Adolf Hitler nie chciał jedynie podbić Europy. Marzył o stworzeniu stolicy tysiącletniej Rzeszy – nowej Germanii, która miała przyćmić Paryż, Londyn i Rzym. Wierzył w tę wizję do samego końca, nawet gdy Berlin zamieniał się w ruinę pod bombardowaniami aliantów. Dla Hitlera Berlin lat 30.

był jedynie stolicą pokonanych Niemiec, miastem nieprzystającym do ambicji przyszłego imperium. Twierdził, że prawdziwymi metropoliami są Paryż czy Wiedeń, a Berlin to tylko chaotyczny labirynt budynków. Nowa potęga wymagała nowej oprawy – monumentalnej architektury, szerokich alei i gmachów, które miały świadczyć o sile Rzeszy. Projekt nazwano Germanią, czyli „Welthauptstadt” – światową stolicą.
Architektura miała być nie tylko sztuką, ale przede wszystkim narzędziem propagandy, mającym budzić respekt i wymuszać posłuszeństwo. Fascynacja architekturą towarzyszyła Hitlerowi od młodości. Jako młody człowiek w Wiedniu podziwiał parlament, ratusz i operę, słuchając dzieł Wagnera. Uwieczniał te budowle w swoich rysunkach, a z czasem zaczął traktować architekturę jako polityczny instrument władzy.
Do realizacji tych wizji potrzebował odpowiedniego człowieka. Znalazł go w Albertcie Speerze, młodym architekcie, który szybko zyskał ogromne zaufanie führera. Speer wstąpił do NSDAP w 1931 roku i wyróżnił się projektami wieców partyjnych w Norymberdze, w tym słynną „katedrą światła”. Speer nie był jedynym architektem cenionym przez reżim.
Obok niego działali Paul Ludwig Troost, Hermann Giesler czy Roderich Fick. To jednak Speer stał się ulubionym projektantem Hitlera, bo w przeciwieństwie do innych nie widział przeszkód w realizacji nawet najbardziej śmiałych pomysłów. Hitler oczekiwał, że budowle Trzeciej Rzeszy będą nie tylko monumentalne, ale i trwałe – jak starożytne świątynie, których ruiny budzą podziw po wiekach. Z tej fascynacji narodziła się koncepcja „wartości ruin”.
Speer przygotował nawet rysunek przedstawiający trybunę na Zeppelinfeld po latach zaniedbania, zarośniętą bluszczem, z powalonymi kolumnami. Otoczenie Hitlera uznało to za bluźnierstwo, ale sam führer przyjął koncepcję jako logiczną i nakazał budować ważne gmachy według „prawa ruin”. W 1937 roku Speer został generalnym inspektorem ds. przebudowy stolicy Rzeszy.
Otrzymał ogromne uprawnienia – mógł wstrzymywać inwestycje, wywłaszczać nieruchomości i zarządzać przesiedleniami. Harmonogram prac ogłoszono 28 stycznia 1938 roku i wkrótce rozpoczęły się pierwsze wyburzenia. Sercem Nowego Berlina miała być kilkukilometrowa oś północ-południe zwana „Prachtstraße”, czyli Aleją Przepychu. Wzdłuż niej miały stanąć najważniejsze budowle nowej stolicy.
Kluczowe były dwa monumentalne dworce – południowy i północny. Hala peronowa dworca południowego miała mieć około 400 metrów długości i prawie 40 metrów wysokości, przewyższając słynny Grand Central Terminal w Nowym Jorku. Kolejnym imponującym elementem był Łuk Triumfalny, wysoki na ponad 100 metrów – znacznie większy od paryskiego odpowiednika. Na jego powierzchni planowano umieścić nazwiska ponad dwóch milionów niemieckich żołnierzy poległych podczas pierwszej wojny światowej.
Za łukiem miał rozciągać się dzielnica rządowa z budynkami administracyjnymi, ale także hotelami, sklepami i mieszkaniami. Projektanci nie chcieli tworzyć zamkniętego kompleksu urzędowego, lecz żywy organizm miejski, w którym monumentalna architektura miała łączyć się z codziennym życiem. Najbardziej monumentalnym elementem Germanii miała być Volkshalle, Wielka Hala Ludowa. Budowla miała osiągać około 290 metrów wysokości, a średnica kopuły – około 250 metrów.
Wewnątrz planowano salę zgromadzeń dla 150–180 tysięcy ludzi, z podium dla Hitlera naprzeciwko tłumu. Inspiracją był rzymski Panteon, ale Volkshalle miała go przewyższyć i stać się kamiennym symbolem dominacji Niemiec nad światem. Realizacja tak ogromnego przedsięwzięcia napotykała techniczne ograniczenia. Berlin miał grunt o niewystarczającej nośności.
W 1941 roku wzniesiono specjalny betonowy blok testowy, Schwerbelastungskörper, ważący kilka tysięcy ton, by sprawdzić zachowanie gruntu pod ciężarem planowanego łuku triumfalnego. Wyniki pokazały, że potrzebne byłyby niezwykle skomplikowane rozwiązania konstrukcyjne. Problemem była też skala przedsięwzięcia. Aby zrobić miejsce dla przyszłej stolicy świata, trzeba było przesiedlić tysiące ludzi i wyburzyć tysiące budynków.
Szczególnie tragiczny los spotkał berlińskich Żydów, których mieszkania przejmowano w ramach nazistowskiej polityki prześladowań i „aryzacji”. Germania stała się przez to nie tylko projektem architektonicznym, ale także elementem zbrodniczej polityki. Speer chciał też wyeliminować z Berlina slumsy. Planował budowę „Südstadt”, czyli Południowego Miasta, dla około 200 tysięcy mieszkańców, z miejscami pracy, terenami zielonymi i parkami.
Do 1941 roku ukończono jedynie część przygotowań. Oczyszczono tereny nad Szprewą, rozpoczęto regulacje ulic wokół Potsdamer Platz i przeprowadzono liczne wyburzenia. Do prac wykorzystywano robotników przymusowych. Powstały pierwsze elementy infrastruktury, w tym tunel drogowy pod Tiergartenem i budynek dla zagranicznej turystyki.
Do realizacji nazistowskich wizji architektonicznych często wykorzystywano przedsiębiorstwa SS. Kamień wydobywano w obozach koncentracyjnych Flossenbürg i Gross-Rosen przy użyciu niewolniczej pracy więźniów, a granit do Wiednia pochodził z obozu Mauthausen. Ostatecznie wielkie plany architektoniczne musiały ustąpić brutalnej rzeczywistości wojny. Berlin zmieniał się z przyszłej stolicy świata w twierdzę przygotowującą się do ostatniej bitwy, a potem w miasto ruin.
Konflikt, który miał zapewnić Niemcom dominację nad Europą, zniszczył państwo, a Germania pozostała jedynie niezrealizowaną wizją, pomnikiem rzekomej potęgi, który nigdy nie powstał.