JAROSŁAW KACZYŃSKI: Kto naprawdę rządził Polską? Kulisy władzy zza partyjnych drzwi…

JAROSŁAW KACZYŃSKI: Kto naprawdę rządził Polską? Kulisy władzy zza partyjnych drzwi...

6 października 2020 roku w Pałacu Prezydenckim w Warszawie Jarosław Kaczyński złożył przysięgę i został wiceprezesem Rady Ministrów. To wydarzenie zamykało paradoks, który trwał w polskiej polityce przez 13 lat. Od 16 listopada 2007 roku, gdy przekazał urząd premiera Donaldowi Tuskowi, Kaczyński był formalnie tylko posłem na Sejm, bez resortu, służb i uprawnień wykonawczych. W tym samym czasie komentatorzy i politycy regularnie wskazywali właśnie jego jako osobę, która w Polsce decyduje o wszystkim.

Thumbnail

Pytanie, które nasuwa się w tej historii, brzmi: jeśli rządził bez urzędu, po co go objął w 2020 roku? A jeżeli urząd okazał się potrzebny, oznacza to, że wcześniej czegoś mu brakowało. Odpowiedź wiąże się z budynkiem przy ulicy Nowogrodzkiej 84/86 w Warszawie, który na stałe wszedł do języka politycznego jako nieformalne centrum władzy. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej nie przewiduje żadnych uprawnień dla prezesa partii politycznej.

Władzę wykonawczą sprawuje Rada Ministrów. Z kolei statut Prawa i Sprawiedliwości wyposażył prezesa w decydujący głos przy zatwierdzaniu list wyborczych oraz możliwość wnioskowania o zawieszenie lub wykluczenie członków. Człowiek bez uprawnień w państwie miał zatem pełne uprawnienia wobec ludzi, którzy te uprawnienia posiadali. Kluczowym momentem w tej układance okazał się rok 2005, kiedy PiS wygrało wybory parlamentarne, a Lech Kaczyński zwyciężył w wyborach prezydenckich.

Premierem nie został jednak Jarosław Kaczyński, lecz Kazimierz Marcinkiewicz. Oficjalnie tłumaczono to obawą, że wyborcy nie zaakceptują sytuacji, w której obaj bracia bliźniacy zajmują dwa najważniejsze stanowiska w państwie. Marcinkiewicz rządził jednak tylko 8 miesięcy i 18 dni, po czym złożył dymisję, a urząd objął prezes partii. Następne lata przyniosły utratę władzy przez PiS w 2007 roku oraz tragiczną śmierć Lecha Kaczyńskiego w katastrofie smoleńskiej w kwietniu 2010 roku.

Po tych wydarzeniach Jarosław Kaczyński pozostał jedyną osobą mogącą mówić w imieniu swojego obozu, choć formalnie pełnił wyłącznie mandat poselski. W 2015 roku PiS zdobyło samodzielną większość w Sejmie, a premierem została Beata Szydło. Przez kolejne osiem lat władza partyjna i państwowa funkcjonowały obok siebie w sposób, który trudno opisać jednoznacznie. Ministrowie regularnie bywali w siedzibie partii, a decyzje personalne ogłaszano po posiedzeniach komitetu politycznego, zanim dowiedział się o nich rząd.

Najmocniejszym argumentem za wersją o rządzeniu zza kulis był moment z 11 grudnia 2017 roku, kiedy urzędująca premier Beata Szydło, która wygrała wybory, została zastąpiona przez Mateusza Morawieckiego. Decyzja ta została ogłoszona przez partię, a dopiero później dopełniono formalnych procedur. Przeciw tej wersji przemawia jednak wydarzenie z 24 lipca 2017 roku, kiedy prezydent Andrzej Duda zawetował dwie ustawy sądownicze przygotowane przez własne zaplecze polityczne. System oparty na nieformalnych wpływach zaczął pękać we wrześniu 2020 roku, gdy 38 posłów Prawa i Sprawiedliwości zagłosowało przeciwko ustawie o ochronie zwierząt, którą firmował osobiście Jarosław Kaczyński.

Trzy tygodnie później objął urząd wicepremiera, który dał mu formalne uprawnienia, jakich wcześniej nie miał, w tym prawo zasiadania w Radzie Ministrów. W kolejnych latach pęknięcia się pogłębiały, a partia straciła władzę w wyborach parlamentarnych w 2023 roku. Mimo to w 2025 roku jej wspierany kandydat Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie. Rachunek trzech wersji nie daje jednoznacznej odpowiedzi.

Jarosław Kaczyński nie był wszechwładnym dyktatorem, bo prezydent, własny klub i koalicjanci kilkakrotnie postawili na swoim wbrew jego woli. Nie był jednak zwykłym posłem, skoro przez lata to on decydował o obsadzie najważniejszych stanowisk. Najtrwalszą cechą tego systemu było to, że nie zostawiał dokumentów. Protokoły posiedzeń komitetu politycznego PiS nie są publicznie dostępne, co uniemożliwia pełne udowodnienie lub obalenie którejkolwiek z wersji.

Władza nad państwem szła nie przez urząd, a przez ludzi, i dlatego działała, dopóki ludzie byli posłuszni.