Ostatnią poważną próbę sprawdzenia, czy Adolf Hitler miał żydowskich przodków, podjęto w 2009 roku. John Paul Mourde porównał wówczas próbki DNA członków rodziny Hitlerów mieszkających w Stanach Zjednoczonych z materiałami pobranymi od krewnych wciąż żyjących w Austrii. Wyniki badań okazały się zgodne. Materiał genetyczny był kompatybilny, co oznaczało, że Adolf Hitler był przodkiem jednego z braci Hitlerów.

To odkrycie miało potwierdzić, że wszystkie znane gałęzie tej rodziny pochodzą od wspólnego przodka. W całej tej historii jest jednak wątek, którego nie da się w prosty sposób wytłumaczyć. Chodzi o wydarzenia z 1938 roku, gdy Hitler przeprowadził aneksję Austrii, kończąc istnienie niepodległej republiki. Po wkroczeniu do kraju odwiedził miejsca związane z historią swojej rodziny.
Jego obecność odnotowano w Linzu, gdzie złożył wizytę w szkole powszechnej oraz na grobie rodziców. Hitler odwiedził również Döllersheim, miejscowość, w której pochowano jego babkę i gdzie jego ojciec Alois zmienił nazwisko. Teoretycznie miejsce to powinno budzić u niego pozytywne skojarzenia. Stało się jednak inaczej.
Hitler wydał rozkaz wysiedlenia całej miejscowości, a teren miał zostać przekształcony w poligon dla żołnierzy Wehrmachtu. Döllersheim zostało w zasadzie zrównane z ziemią. Rozbiórka i wysiedlenie dotknęły praktycznie całej zabudowy. Do dziś zachował się jedynie kościół wraz z cmentarzem, ale sama gmina pozostaje niezamieszkana.
Obecnie miejsce to budzi zarówno niepokój, jak i nieustające zainteresowanie postacią Hitlera. Puste tereny byłej wsi stanowią swoisty świadek historii, który wciąż prowokuje pytania o motywy dyktatora. Dlaczego zdecydował się zniszczyć miejsce, które powinno być mu bliskie, pozostaje zagadką.
Badania DNA z 2009 roku przyniosły odpowiedź na pytanie o przodków, ale nie wyjaśniły tej osobliwej decyzji.