BEATA TYSZKIEWICZ: Arystokratka została gwiazdą PRL. Jak naprawdę zdobyła Polskę?

BEATA TYSZKIEWICZ: Arystokratka została gwiazdą PRL. Jak naprawdę zdobyła Polskę?

Jej nazwisko miało być w nowej Polsce obciążeniem. Urodziła się w Wilanowie, w pałacu, który nie należał do jej rodziny, a jej chrzestną była kobieta, którą NKWD wywiozło do Związku Sowieckiego. Z całego rodzinnego domu po wojnie ocalał tylko srebrny kubek po ojcu. Mimo to Beata Tyszkiewicz została pierwszą damą polskiego kina i gwiazdą, którą nowe pokolenia poznały przy okrągłym stole jurorskim w „Tańcu z gwiazdami”.

Thumbnail

W sierpniu 2026 roku skończyła 88 lat. Od 2017 roku nie pojawia się publicznie, nie bywa na premierach i niechętnie przyjmuje gości. Nagłówki pisały o niej przez lata przez pryzmat choroby i samotności. Bliscy przekonują jednak, że aktorka zachowała pogodę ducha, bystrość umysłu i poczucie humoru.

Jej historia zaczęła się w świecie, który zniknął, zanim zdążyła go zrozumieć. Beata Maria Helena Tyszkiewiczówna przyszła na świat 14 sierpnia 1938 roku w Wilanowie. Jej ojciec, hrabia Krzysztof Maria Tyszkiewicz, prowadził sklep z antykami, a rodzina mieszkała w kamienicy na warszawskim Starym Mieście. Pałac w Wilanowie należał wówczas do hrabiego Adama Branickiego, przyjaciela rodziny, który zaprosił młode małżeństwo, by dziecko przyszło na świat w pałacowych wnętrzach.

To właśnie Branicki został ojcem chrzestnym Beaty, a jej imię pochodziło od żony gospodarza, Beaty Branickiej z domu Potockiej. Ten świat runął, gdy dziewczynka miała rok. Wybuch wojny zakończył beztroskie dzieciństwo. Kamienica na Krzywym Kole została zbombardowana, a ojciec Beaty w sierpniu 1944 roku poszedł walczyć w powstaniu warszawskim.

Po jego upadku trafił do niewoli i nigdy nie wrócił do Polski. Osiedlił się w Anglii, a córka widziała go po wojnie tylko raz. Podczas powstania Beata została rozdzielona z matką. Barbara Tyszkiewicz trafiła do obozu w Pruszkowie, skąd wydostała ją znajoma.

Dzieci, Beatę i jej młodszego brata Krzysztofa, wraz z rodziną Branickich wywieziono do pałacu w Nieborowie. W styczniu 1945 roku matka zabrała je stamtąd do Krakowa. To była ostatnia chwila – wkrótce potem NKWD aresztowało zgromadzonych w Nieborowie arystokratów, w tym Adama Branickiego i jego żonę Beatę, imienniczkę przyszłej aktorki. Wywieziono ich do Krasnogorska pod Moskwą.

Hrabia Branicki wrócił do kraju w 1947 roku ze zniszczonym zdrowiem i zmarł jeszcze w grudniu tego samego roku. Rodzina Tyszkiewiczów uniknęła deportacji, ale w nowej Polsce hrabiowskie nazwisko stało się ciężarem. Ojciec został za granicą, a matka samotnie wychowywała dwoje dzieci. Prowadziła stołówkę, dom pracy twórczej i hotel w Karpaczu, a rodzina przeprowadzała się kilka razy.

W domu w Lasku pod Warszawą nie było ogrzewania ani bieżącej wody. Mimo biedy Barbara Tyszkiewicz zawsze dbała o styl i nie pozwalała, by ktokolwiek domyślił się jej trudnej sytuacji. To od matki Beata wyniosła przekonanie, że można jej odebrać wszystko, a mimo to się nie złamie. W szkole dziewczynka z arystokratycznym nazwiskiem miała trudności.

Do gimnazjum dostała się dopiero po czyjejś interwencji. Jej kariera zaczęła się przypadkiem – na szkolnym korytarzu wypatrzył ją asystent reżysera Antoniego Bohdziewicza. Tak trafiła na plan ekranizacji „Zemsty” Fredry. Udział w filmie przypłaciła jedenastoma ocenami niedostatecznymi, także z zachowania, i zmianą szkoły.

Maturę zdawała w internacie sióstr niepokalanek w Szymanowie, a egzamin z języka polskiego zdała dopza drugim podejściem. Dostała się do warszawskiej PWST, ale po pierwszym roku została relegowana z uczelni za granie w filmach bez zgody szkoły. Poszła pracować w telewizji jako inspicjentka. Aktorskie uprawnienia zawodowe otrzymała dopiero w 1973 roku, już po kilkudziesięciu znaczących rolach.

Pierwszą damą polskiego kina została bez dyplomu aktorskiego. W latach 60. zagrała w dziesiątkach filmów, często w dwóch lub trzech jednocześnie. W „Popiołach” Wajdy wcieliła się w księżniczkę Elżbietę i poznała Daniela Olbrychskiego, z którym przyjaźniła się ponad pół wieku.

W „Marysi i Napoleonie” zagrała podwójną rolę: współczesną studentkę i Marię Walewską. W 1968 roku w „Lalce” Wojciecha Jerzego Hasa stworzyła swoją najsłynniejszą kreację – Izabelę Łęcką. Hrabianka, która jako dziecko widziała upadek świata arystokracji, zagrała kobietę z tego samego świata, która nie umiała żyć bez dawnego przepychu. W 1965 roku do Warszawy przyjechał indyjski producent Tivari.

Zobaczył ją w filmie „Dziś w nocy umrze miasto” i zaproponował rolę pięknej Heleny w produkcji o Aleksandrze Wielkim. Beata przyjęła ofertę i spędziła w Indiach ponad rok, mieszkając w luksusowych hotelach i mając do dyspozycji limuzynę z kierowcą. Film jednak nie powstał z jej udziałem – zastąpiła ją indyjska aktorka, a Tyszkiewicz nigdy nie obejrzała produkcji. Za pieniądze zarobione w Indiach kupiła razem z Andrzejem Wajdą zrujnowany dwór w Głuchach koło Wyszkowa.

To w tym dworku urodził się Cyprian Kamil Norwid. Para spędziła lata na remoncie zabytkowego budynku. Związek z Wajdą przetrwał półtoraroczną rozłąkę w Indiach i fakt, że reżyser był wtedy jeszcze żonaty. W 1967 roku wzięli ślub, a kilka miesięcy później na świat przyszła ich córka Karolina.

Małżeństwo rozpadło się po około dwóch latach. W filmie Wajdy „Wszystko na sprzedaż”, powstałym po tragicznej śmierci Zbigniewa Cybulskiego, Beata zagrała żonę reżysera, podczas gdy w rzeczywistości była żoną reżysera stojącego za kamerą. Po rozwodzie wyszła za reżysera Witolda Orzechowskiego, a następnie za Jacka Padlewskiego, architekta, którego poznała jako nastolatka w Karpaczu. To była jej pierwsza wielka miłość – sama mu się oświadczyła jako 19-latka, a on wtedy odmówił.

Spotkali się po latach, gdy oboje przeżywali kryzysy małżeńskie. Z tego związku przyszła na świat druga córka, Wiktoria. Sama tak podsumowywała swoje związki: niektóre kobiety mają romanse, a inne, gdy się zakochują, wychodzą za mąż. Ona należała do tych drugich.

Uważała, że małżeństwo ma sens tylko wtedy, gdy miłość otwiera ludzi na świat, a nie uzależnia ich od siebie. Na ekranie grała kobiety, dla których mężczyźni tracili głowy. Łącznie zagrała ponad 120 ról w Polsce, Francji, Niemczech, Belgii, Związku Sowieckim i na Węgrzech. Pracowała z największymi twórcami, w tym z Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Zanussim i Claude’em Lelouchem.

W 1971 roku zasiadała w jury festiwalu w Moskwie, a w 1987 roku otrzymała sowiecki Order Przyjaźni Narodów. Jej dorobek obejmuje też takie filmy jak „Noce i dnie”, „Kingsajz” czy „Niemcy”, za rolę w którym dostała nagrodę w Gdyni. W 2007 roku, przełamując swój wizerunek, zagrała sprzątaczkę w komedii „Ryś”. Mniej znana jest jej działalność społeczna.

Była inicjatorką i współautorką programu „Raport o dzieciach”, przewodniczyła radzie fundacji „Dzieciom Zdążyć z Pomocą” i kierowała Fundacją Kultury Polskiej. W 2003 roku opublikowała wspomnienia pod znamiennym tytułem „Nie wszystko na sprzedaż”. Drugą młodość przeżyła w „Tańcu z gwiazdami”. Gdy telewizja TVN przygotowywała polską wersję brytyjskiego formatu, nie mogła skompletować jury.

Brytyjscy licencjodawcy wymagali, by w składzie zasiadali specjaliści od tańca. Gdy zaproponowano im Beatę Tyszkiewicz, sceptycznie pytali, czy ta pani ma cokolwiek wspólnego z tańcem. Producent programu przyznał po latach, że wtedy skłamano – powiedziano, że Tyszkiewicz to słynna primabalerina. Aktorka zasiadała w jury przez 19 sezonów, zachwycając widzów klasą, ciepłem i ciętymi ripostami.

W 2017 roku doznała rozległego zawału serca. Lekarze udrożnili tętnicę, ale aktorka odmówiła powrotu do programu, tłumacząc, że serce za szybko bije przy tej produkcji. Od tego czasu wycofała się z życia publicznego. Mieszka samotnie w warszawskim mieszkaniu, nie przyjmuje gości i ograniczyła kontakty do najbliższej rodziny.

Jej córka Karolina przekonuje, że matka jest w dobrej kondycji psychicznej i nie straciła poczucia humoru, choć ma problemy z chodzeniem i wzrokiem. W marcu 2026 roku zmarł jej młodszy brat, hrabia Krzysztof Tyszkiewicz, który po wyjeździe z Polski mieszkał w Hamburgu. Mimo dzielącej ich odległości utrzymywali bliskie kontakty i wspólnie napisali książkę „Trzy pory dnia”. Brat mówił o siostrze, że to wielka radość mieć kogoś takiego jak ona – kogoś, komu można powiedzieć prawdę.

W lipcu 2026 roku, po prawie dekadzie milczenia, aktorka zgodziła się wypowiedzieć kilka zdań dla radia ESA. Przyznała, że wciąż ogląda „Taniec z gwiazdami” i że uczestnicy starają się tańczyć bardzo ładnie. Zapytana o nowe ekranizacje „Lalki”, odpowiedziała bez cienia zazdrości, że nowe adaptacje to szansa dla aktorów, a widzowie sami zdecydują, co jest im bliższe. To nie jest historia o upadku gwiazdy.

To opowieść o kobiecie, która sama zdecydowała, kiedy zejść ze sceny. Bez skandalu, bez bankructwa i bez błagania o uwagę – otoczona rodziną, na własnych warunkach. Z całego domu Tyszkiewiczów po wojnie ocalał tylko jeden srebrny kubek po ojcu.

Ona sama ocalała z całego stulecia i jak ten kubek – przetrwała.