Jeszcze wielokrotnie tej nocy wracał do makiety. Od partii NSDAP Hitler otrzymał także herbaciarnię na szczycie góry Kehlstein, znaną jako Kehlsteinhaus. Kosztowny obiekt budowano ponad rok w zastraszającym tempie, by zdążyć na urodziny.
W trakcie prac życie stracić miało nawet kilkunastu robotników. Za przedsięwzięciem stał osobisty sekretarz kanclerza Martin Bormann. Hitler pojawił się w herbaciarni nie więcej niż dziesięć razy – przeszkadzała mu wysokość ponad 1700 metrów, która źle wpływała na samopoczucie. Kehlsteinhaus, w przeciwieństwie do Berghofu, nie został zniszczony przez wojnę i do dziś funkcjonuje jako restauracja.
Dzień 20 kwietnia 1939 roku był najważniejszą częścią obchodów. Berlin udekorowano pylonami i filarami z orłami i swastykami, a nocą podświetlone robiły piorunujące wrażenie. Na budynkach rozwieszono gigantyczne portrety Hitlera. Ponieważ nie pił on alkoholu, monachijskie piwiarnie przygotowały piwo bezalkoholowe.
W całym kraju w oknach i miejscach publicznych miały znajdować się flagi ze swastyką, a w kościołach odprawiano msze w intencji wodza narodu. Nad ranem Hitlera powitała orkiestra jego gwardii przybocznej. Ustawiła się kolejka osób składających gratulacje – od nuncjusza papieskiego Cesare Orsenigo, przez protektora Czech i Moraw Konstantinego von Neuratha i prezydenta Emila Hachę, po przedstawiciela marionetkowej Słowacji Józefa Tisę. Generałowie Wehrmachtu również złożyli życzenia, a gauleiter Wolnego Miasta Gdańska wręczył Hitlerowi tytuł honorowego obywatela miasta, co miało wyraźny polityczny kontekst przed nadchodzącą wojną.
O godzinie 11:00 na trasie Wschód–Zachód rozpoczęła się największa defilada wojsk niemieckich od zakończenia I wojny światowej. Przed führerem przemaszerowało łącznie 40 tysięcy żołnierzy, prezentowano najnowszy sprzęt od czołgów po ciężkie działa, a nad głowami przelatywały eskadry myśliwców i bombowców. Całość trwała około pięciu godzin, a Hitler cały czas stał na trybunie z baldachimem, pozdrawiając maszerujących. Wydarzenie zarejestrowało 12 kamer, a nakręcono aż 10 kilometrów taśmy.
Defilada miała dwa cele: obudzić ducha bojowego Niemców, zwłaszcza sceptycznych wobec wojny, oraz pokazać światu potęgę militarną III Rzeszy. W hitlerowskiej prasie dygnitarze prześcigali się w epitetach. Hermann Göring nazwał Hitlera „największym Niemcem wszechczasów”, Alfred Rosenberg głosił, że jest on „założycielem największego imperium na kontynencie europejskim”, a dziennikarz Karl Wilke pisał o „tajemniczym fluidzie” przechodzącym z postaci führera na naród. Również Goebbels był zadowolony z obchodów, zapisując w dzienniku, że naród fetuje Hitlera tak, jak nigdy dotąd nie fetowano żadnego śmiertelnika.
Wśród składających życzenia zabrakło jednak ambasadorów Anglii, Francji i Stanów Zjednoczonych, których nie było już w Berlinie. Listy gratulacyjne nadesłali natomiast Mussolini i papież. Cichy sprzeciw wobec kultu führera wyrażali niektórzy katolicy, pobożni protestanci i część inteligencji. W emigracyjnej prasie SPD publikowano teksty wymierzone w Hitlera, ale nie miały one już żadnego wpływu na rzeczywistość.
Twierdzenia, że uroczystość ma sztuczny charakter, a Niemcy nie są zachwyceni, były co najwyżej pobożnym życzeniem – większość społeczeństwa dała się porwać wychwalaniu Hitlera. Polski attaché wojskowy w Berlinie Antoni Szymański raportował do Warszawy, że defilada była czymś więcej niż jakakolwiek poprzednia rewia wojskowa i miała demonstrować siłę zbrojną wobec zagranicy. Jednostki niemieckie prezentowały się dobrze, a elementy zmotoryzowane wyglądały popisowo. Entuzjazm podczas urodzin kontrastował jednak z narastającymi symptomami kryzysu gospodarczego i społecznego w Niemczech.
Raporty służby bezpieczeństwa z wiosny 1939 roku wskazywały na niezadowolenie wynikające z nadmiernej eksploatacji zasobów pracowniczych, migracji ludności do miast, kryzysu w rolnictwie, deficytu mieszkań i nadwyrężenia budżetu przez budowę reprezentacyjnych obiektów. Te niebezpieczne dane były pilnie strzeżone. Zanim jednak kryzys zdążył się rozwinąć, Hitler przyćmił wszystko wojną – wojną, która miała uczynić z III Rzeszy największe imperium świata.
Plany te legły w gruzach, niszcząc niemiecką gospodarkę, pociągając za sobą miliony ofiar i wyludniając niemal całą Europę.