Przez większość wojny węgierscy Żydzi pozostawali względnie bezpieczni. Wszystko zmieniło się dramatycznie na początku 1944 roku, gdy Węgry – próbując lawirować między sojuszami – zostały zajęte przez Wehrmacht. To otworzyło Niemcom drogę do eksterminacji społeczności, która wcześniej była poza ich zasięgiem. Operacją zagłady kierowali czołowi „eksperci” masowego mordu: Adolf Eichmann, Rudolf Höss i Otto Moll.

Węgry należały do największych przegranych I wojny światowej. Na mocy traktatu podpisanego 4 czerwca 1920 roku w Trianon Królestwo Węgier utraciło 71 proc. terytorium, 13 milionów mieszkańców oraz strategiczne zasoby, w tym dostęp do morza. Ta sytuacja wywołała ogromną frustrację, a jej ujściem miała być odbudowa dawnej pozycji kraju.
Po stłumieniu Węgierskiej Republiki Rad ster władzy objął były admirał cesarskiej floty Miklós Horthy, który obiecał Węgrom odzyskanie utraconej potęgi. Formalnie kraj pozostawał monarchią konstytucyjną bez króla, a Horthy przyjął tytuł regenta. Jego władza z roku na rok stawała się coraz bardziej autorytarna, choć był to autorytaryzm stosunkowo miękki, oparty głównie na rewizjonizmie, a mniej na represjach i uprzedzeniach rasowych. Świadczyła o tym dość otwarta polityka wobec mniejszości żydowskiej, liczącej przed 1938 rokiem około 400 tysięcy osób.
Żydzi stanowili bowiem niemal połowę wszystkich lekarzy i prawników, a co najmniej jedna trzecia była związana z przemysłem, co bezpośrednio przekładało się na rozwój kraju. Antysemityzm nie był jednak całkowicie nieobecny – prawicowe ugrupowania szerzyły antysemickie narracje, a zbliżenie z Berlinem, trwające od początku lat 30. , skłoniło Budapeszt do pierwszych kroków prawnych wymierzonych w Żydów. Przykładem była ustawa z 29 maja 1938 roku, która definiowała, kto może być uznany za Żyda ze względu na rasę i religię.
Dokument ten nie wprowadzał jednak większych ograniczeń ani prześladowań – był raczej gestem wobec coraz potężniejszego sojusznika. Berlin chętnie karmił węgierskie ambicje i oferował to, czego Budapeszt pragnął najbardziej – ziemie utracone w 1920 roku. Na mocy pierwszego arbitrażu wiedeńskiego z 2 listopada 1938 roku Węgry otrzymały część ziem słowackich, a także południową Ruś Zakarpacką. Kilka miesięcy później Węgrzy zaatakowali Słowację, a po ośmiodniowej wojnie zdobyli pas ziemi o powierzchni 1697 kilometrów kwadratowych, uzyskując wspólną granicę z Polską – co okazało się bezcenne dla Polaków we wrześniu 1939 roku.
W węgierskiej polityce byli jednak ludzie, którzy rozumieli moralnie wątpliwy charakter współpracy z Hitlerem. Najważniejszym z nich był premier, hrabia Pál Teleki. To on odmówił Hitlerowi zgody na przejazd Wehrmachtu przez Węgry podczas agresji na Polskę i przyczynił się do przyjaznego traktowania polskich uchodźców. Jego postawa była jednak odosobniona.
Nie mógł znieść pogłębiającej się współpracy z Berlinem – gdy dowiedział się, że niemieckie wojska wkroczyły na terytorium Węgier, popełnił samobójstwo 3 kwietnia 1941 roku. W pożegnalnym liście napisał: „Naród czuje, że straciliśmy honor. Sprzymierzyliśmy się z łajdakami. Staniemy się narodem śmieci.
To moja wina”. Nowym premierem został skrajnie proniemiecki László Bárdossy, który nie miał zastrzeżeń do wysłania wojsk węgierskich do Jugosławii. Budapeszt przypieczętował sojusz wojskowy z Berlinem, a węgierskie siły dokonały masowych mordów na Żydach i Serbach. Sojusz z Hitlerem miał też swoją cenę – udział w operacji Barbarossa i kolejne ustawy wymierzone w węgierskich Żydów.
Po aneksjach terytorialnych liczba Żydów na Węgrzech niemal się podwoiła, sięgając 721 tysięcy osób, a kolejne 62 tysiące konwertytów zostało sklasyfikowanych jako Żydzi. Węgierska żandarmeria przeprowadzała również akcje represyjne, zwłaszcza na Rusi Zakarpackiej. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej deportowano stamtąd około 20 tysięcy osób bez węgierskich dokumentów, które wpadły w ręce Einsatzgruppe C. Liczbę ofiar szacuje się na nawet 15 tysięcy.
Gdy Niemcy zostali zatrzymani pod Moskwą, a do wojny przystąpiły Stany Zjednoczone, entuzjazm Budapesztu wyraźnie osłabł. W marcu 1942 roku nowym premierem został Miklós Kállay. Węgry nadal walczyły na froncie wschodnim, ale ich postawa wobec Berlina stała się mniej uległa. Najlepszym dowodem była stanowcza odmowa wydania Żydów Niemcom, mimo uruchomienia „ostatecznego rozwiązania”.
Niemcy po raz pierwszy otwarcie zaproponowali udział w ludobójstwie węgierskiemu ministrowi spraw zagranicznych Döme Sztójayowi już we wrześniu 1942 roku. Budapeszt nie był jednak zainteresowany. Podobny skutek miało spotkanie 17 kwietnia 1943 roku na zamku Klessheim, podczas którego Hitler wprost powiedział Horthy’emu, że Żydzi muszą zostać zniszczeni. Regent pozostał jednak nieugięty.
Węgry służyły przy tym jako okno na wolny świat – zarówno dla działaczy takich jak Oskar Schindler, jak i dla polskich emisariuszy Polskiego Państwa Podziemnego, którzy przyjeżdżali do Budapesztu od września 1939 roku. Władze węgierskie patrzyły na tę działalność ze względną pobłażliwością. W pewnym momencie stało się jasne, że Węgry dystansują się od Niemiec. Hitler zorganizował więc kolejne spotkanie z Horthym 15 marca 1944 roku w Klessheim.
Atmosfera była napięta – Führer otwarcie zażądał powierzenia misji utworzenia rządu komuś bardziej lojalnemu wobec Rzeszy i gotowemu do deportacji Żydów. Zagroził też okupacją Węgier. Horthy nie miał pola manewru. Po powrocie do stolicy mianował proniemieckiego Döme Sztójaya premierem, który zalegalizował faszystowską partię Strzałokrzyżowców i otworzył granice przed Niemcami.
Już 19 marca do Budapesztu przybyło Sondereinsatzkommando pod wodzą Adolfa Eichmanna, prawdziwego mistrza logistyki Holokaustu. Eichmann był wirtuozem manipulacji – przekonał przedstawicieli węgierskich Żydów, że nic im nie grozi, a prace przymusowe to tylko tymczasowa niedogodność. Podczas spotkania w Hotelu Majestic 31 marca zapewnił, że węgierskim Żydom nie stanie się nic złego. Wyznaczono nawet nowy Judenrat, który zgodził się na niemieckie propozycje w przekonaniu, że uchroni to społeczność przed dalszymi cierpieniami.
Ta bierność i zaufanie były niezwykle wygodne dla Eichmanna. Aby przeprowadzić deportacje, Żydzi musieli zostać skoncentrowani i dokładnie policzeni. Na Węgrzech utworzono około 200 gett i obozów, w których panowały rozpaczliwe warunki i głód. Koordynatorem deportacji był SS-Hauptsturmführer Franz Novak, któremu przydzielono około 700 wagonów towarowych.
W akcję zaangażowane były nie tylko SS, ale także żandarmeria, Wehrmacht oraz koleje węgierskie, słowackie i niemieckie. Wspólne konsultacje policji, administracji i wojska zaowocowały decyzją o wysyłaniu codziennie czterech transportów, każdy z trzema tysiącami deportowanych. Główna trasa wiodła z Koszyc przez Preszów, Plaveč, Muszynę, Nowy Sącz, Tarnów i Kraków-Płaszów do Auschwitz. Węgry podzielono na sześć stref, które miały być opróżniane począwszy od regionów przygranicznych.
Celem było zakończenie eksterminacji przed nadejściem Armii Czerwonej. Operacja rozpoczęła się pod koniec kwietnia 1944 roku. Pierwsze dwa transporty wyruszyły 28 i 29 kwietnia z obozu Kistarcsa oraz z miasta Topolya. Do Auschwitz dotarły 2 maja – około 3800 osób.
Selekcję przeszło 486 mężczyzn i 616 kobiet, a pozostałe 2800 osób trafiło do komór gazowych. Organizatorzy operacji zdali sobie sprawę, że Auschwitz nie jest jeszcze przygotowane na tak zakrojoną akcję – nowa rampa była niedokończona, działała tylko jedna prowizoryczna komora gazowa, a jeden z krematoriów uległ awarii. Do przeprowadzenia reorganizacji wezwano pierwszego komendanta Auschwitz – Rudolfa Hössa, który przybył 9 maja. Z wielką energią dokończył budowę rampy w Birkenau, uruchomił drugą prowizoryczną komorę gazową i nakazał wykopać doły spaleniskowe.
Do pomocy ściągnął Otto Molla oraz Ericha Muhsfeldta, a liczebność Sonderkommando zwiększono z 420 do 620 osób. Główna faza deportacji rozpoczęła się 14 maja i trwała do 9 lipca 1944 roku. Pierwsze transporty wyruszyły z gett w Nyíregyházie i Mukaczewie. W Koszycach węgierscy żandarmi przekazali transport SS, wcześniej okradając deportowanych – jak wspominała Istvanna Sarkanytus, zerwano jej z szyi jedyną pamiątkę po bracie.
Podróż z Koszyc do Auschwitz trwała nawet dwa dni, a Żydzi stłoczeni po siedemdziesiąt osób w wagonie docierali wyczerpani i głodni. Na rampie Niemcy zachowywali się zaskakująco łagodnie – celowo, by uniknąć paniki i oporu. Mówili deportowanym, że zostaną zaprowadzeni do łaźni, dostaną pożywną zupę i skierowani do pracy. Osoby starsze, niezdolne do pracy i dzieci kierowano do „łaźni”, czyli komór gazowych.
Selekcję prowadzili oficerowie SS i lekarze, wśród których najczęściej wymieniany jest Josef Mengele – choć na rampie pojawiał się głównie, by wypatrywać bliźniaków i karłów do swoich pseudomedycznych eksperymentów. Zachował się wyjątkowy dokument tych wydarzeń – album ze zdjęciami znaleziony przez więźniarkę Lilly Jacob w jednym z baraków obozu Mittelbau. Zawiera prawie 200 fotografii z 26 maja 1944 roku, ukazujących całą drogę do zagłady – od przyjazdu, przez selekcję, po prowadzenie skazanych pod krematorium. Album kończy się zdjęciem pustej rampy z bagażami zamordowanych.
Zdjęcia wykonali oficerowie służby identyfikacyjnej SS Ernst Hofmann lub Bernhard Walter. Oryginały trafiły w 1980 roku do archiwum Instytutu Jad Waszem w Jerozolimie. Spośród 430 tysięcy deportowanych węgierskich Żydów, około 330 tysięcy zabito w komorach gazowych od razu po przyjeździe. Ci, którzy przeszli selekcję, trafiali do Birkenau, a wielu przenoszono do innych obozów koncentracyjnych i fabryk.
Skala była ogromna – transporty wysyłano m. in. do Bergen-Belsen, Ravensbrück, Buchenwald i Allendorf. Deportacje wstrzymano na początku lipca, gdy Horthy postanowił przeciwstawić się Niemcom.
Wynikało to zarówno z przerażenia skalą zbrodni, jak i ze świadomości, że Niemcy zbliżają się do klęski. Kluczową rolę odegrała też presja międzynarodowa. Ostatni transport do Auschwitz odjechał 9 lipca, po czym nastąpiła gra na zwłokę. Horthy starał się wyprowadzić Węgry z wojny.
Rozmowy z Sowietami rozpoczęto 28 września, a 11 października przyjęto ich warunki. 15 października ogłoszono wystąpienie Węgier z wojny – reakcja Niemiec była natychmiastowa. Następnego dnia doszło do inspirowanego przez Berlin zamachu stanu, a władzę przejęła partia Strzałokrzyżowców Ferenca Szálasiego. Rozpoczęły się łapanki, pobicia, grabieże i deportacje.
W Budapeszcie utworzono dwa getta, w których wybuchł głód, a między listopadem a lutym dokonano masakr, które pochłonęły około 15 tysięcy żydowskich ofiar. Gdy Sowieci zdobyli Budapeszt 13 lutego, w mieście pozostało ponad 100 tysięcy Żydów, w tym około 25 tysięcy ukrywających się na fałszywych dokumentach. Koniec wojny przyniósł im bezpieczeństwo, ale dla stolicy – zniszczonej w 80 procentach – oznaczał agonię. Żołnierze Armii Czerwonej dostali dwa dni niekontrolowanego rabunku, podczas których mieszkańcy byli mordowani, a kobiety masowo gwałcone.
Aktion Ungarn, znana też jako Aktion Höss, była jedną z największych i najlepiej zorganizowanych operacji ludobójczych II wojny światowej. Jej przebieg pokazuje, że wykonanie tak ogromnych zbrodniczych planów wymagało koordynacji całego państwa – lub nawet kilku państw – a nie tylko garstki fanatyków.