30 stycznia 1943 roku sytuacja niemieckiej 6. Armii pod Stalingradem była już całkowicie beznadziejna. Odcięci od świata, otoczeni w tak zwanym kotle stalingradzkim, wygłodzeni i przemarznięci żołnierze generała Friedricha Paulusa nie mieli amunicji, lekarstw ani żywności. Luftwaffe nie była już w stanie zaopatrywać ich z powietrza, a wszelkie próby wyrwania się z okrążenia kończyły się niepowodzeniem.

Paulus doskonale wiedział, że bitwa jest przegrana. Mimo to w Rzeszy starano się zachować pozory. Tego dnia, w 10. rocznicę przejęcia władzy przez Hitlera, Paulus nadał do Berlina komunikat o treści: „6.
Armia przesyła pozdrowienia Führerowi w rocznicę objęcia władzy. Swastyka nadal łopoce nad Stalingradem. Niech nasza walka będzie przykładem dla przyszłych pokoleń, by nie bacząc na nikłe szanse nigdy się nie poddawać. Niemcy zwyciężą.
Heil mein Führer”. Ten wiernopoddańczy meldunek najwyraźniej nie przekonał Hitlera, który obawiał się, że Paulus może poddać się Sowietom wbrew jego rozkazom. W Berlinie rozegrał się spektakl pełen wymownej symboliki. Führer ogłosił awans aż czterech generałów do rangi feldmarszałków – tak licznej grupy wyróżnionych jednego dnia nie było od czasu triumfu nad Francją w 1940 roku.
Wśród nominowanych znalazł się dowódca 6. Armii Friedrich Paulus. Awans miał jednak drugie dno. Żaden niemiecki feldmarszałek nie dostał się żywy do niewoli od 1871 roku.
Zabieg miał ocalić honor ginącej armii i być przekazem, sugestią, wezwaniem do odebrania sobie życia. Los zadecydował jednak inaczej. Friedrich Paulus do stycznia 1942 roku nie cieszył się szczególną popularnością ani wśród wojskowych, ani w kręgach politycznych. Był postacią mało znaną, a jednak zapisał się w historii jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych dowódców II wojny światowej.
Karierę wojskową zaczynał w 1910 roku. Gdy wybuchła I wojna światowa, miał 24 lata i walczył w niemieckim korpusie alpejskim. Po wojnie kontynuował karierę w armii, także po przejęciu władzy przez Hitlera. W 1938 roku był szefem sztabu korpusu Heinza Guderiana.
Podczas inwazji na Polskę pełnił funkcję szefa sztabu 10. Armii dowodzonej przez Waltera von Reichenaua, która pod koniec października 1939 roku została przemianowana na 6. Armię. Wzięła ona udział w ataku na Francję oraz na ZSRR, gdzie ostatecznie dopełnił się jej los.
Dla Hitlera 6. Armia była czymś więcej niż formacją wojskową. „Z 6. Armią mógłbym szturmować niebo” – mawiał.
Żołnierze tej armii słynęli z odwagi, dyscypliny i największej liczby odznaczeń w całym Wehrmachcie. Kariera Paulusa nabrała rozpędu wraz z przygotowaniami do operacji Barbarossa. Był wówczas jednym z najbliższych współpracowników Franza Haldera, szefa sztabu generalnego wojsk lądowych, i aktywnie uczestniczył w opracowywaniu planu ataku na ZSRR. Początkowo nie był pewien sukcesu, ale szybko uwierzył, że państwo Stalina można pokonać.
Autor biografii Paulusa Thorsten Diedrich pisał, że Paulus wyparł ze świadomości wątpliwości dotyczące zaopatrzenia i uważał, że dzięki manewrom podwójnego oskrzydlania uda się zniszczyć oddziały rosyjskie. Styczeń 1942 roku był dla Paulusa momentem zwrotnym. 15 stycznia dowódca 6. Armii Walter von Reichenau doznał udaru mózgu i zmarł dwa dni później.
Hitler mianował Paulusa nowym dowódcą tej armii. Stan jednostki był jednak zły – brakowało uzbrojenia, paliwa i zaopatrzenia, a w Rosji nadal trwały silne mrozy po nieudanym ataku na Moskwę. Reichenau pozostawił Paulusowi armię bezwzględną i brutalną, nasączoną doktryną wojny totalnej i pseudonaukowymi teoriami o wojnie rasowej. Paulus, wychowany w duchu kajzerowskich Niemiec, nie utożsamiał się w pełni z nazistowską doktryną.
Choć armia cierpiała niedostatki, w sierpniu 1942 roku Paulusowi udało się odeprzeć sowiecką kontrofensywę pod Charkowem. Generał Karl Adolf Hollidt dobrze zapamiętał go z tamtych dni: „Paulus był wtedy cierpiący. Musiał przestrzegać diety i bardziej niż silniejsze osoby przejmował się nieustannymi kryzysami na rozległym froncie oraz przeciążeniem wojska”. Cierpiał też z powodu konfliktu obowiązków – z jednej strony miał lepsze rozumienie sytuacji, z drugiej wiązały go drobiazgowe rozkazy przełożonych, które nie dawały mu swobody decyzji.
Latem 1942 roku 6. Armia miała za zadanie zdobyć Stalingrad, strategiczne miasto nad Wołgą, i odciąć Związek Radziecki od szlaków zaopatrzeniowych. Po intensywnych walkach ulicznych Niemcy zdobyli znaczną część miasta, lecz w listopadzie 1942 roku zostali otoczeni w wyniku radzieckiej kontrofensywy zwanej operacją Uran. W ciężkich warunkach zimowych, bez zaopatrzenia i możliwości odwrotu, niemieccy żołnierze walczyli już tylko o przetrwanie, łudząc się, że nadejdzie pomoc.
Jeszcze 31 grudnia Hitler wysłał Paulusowi i jego armii noworoczne życzenia: „Panu i pańskiej dzielnej armii przekazuję także w imieniu całego narodu niemieckiego najserdeczniejsze życzenia noworoczne. Świadom jestem ciężaru pańskiej odpowiedzialności. Bohaterska postawa pańskich oddziałów zyskała moje najwyższe uznanie. Pan i pańscy żołnierze powinniście wkroczyć w ten nowy rok z niezłomną wiarą, że ja i cały Wehrmacht poświęcimy wszystkie nasze siły, by obrońcom ze Stalingradu przyjść z odsieczą”.
Dowództwo 6. Armii odpowiedziało: „Führerowskie budujące słowa skierowane do nas z okazji nowego roku zostały tu przyjęte z dużym entuzjazmem. Może być pan pewien, że wszystkich nas od najstarszego generała po najmłodszego grenadiera przepełnia fanatyczna wola wytrwania”. 8 stycznia Sowieci przekazali dowództwu 6.
Armii propozycję kapitulacji, obiecując możliwość zachowania mundurów i odznaczeń, racje żywnościowe i pomoc medyczną. Paulus konsultował się w tej sprawie z Hitlerem, ale dyktator był niewzruszony: „Mamy jeden cel – walczyć do ostatniego naboju. Zabraniam podejmowania jakichkolwiek rokowań, a parlamentariuszy nakazuję przeganiać ogniem”. Paulus był coraz bardziej zdesperowany.
O klęskę oskarżał przede wszystkim dowództwo Luftwaffe. W rozmowie z majorem Erichem Thielem, dowódcą grupy bombowej, wyrzucał: „Rozmawia pan z trupem. Zostaliśmy tutaj tak, jak rozkazał Führer, a Luftflotte 4 zostawiła nas na pastwę losu”. Thiel z niedowierzaniem słuchał wywodów dowódcy, który całą winę zrzucał na lotnictwo.
W końcu lodowatym tonem Paulus przedstawił sytuację swoich żołnierzy: „Zjedzono ostatnie konie. Czy może pan to sobie wyobrazić? Żołnierzy rzucających się na stare truchło konia, rozbijających mu czaszkę i pożerających mózg na surowo. Co jako dowódca armii mogę odpowiedzieć, gdy podchodzi do mnie żołnierz i błaga: »Panie generale, kromkę chleba«”.
W połowie stycznia tajemnicy o nadchodzącej klęsce nie dało się już utrzymać przed narodem. Propaganda Goebbelsa zaczęła przedstawiać bitwę jako heroiczną klęskę i męczeńską daninę krwi. 16 stycznia Paulus napisał list pożegnalny do żony. Mimo to 22 stycznia kolejny raz próbował przekonać Hitlera, że dalszy opór jest bezcelowy i należy zakończyć walki.
Komunikaty Paulusa stawały się coraz bardziej szczere: „Racje wyczerpane. Ponad 12 000 pozostawionych samym sobie rannych w kotle. Jakie rozkazy mam wydać żołnierzom, którzy nie mają już amunicji i są wystawieni na zmasowane ataki? Potrzebna jest bardzo szybka decyzja, bowiem gdzieniegdzie rozpoczyna się już rozpad”.
W odpowiedzi usłyszał tylko, że najważniejszy jest honor i walka ma trwać do końca. 27 stycznia Goebbels zanotował w dzienniku: „Pojawia się pytanie, czy powinniśmy powiadomić niemiecką opinię publiczną, że bolszewicy przedstawili naszym okrążonym oddziałom ofertę kapitulacji, a one ją odrzuciły. Rodziny okrążonych żołnierzy nie powitają takiego meldunku z uznaniem. Z drugiej strony ból z powodu straty ojca lub brata powoli przeminie.
Pozostanie natomiast ten wspaniały heroizm”. 30 stycznia Paulus wysłał Hitlerowi komunikat z okazji rocznicy zdobycia władzy. Wieczorem Hermann Göring w radiowej przemowie porównał żołnierzy spod Stalingradu do Spartan króla Leonidasa. Następnego dnia Hitler mianował czterech nowych feldmarszałków – największą grupę awansów jednego dnia na ten stopień od zwycięstwa nad Francją.
Wśród nominowanych znalazł się Paulus. Powszechnie uważa się, że awans miał nakłonić Paulusa do samobójstwa. Paulus nie chciał jednak spełnić zamiaru Hitlera. Na wieść o awansie miał wykrzyknąć, że nie ma zamiaru zastrzelić się dla „austriackiego kaprala”.
Był katolikiem i uważał, że samobójstwo nie mieści się w jego światopoglądzie. Podjął decyzję, by poddać się Sowietom. Pułkownik Günther von Below wspominał: „Głównodowodzący zdecydował, że nie będziemy kapitulować, ale też, że nie przeciwstawimy się rosyjskiemu atakowi. Nakaz Hitlera był dla Paulusa decydujący.
Oficerowie przyjęli za swój pogląd Schmidta, że do obowiązków oficera należy dzielenie z żołnierzami cierpień związanych z niewolą”. Ostatnim komunikatem Paulusa była wiadomość, że ponieważ Rosjanie są już blisko, musi zniszczyć aparaturę nadawczą. W Rzeszy zaczęły się spekulacje. Goebbels zapisał: „Zadajemy sobie pytanie, czy feldmarszałek Paulus w ogóle jeszcze żyje.
Według normalnego stanu rzeczy nie pozostaje mu nic innego jak tylko honorowa żołnierska śmierć”. 31 stycznia o 7:35 rano żołnierze sowieckiej 64. Armii generała Michaiła Szumiłowa wdarli się do domu towarowego Uniwermag, gdzie mieścił się sztab 6. Armii.
Sowieci pojmali Paulusa, jego szefa sztabu generała Artura Schmidta i adiutanta pułkownika Wilhelma Adama, po czym przewieźli ich do sztabu frontu dońskiego około 80 km od Stalingradu. Sowieci byli niezwykle kurtuazyjni. Przed wejściem do chaty stanowiącej sztab poinformowano Paulusa, że muszą zrewidować jego bagaż w poszukiwaniu ostrych przedmiotów. Wówczas generał Schmidt wybuchł: „Niemiecki feldmarszałek nie popełnia samobójstwa nożyczkami do paznokci”.
Paulus machnął tylko ręką i oddał kosmetyczkę. Paulus nie zrobił na Sowietach dobrego wrażenia. Był blady, zarośnięty, dręczył go nerwowy tik, a włosy zaczęły mu się robić szpakowate. Ostatnie dni spędził, chorując na dyzenterię.
Doprowadzono go na spotkanie z marszałkiem artylerii Mikołajem Woronowem i generałem Konstantym Rokossowskim. Woronow nie spał od dwóch dni, dręczył go niepokój, że Niemcy ewakuują Paulusa samolotem. Dlatego nakazał ćwiczyć ostrzeliwanie rzeki. Gdy Woronow zwrócił się do Paulusa „panie generale”, ten przerwał mu, mówiąc, że jest przecież marszałkiem od dwóch dni.
Rokossowski i Woronow spojrzeli po sobie ironicznie. Sowieci zaapelowali do Paulusa, by wydał rozkaz kapitulacji swoim podwładnym. W północnej części kotła w rejonie fabryki traktorów broniły się resztki 11. Korpusu generała Karla Streckera, które wytrzymały jeszcze dwa dni.
Paulus ku zaskoczeniu Sowietów odmówił. Powiedział, że nie może wydać takiego rozkazu, a do niewoli oddaje się jako „osoba prywatna”, bo nie uważa się już za dowódcę 6. Armii. 1 lutego do Berlina dotarła wiadomość o pojmaniu Paulusa.
Hitler wpadł we wściekłość i wygłaszał niekończące się tyrady nienawiści pod adresem świeżo mianowanego feldmarszałka: „Tylu ludzi musiało zginąć, a ten mi tu w ostatniej minucie śmie zbrukać heroizm innych żołnierzy. Mógł być już wolny od wszelkich trosk i wejść do sfery narodowej nieśmiertelności, a on wolał do Moskwy. Jak można dokonać takiego wyboru? To absurd.
Jak łatwo to zrobić, choćby pistoletem? Toż to błahostka. Jak wielkim trzeba być tchórzem, żeby zlęknąć się czegoś takiego”. Feldmarszałek Friedrich Paulus trafił do sowieckiej niewoli.
Po wojnie zeznawał jako świadek oskarżenia w procesach norymberskich, a w 1953 roku został zwolniony z niewoli. Zmarł w 1957 roku w Dreźnie. Jego decyzja o poddaniu się zamiast samobójstwa uczyniła go jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci II wojny światowej.