Edward Gierek objął władzę w grudniu 1970 roku, gdy wojsko właśnie strzelało do robotników na Wybrzeżu. Dekadę później odszedł w atmosferze bankructwa państwa, a ostatnią ratę za jego politykę Polska spłaciła dopiero w 2012 roku. Mimo to do dziś większość Polaków ocenia go pozytywnie, a jego lata rządów wspomina jako jedyny okres w dziejach PRL, w którym zwykłemu człowiekowi żyło się z roku na rok lepiej. Gierek urodził się w 1913 roku w Porąbce koło Sosnowca, w rodzinie górniczej.

Jego ojciec Adam zginął w wypadku w kopalni w 1917 roku, gdy Edward miał 4 lata. Matka, zostawszy sama z dwójką dzieci, wyszła ponownie za mąż, a rodzina wyemigrowała za chlebem do Francji. Dziesięcioletni Edward dołączył do ojczyma w 1923 roku, a już jako trzynastolatek zaczął pracować pod ziemią w kopalni Arenberg. Pył węglowy, który wdychał od tego momentu, został w jego płucach do końca życia.
We Francji i Belgii spędził ćwierć wieku, pracując jako górnik. To tam, około 1930 roku, wstąpił do francuskiej partii komunistycznej i nauczył się polityki w zupełnie inny sposób niż aparatczycy uformowani w Moskwie. Doświadczył zachodniego stylu życia robotników, negocjacji związkowych i przekonywania ludzi zamiast przymuszania ich. Po wydaleniu z Francji w 1934 roku za organizowanie strajku wrócił na krótko do Polski, odbył służbę wojskową, a następnie wyjechał z żoną Stanisławą do Belgii, gdzie pracował w kopalni w Eisden.
W latach wojny działał tam w konspiracji i od 1943 roku stał na czele Rady Narodowej Polaków w Belgii. Do Polski wrócił na stałe w 1948 roku i szybko zrobił karierę w aparacie partyjnym. W 1957 roku został pierwszym sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego w Katowicach, gdzie przez 13 lat zbudował coś w rodzaju państwa w państwie. Region prosperował, górnicy zarabiali więcej niż reszta społeczeństwa, a Gierek otaczał się oddaną mu osobiście „ekipą śląską”.
To właśnie tam przetestował swoją receptę na rządzenie: spokój społeczny można kupić, dając ludziom dobrobyt. Cieniem na tej biografii pozostaje marzec 1968 roku. Na wiecu w Katowicach, w obecności około 100 tysięcy ludzi, Gierek wygłosił przemówienie wymierzone w środowiska żydowskie, używając słów o „pogruchotaniu kości” wrogom władzy. Kilka miesięcy później powołano Uniwersytet Śląski, o który Katowice zabiegały od lat, co do dziś budzi pytania o charakter tego wystąpienia.
W grudniu 1970 roku Polską wstrząsnęły protesty po ogłoszeniu podwyżek cen żywności na 13 dni przed Wigilią. W Gdańsku, Gdyni i Szczecinie wojsko i milicja użyły broni. Oficjalny bilans to 45 zabitych i 1165 rannych, choć część historyków kwestionuje te liczby. Władysław Gomułka, odcięty od rzeczywistości, został odwołany, a 20 grudnia nowym pierwszym sekretarzem został Gierek.
W styczniu 1971 roku przyjechał do stoczni w Szczecinie i przez 9 godzin, do drugiej w nocy, wysłuchiwał robotników. Dzień później w Gdańsku padło słynne pytanie „Pomożecie? ”. Legenda głosi, że sala odpowiedziała entuzjastycznym „Pomożemy”.
Nagranie z tamtego spotkania pokazuje jednak, że odpowiedź była znacznie spokojniejsza – słychać oklaski, a sam Gierek zdziwiony pyta: „Co to znaczy? ”. Propaganda wzmocniła później ten obraz, a z czasem w entuzjazm uwierzyli nawet sami uczestnicy. Gierek podwyżki cen nie cofnął, mimo obietnic.
Zmusiły go do tego dopiero strajki łódzkich włókniarek w lutym 1971 roku. Tysiące kobiet, głównie nisko opłacanych pracownic zakładów bawełnianych, stanęło do protestu i nie dało się przegadać. 15 lutego rząd wycofał grudniową podwyżkę. To one, a nie stoczniowcy, zmusiły władzę do ustępstwa – bez jednego zabitego i bez podpalonego budynku.
Plan Gierka opierał się na ogromnych kredytach z Zachodu. Pieniądze miały zostać zainwestowane w nowoczesny przemysł, a eksport jego wyrobów miał spłacić długi. Na początku działało to zgodnie z założeniami: budowano fabryki, powstawała Huta Katowice, port Północny, ruszyła produkcja Fiata 126, czyli malucha, i tysięcy mieszkań z wielkiej płyty. Do Polski trafiła nawet Coca-Cola.
Płace realne rosły średnio o 7 procent rocznie, powstało około 2,6 miliona mieszkań, a Polacy masowo rodzili dzieci. Kryzys naftowy na Zachodzie w 1973 roku zniszczył podstawy tego planu. Zachodnie rynki zamknęły się na polskie towary, a raty kredytów nie przestały przychodzić. Z kredytu na inwestycje dług stał się kredytem na bieżącą konsumpcję.
Polska pożyczała, żeby nie podnosić cen żywności, a obsługa zadłużenia w 1980 roku pochłaniała już 101 procent wpływów z eksportu. Kraj pracował wyłącznie na spłatę własnego długu. Propaganda sukcesu w telewizji pokazywała Polskę rozkwitającą, nie pokazywała pustych półek i kolejek. Ludzie dostrzegali rozbieżność między oficjalnym obrazem a rzeczywistością, co zniszczyło ich zaufanie do państwa.
W 1976 roku, po kolejnej próbie podwyżek cen, wybuchły strajki w Radomiu i Ursusie. Podwyżki wycofano po jednym dniu, ale w Radomiu zatrzymanych przepuszczano przez tak zwane ścieżki zdrowia, a zwolnionym wręczano wilcze bilety. Kilka tygodni później powstał Komitet Obrony Robotników, pierwsza jawna struktura opozycyjna łącząca inteligencję z robotnikami. Niebawem wprowadzono kartki na cukier.
Polityka Gierka załamała się ostatecznie po wyborze Karola Wojtyły na papieża w październiku 1978 roku. Wizyta Jana Pawła II w Polsce w czerwcu 1979 roku pokazała, że Polacy potrafią organizować się bez państwa, a zima stulecia na przełomie 1978 i 1979 roku ujawniła bankructwo państwa. W 1979 roku dochód narodowy spadł po raz pierwszy w dziejach PRL. Ratująca się władza w lipcu 1980 roku podniosła ceny mięsa, wywołując falę strajków, która w sierpniu dotarła do Gdańska.
8 sierpnia 1980 roku dyscyplinarnie zwolniono ze stoczni Annę Walentynowicz, działaczkę wolnych związków zawodowych. 14 sierpnia załoga stanęła w jej obronie i zażądała przywrócenia do pracy także Lecha Wałęsy. Kiedy dyrekcja ustąpiła i strajk miał się zakończyć, Walentynowicz i Alina Pienkowska zatrzymały wychodzących robotników, tłumacząc, że słabsze zakłady w mieście zostaną same. Strajk wznowiono, powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, a 21 postulatów przybito do bramy stoczni.
Punkt pierwszy żądał wolnych związków zawodowych. 31 sierpnia podpisano porozumienie, a kilka tygodni później powstała Solidarność. Gierek, który w styczniu 1971 roku potrafił słuchać robotników, w 1980 roku wypadł blado. 5 września trafił do kliniki z objawami zawału, a dzień później plenum odwołało go ze stanowiska.
Kilka miesięcy później został wykluczony z partii, a w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku internowano go wraz z innymi dawnymi prominentami. O tym, że w kraju wprowadzono stan wojenny, dowiedział się z radia w samochodzie. Po drugiej stronie jeziora w ośrodku koło Drawska siedzieli w tym czasie internowani działacze Solidarności. Gierek zamieszkał w Ustroniu, gdzie uprawiał ogród.
W 1990 roku ukazała się książka „Przerwana dekada”, będąca zapisem rozmów z nim, w której bronił swoich rządów i przyznawał się do części błędów. Zmarł 29 lipca 2001 roku w szpitalu w Cieszynie. Przyczyną śmierci była niewydolność płuc spowodowana pylicą – chorobą, którą przywiózł z kopalni, pracując pod ziemią od 13. roku życia.
Polska spłacała dług po jego epokę przez 32 lata. Ostatnią ratę Ministerstwo Finansów przelało 29 października 2012 roku. Kraj oddał wierzycielom wielokrotnie więcej, niż kiedykolwiek pożyczył, a rachunek płaciły pokolenia, które nie zdążyły poznać gierkowskiej dekady. Sondaże po śmierci Gierka pokazały jednak, że ponad połowa Polaków ocenia go pozytywnie.
Do dziś jego lata rządów pozostają w powszechnej pamięci jedynym okresem XX wieku, w którym zwykła polska rodzina miała poczucie, że idzie w górę.