Budynek przy Alejach Ujazdowskich 25 na długie lata stał się symbolem terroru w okupowanej Warszawie. To właśnie tam Gestapo przeprowadzało brutalne przesłuchania, tortury i egzekucje. Jednym z ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie tej machiny był Ludwig Hahn – fanatyczny nazista i wysoki oficer SS. Od 1941 roku Hahn kierował niemieckim aparatem bezpieczeństwa w Warszawie, odpowiadając za represje wobec mieszkańców miasta.

Dla Armii Krajowej stał się jednym z najważniejszych celów. Jego nazwisko trafiło na listę operacji „Główki”, a polskie podziemie zdecydowało się go zlikwidować latem 1944 roku. Ludwig Hahn urodził się 23 stycznia 1908 roku. Studiował prawo, jednocześnie angażując się w ruch narodowosocjalistyczny – wstąpił do NSDAP, a następnie do SS.
W 1934 roku rozpoczął pracę w służbie bezpieczeństwa. Dwa lata później został szefem Gestapo w Hanowerze, a w 1937 roku objął podobne stanowisko w Weimarze. Po agresji Niemiec na Polskę uczestniczył w kampanii wrześniowej jako szef Einsatzkommando – formacji odpowiedzialnej za likwidację polskiej inteligencji i potencjalnych przeciwników politycznych. Następnie trafił do Krakowa, gdzie w latach 1939–1940 służył w strukturach niemieckiego aparatu bezpieczeństwa.
W 1940 roku został przeniesiony na Słowację, a rok później do Grecji. 1 sierpnia 1941 roku powierzono mu stanowisko dowódcy policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa w Warszawie. Otrzymanie tej posady uczyniło go jednym z najważniejszych urzędników nazistowskiego reżimu w okupowanej stolicy. W listopadzie 1941 roku awansowano go do rangi SS-Obersturmbannführera, a 20 kwietnia 1944 roku osiągnął stopień SS-Standartenführera.
W Warszawie podlegały mu struktury Gestapo, a jego kwaterą główną był budynek przy Alejach Ujazdowskich 25. Hahn odpowiadał za zwalczanie polskiego ruchu oporu, represje wobec ludności cywilnej oraz działania wymierzone w społeczność żydowską. Podlegli mu oficerowie uczestniczyli w organizacji i realizacji niemieckiej polityki eksterminacji, w tym wielkiej akcji likwidacyjnej warszawskiego getta, podczas której około 300 tysięcy Żydów deportowano do obozu zagłady w Treblince i tam zamordowano. Hahn ponosił też odpowiedzialność za masowe egzekucje, rozstrzeliwania więźniów Pawiaka i cały szereg akcji represyjnych wymierzonych w ludność okupowanej stolicy.
Jego nazwisko pojawiało się na wielu publicznych obwieszczeniach informujących o kolejnych niemieckich zbrodniach. Za swoją bezwzględność zyskał opinię jednego z najbardziej znienawidzonych Niemców. Tropieniem Ludwiga Hahna zajęto się w ramach operacji „Główki” – akcji Armii Krajowej wymierzonej w najważniejszych przedstawicieli niemieckiego aparatu okupacyjnego. Zadanie to powierzono jednemu z najwybitniejszych oficerów wywiadu AK, Aleksandrowi Kunickiemu o pseudonimie „Rajski”.
W marcu i kwietniu 1944 roku udało mu się zdobyć zdjęcie Hahna i poznać jego zwyczaje. Niemiec zwykle pracował przy Alejach Ujazdowskich 25, skąd często udawał się do Pałacu Brühla na ulicy Wierzbowej, gdzie urzędował gubernator dystryktu warszawskiego Ludwig Fischer. Po udanej akcji likwidacyjnej Franza Kutschery w lutym 1944 roku Hahn zachowywał skrajną ostrożność. Zawsze podróżował z uzbrojoną eskortą, a jego samochód miał pięć różnych tablic rejestracyjnych, co miało dezorientować potencjalnych zamachowców i utrudniać próbę zamachu.
Z tego powodu obserwacja trwała przez kolejne miesiące. W operacje zaangażowano liczne łączniczki i wywiadowczynie. Były wśród nich Hanka, Dejtis, Kama i Nora, czyli Anna Sarzyńska, Elżbieta Dziębowska, Maria Stypułkowska i Eleonora Lewandowska. Uczestniczyły również Krystyna Maleszewska ps.
Rafał, Zofia Świeszcz ps. Zojda, Aldona Reszel ps. Aldona i Halina Wojciechowska ps. Tina, a także siostry Maria i Kazimiera Huchla posługujące się pseudonimami Maja i Kaja.
Tak szeroki skład nie był przypadkowy. Duża liczba osób zaangażowanych w obserwację ograniczała ryzyko denuncjacji do absolutnego minimum. Ważnym elementem ówczesnych ustaleń była nieobecność Aleksandra Kunickiego ps. „Rajski”, który przebywał w Krakowie, gdzie zajmował się rozpracowywaniem Wilhelma Koppego, wyższego dowódcy SS i policji na całe Generalne Gubernatorstwo.
Rozpoznanie prowadzono głównie w godzinach 9:00–13:00 w rejonie Alej Ujazdowskich, od placu Na Rozdrożu do placu Trzech Krzyży. Obserwacją objęto także trasę prowadzącą w stronę Falent i tamtejszego dworu, plac Unii Lubelskiej stanowiący drogę wyjazdową oraz Aleje Ujazdowskie. Żaden z analizowanych wariantów nie wydawał się idealny. Ostatecznie zdecydowano, że zamach odbędzie się na Alejach Ujazdowskich.
Do bezpośredniego wykonania wyroku wyznaczono trzech żołnierzy z drugiego plutonu. Operacją dowodził Jerzy Zapadko ps. Mirski, który miał być jednocześnie trzecim wykonawcą. Jego zastępcą i pierwszym wykonawcą został Stanisław Jastrzębski ps.
Kopeć. Rolę drugiego wykonawcy powierzono Zbigniewowi Dąbrowskiemu ps. Cyklon. Ubezpieczenie stanowili Bolec, Burza, Garbaty, Jaksa, Ryś i Osoria, czyli Tadeusz Chojko, Kazimierz Łukasiak, Zbigniew Gąsior, Edward Leszczyński, Zbigniew Chmaj i Jan Kołomyjski.
Samochodami używanymi podczas operacji zajmowali się Andrzej Hoffman ps. Brzeszczot, Jan Bernatowicz ps. Bartek i Stanisław Gniado ps. Oto.
Wsparcie zapewniały także łączniczki Janina Lutyk ps. Scarlett oraz wspomniane wcześniej Tina, Kama, Zojda, Nora, Hanka i Dejtis. Łącznie w przygotowanie i przeprowadzenie operacji zaangażowanych było dziewiętnaście osób. Sam atak miał zostać przeprowadzony u wylotu ulicy Wilczej.
Scarlett, która zajęła punkt obserwacyjny na placu Na Rozdrożu, miała zasygnalizować nadjechanie samochodu Hahna. Ustalonym sygnałem miała przekazać informację Tinie stojącej na Alejach Ujazdowskich naprzeciwko wylotu Alei Róż. Następnie sygnał miały przekazywać sobie Kamień z ulicy Chopina, Zojda na skrzyżowaniu z ulicą Piusa XI oraz Nora na wysokości ulicy Matejki. Ostateczne rozpoznanie samochodu Hahna przeprowadzały Hanka i Dejtis – ta ostatnia miała przejść przez jezdnię przed nadjeżdżającym autem, dając sygnał do rozpoczęcia akcji.
Równocześnie z rozpoczęciem likwidacji miał włączyć się samochód Brzeszczota zaparkowany na Wilczej, którego głównym zadaniem było zablokowanie drogi pojazdowi Hahna. Dwa inne samochody ustawiono na Wilczej za skrzyżowaniem z Mokotowską, w kierunku Kruczej. Po rozpoczęciu akcji miały cofnąć się na róg Wilczej i Alej Ujazdowskich, gdzie zabrałyby uczestniczących w zamachu żołnierzy. Broń, którą z powodu upału Polacy musieli ukrywać pod ciężkimi płaszczami, przeniesiono do mieszkania ciotki Zdzisława Dobrowolskiego ps.
Mag przy ulicy Wilczej, skąd następnie wyruszono na wyznaczone pozycje. Mirski zajął stanowisko na Alejach Ujazdowskich po południowej stronie wylotu Wilczej, a po północnej stanął Kopeć. Cyklon i Burza czekali w bramie domu przy Wilczej 2. Ubezpieczenie od strony Alej Ujazdowskich zapewniał Bolec, rozmieszczony około 20 metrów od wylotu Wilczej.
W podobnej odległości, ale od strony placu Trzech Krzyży, stanowiska zajęli Ryś i Osoria. Garbaty i Jaksa ubezpieczali skrzyżowanie Wilczej z Mokotowską, osłaniając zespół od strony Kruczej. Po rozpoczęciu akcji Cyklon i Burza mieli wyjść na Aleje Ujazdowskie. Burza miał koordynować działania z Bolcem, a Cyklon dołączyć do Mirskiego i Kopcia, aby wspólnie ostrzelać samochód Hahna.
W późniejszej fazie akcji Mirski i Cyklon mieli zająć się niemiecką eskortą, a Kopeć podbiec do samochodu, zastrzelić Hahna i zabrać znalezione przy nim dokumenty. Po wykonaniu zadania Mirski miał wydać rozkaz zakończenia operacji i rozpoczęcia odwrotu. Samochody miały następnie jechać przez Wilczą, Marszałkowską, Złotą i Żelazną. Opiekę medyczną nad ewentualnie rannymi powierzono doktorowi Zbigniewowi Dworakowi ps.
Maks. Pozostali mieli udać się w rejon ulicy Wilanowskiej, gdzie planowano odprawę. Plan wydawał się dopracowany i zyskał akceptację dowództwa. Samą akcję zaplanowano na jeden z piątków w czerwcu i na tym właściwie kończyły się ustalenia.
Operację ustawiono punktualnie o 9:45, jednak Hahn nie pojawił się przez kilkadziesiąt minut. Po dwóch godzinach oczekiwania Kopeć wspominał, że kierownik pozwolił im opuścić stanowiska. Wrócili tą samą drogą do tych samych miejsc, z których wyruszyli na akcję. Misternie przygotowany plan nie doszedł więc do skutku.
Kolejnej próby przeprowadzenia tej operacji nigdy nie podjęto. Twarda ręka polskiego podziemia zwróciła się ku innym niemieckim zbrodniarzom. Hahn natomiast nigdy nie poniósł adekwatnej kary za swoje straszliwe zbrodnie. Po wojnie Ludwig Hahn zdołał zniknąć z pola widzenia wymiaru sprawiedliwości i bez większych przeszkód wrócił do zawodu prawnika.
Otworzył kancelarię w Hamburgu, wiodąc spokojne życie i ciesząc się opinią szanowanego adwokata. Dopiero na początku lat 60. XX wieku zachodnioniemiecki wymiar sprawiedliwości postawił mu zarzuty dotyczące współudziału w deportacji 300 tysięcy Żydów do obozu zagłady w Treblince oraz akcji represyjnych wobec mieszkańców Warszawy. Mimo zgromadzonej dokumentacji i ogromnej ilości dowodów świadczących o zbrodniach Hahna postępowanie ciągnęło się przez wiele lat.
Wyrok zapadł dopiero w 1981 roku. Ludwig Hahn został skazany na dożywocie za współudział w zamordowaniu dziesiątek tysięcy ludzi. Nie odsiedział jednak całej kary. W 1985 roku, powołując się na zły stan zdrowia, został zwolniony z więzienia.
Zmarł rok później, 10 listopada 1986 roku, w Hamburgu, nigdy nie ponosząc kary współmiernej do skali swoich zbrodni. Tak zakończyła się historia niemieckiego zbrodniarza wojennego, którego nie dosięgły kule polskich żołnierzy.