Faszystowskie imperium. Benito Mussolini u szczytu władzy

Faszystowskie imperium. Benito Mussolini u szczytu władzy

Na początku lat 30. XX wieku Benito Mussolini należał do najbardziej podziwianych przywódców na świecie. Włochy faszystowskie przeżywały okres dynamicznego rozwoju, a sam Duce cieszył się ogromnym szacunkiem międzynarodowym. W 1923 roku polskie władze odznaczyły go Orderem Orła Białego, a Winston Churchill nazywał go wielkim człowiekiem i wzorem dla współczesnych przywódców.

Thumbnail

Dziś trudno sobie wyobrazić, że ten sam człowiek doprowadził własny kraj do katastrofy. Złoty wiek faszyzmu trwał do połowy lat 30. Włoskie państwo rozwijało się gospodarczo, militarnie i kulturalnie, a Mussolini wydawał się nie do ruszenia. W tym okresie doszło jednak do wydarzeń, które na zawsze zmieniły charakter Italii i jej pozycję na arenie międzynarodowej.

Kluczowe znaczenie miało przejęcie władzy w Niemczech przez Adolfa Hitlera i utworzenie Trzeciej Rzeszy. Faszyzm, postrzegany przez Włochów jako system specyficznie włoski, nagle zyskał groźnego rywala politycznego i ideologicznego. Hitler początkowo traktował Mussoliniego jako wzór do naśladowania, a jego bojówki naśladowały włoskie oddziały faszystowskie. Podobieństwa na tym się jednak kończyły.

Włoski faszyzm kładł nacisk na porządek i ochronę państwa, podczas gdy niemiecki nazizm od początku opierał się na skrajnym rasizmie, przemocy politycznej i systemie obozów koncentracyjnych. Włosi z dużą rezerwą podchodzili do północnego sąsiada. Austria i żywioł germański tradycyjnie postrzegane były jako agresor i wróg. Hitler długo nie mógł zbudować bliskich relacji z Mussolinim, a Włochy nie zawsze pozytywnie odpowiadały na prośby z Berlina.

W 1929 roku włoska prasa pisała nawet o Hitlerze, że jest takim samym klaunem, jak o nim mówiono. Sytuacja zmieniła się po dojściu nazistów do władzy. Włochy musiały uznać Hitlera za poważnego partnera politycznego, choć starały się zachować pozycję hegemona ruchu faszystowskiego. Mussolini podtrzymywał kontakty z zachodnimi demokracjami i wspierał kanclerza Austrii Engelberta Dollfussa, co wyraźnie nie podobało się Hitlerowi.

Pierwsze spotkanie obu dyktatorów odbyło się w Wenecji 14 czerwca 1934 roku. Od pierwszych chwil obaj panowie wyraznie się nie polubili. Mussolini był rozczarowany wizerunkiem Hitlera, który przybył w prostym płaszczu i kapeluszu, podczas gdy włoska delegacja prezentowała się niezwykle ceremonialnie. Według relacji Duce miał powiedzieć swojemu otoczeniu „Non mi piace”, po czym ironicznie porównać Hitlera do hydraulika w płaszczu.

Francuska prasa opisała to spotkanie jako „Adolf przed Cezarem”. Gdy samolot Hitlera odlatywał, Mussolini miał podobno rzucić uwagę o „gadającej małpie, która zasługuje na lekcję”. Relacje włosko-niemieckie stopniowo się ocieplały, głównie z powodu rosnącej zależności politycznej i militarnej Włoch od III Rzeszy. Hitler do końca cenił Mussoliniego i wspominał go z podziwem, porównując go do rzymskich cesarzy.

Jednak na początku lat 30. nic nie zapowiadało przyszłego sojuszu. Mussolini potrafił w swoich przemówieniach bezpośrednio atakować Rzeszę i podważać jej potencjał kulturowy. W Bari miał krzyczeć do tłumu o pogardzie dla nauk płynących „zza Alp, od narodu, który w czasach Cezara, Wergiliusza i Augusta nie znał sztuki pisania”.

Uwaga Mussoliniego i włoskich faszystów skupiła się jednak nie na Europie, lecz na Afryce, a konkretnie na Abisynii, dzisiejszej Etiopii – jednym z ostatnich niepodległych państw kontynentu. To właśnie tam w 1896 roku włoska armia poniosła druzgocącą klęskę w bitwie pod Aduą. Wojska cesarza Menelika II rozbiły kolonialne siły Królestwa Włoch. Było to bezprecedensowe wydarzenie w epoce kolonialnej – afrykańskie państwo pokonało europejskie mocarstwo.

Mussolini postanowił wykorzystać tę historię do celów propagandowych. Podboje Abisynii miały pomścić dawną klęskę i uczynić z Włoch pełnoprawne imperium kolonialne na wzór Wielkiej Brytanii i Francji. Pretekstem do konfliktu stał się incydent graniczny w oazie Ual Ual w 1934 roku. Trzy października 1935 roku wojska włoskie wkroczyły na terytorium Etiopii, rozpoczynając pełnoskalową agresję.

Mimo ogromnej przewagi technologicznej wojna nie przebiegała tak szybko, jak oczekiwano. Etiopczycy stawiali zaciekły opór. W odpowiedzi włoskie dowództwo stosowało brutalne metody, w tym użycie gazów bojowych, przede wszystkim iperytu, przeciwko żołnierzom i ludności cywilnej. Stanowiło to pogwałcenie prawa międzynarodowego i wywołało uzasadnione oburzenie części świata.

Liga Narodów oficjalnie potępiła działania Włoch i nałożyła na nie sankcje gospodarcze, które jednak okazały się nieskuteczne. Brak zdecydowanej reakcji zachodnich mocarstw obnażył słabość systemu międzynarodowego stworzonego po 1918 roku. Piątego maja 1936 roku wojska włoskie zajęły Addis Abebę. Dziewięć dni później Mussolini ogłosił z balkonu Pałacu Weneckiego w Rzymie powstanie Imperium Włoskiego.

Król Wiktor Emanuel III otrzymał tytuł cesarza Etiopii, a samego Mussoliniego nazwano „Fondatore dell’Impero” – założycielem imperium. Cesarz Hajle Syllasje udał się na wygnanie i w czerwcu 1936 roku wygłosił słynne przemówienie przed Ligą Narodów, ostrzegając świat przed agresywną polityką państw totalitarnych. Podczas wystąpienia włoscy dziennikarze próbowali zagłuszyć jego słowa gwizdami. Abisynia została połączona z Somalią i Erytreą, tworząc Włoską Afrykę Wschodnią.

Włoscy gubernatorzy rządzili twardą ręką, a cierpienia ludności się nie kończyły. Zwycięstwo wywołało w Italii falę entuzjazmu, ale miało też daleko idące negatywne konsekwencje. Przede wszystkim skłóciło Włochy z Wielką Brytanią i Francją, popychając Mussoliniego w objęcia Hitlera. Szybko okazało się, że faszystowskie Włochy i nazistowskie Niemcy mają ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż mogło się początkowo wydawać.

Oba kraje zaangażowały się w wojnę domową w Hiszpanii po stronie generała Francisco Franco. Początkowo Mussolini nie widział sensu w interwencji. Włosi faszyści byli zasadniczo antykatoliccy, podczas gdy Franco i jego zwolennicy byli ultrakatolikami i zwolennikami starego porządku. Duce zmienił jednak zdanie, nie tyle pod naciskiem Berlina, ile z obawy przed pozostaniem w tyle za „młodszym kuzynem”.

Hiszpania stała się praktycznym poligonem współpracy obu dyktatorów. Pierwszego listopada 1936 roku Mussolini ogłosił w Mediolanie powstanie osi Rzym–Berlin. Włochy wysłały do Hiszpanii duży korpus ekspedycyjny, który w szczytowym momencie liczył nawet 80 tysięcy żołnierzy. Oficjalnie nazywano ich ochotnikami, choć w rzeczywistości były to regularne jednostki włoskiej armii.

Włoskie lotnictwo bombardowało między innymi Alicante i Barcelonę. Zwykli Włosi odnosili się do interwencji w Hiszpanii krytycznie. Pragnęli pokoju, a rząd coraz bardziej oddalał się od ich oczekiwań. Ochotnicy pochodzili głównie z biednego południa, gdzie bieda zmuszała do zaciągania się.

Rosnąca liczba ofiar powodowała pauperyzację rodzin pozbawionych żywicieli. Walki w Hiszpanii przeciągały się, a sukcesy militarne Włochów pozostawiały wiele do życzenia. Podczas bitwy w marcu 1937 roku, gdy siły Franco zostały rozbite przez republikanów, to właśnie włoscy żołnierze pierwsi uciekli w panice. Wojna miała być dla Mussoliniego źródłem prestiżu, a stała się plamą na jego wizerunku.

Była kosztowna i długotrwała, nadwyrężając włoski budżet i uzbrojenie. Ostatecznie to niemieckie zaangażowanie odegrało kluczową rolę w zwycięstwie generała Franco, a wkład Włoch był mniejszy, niż oczekiwano. Konflikt w Hiszpanii zbliżył do siebie oba reżimy, choć relacje nadal nie były partnerskie. Mussolini uważał się za starszego i bardziej doświadczonego przywódcę ruchu faszystowskiego, Hitler zaś nadal postrzegał Ducego jako polityczny wzór.

Z czasem jednak układ sił zaczął się przesuwać. Dynamiczny rozwój militarny i gospodarczy Rzeszy sprawił, że Niemcy dominowały nad słabszym ekonomicznie sojusznikiem. Podczas kolejnego spotkania dyktatorów w Berlinie, od 25 do 29 września 1937 roku, Hitler chciał zaimponować Mussoliniemu, a właściwie wzbudzić w nim strach. Duce zrozumiał, że północny sąsiad staje się potęgą, z którą trzeba się liczyć.

W konsekwencji Włochy przystąpiły 6 listopada 1937 roku do paktu antykominternowskiego, utworzonego przez Niemcy i Japonię. Miesiąc później Włochy wystąpiły z Ligi Narodów, podążając dokładnie ścieżką wyznaczoną przez Hitlera. Zmianę relacji widać było w kwestii Austrii. Gdy w 1934 roku zamordowano Engelberta Dollfussa, Mussolini stanął w obronie austriackiej niepodległości i wysłał wojska na przełęcz Brenner.

Po izolacji Włoch po wojnie z Etiopią Rzym stopniowo łagodził swoje stanowisko. Gdy Hitler zaanektował Austrię w marcu 1938 roku, Mussolini nie podjął żadnych działań przeciw Niemcom. To wyraźny sygnał zmiany układu sił w Europie. Od 3 do 9 maja 1938 roku odbyło się kolejne spotkanie dyktatorów w Rzymie.

Hitler traktował włoską rodzinę królewską z pogardą, zresztą odwzajemnioną. Papież Pius XI opuścił Watykan i wycofał się do Castel Gandolfo. Mussolini odpowiedział pokazową paradą wojsk włoskich, które kazano maszerować charakterystycznym dla Niemców sztywnym krokiem, nazywanym propagandowo „krokiem rzymskim”. Ze względu na niski wzrost części żołnierzy parada nie robiła takiego wrażenia, a Włosi szybko zaczęli nazywać ten krok „gęsim krokiem”.

Kolejnym krokiem w uzależnieniu Włoch od Niemiec było wprowadzenie ustaw antyżydowskich. Nigdy nie były one nawet w połowie tak restrykcyjne jak w Rzeszy, ale zwykli Włosi uważali je za nielogiczne i dziwaczne. Propaganda prasowa, inspirowana przez Ducego, zaczęła głosić istnienie czystej rasy włoskiej i aryjskość Włochów. Na Półwyspie Apenińskim, przez wieki będącym areną mieszania się różnych narodów i religii, brzmiało to absurdalnie.

Mussolini chciał przede wszystkim upodobnić swoją politykę do oczekiwań Berlina. Skutki były jednak odwrotne do zamierzonych. Niemcy mogli być zadowoleni, ale sami Włosi nie wiedzieli, jak postrzegać wrogość wobec żydowskiej społeczności liczącej około 50 tysięcy osób. Papież Pius XI i znaczna część włoskiego duchowieństwa potępili ten rasowy zwrot.

Nadszarpniętą wiarę Włochów w Ducego naprawiły jednak szybko sukcesy sportowe – w 1938 roku reprezentacja Włoch ponownie zdobyła mistrzostwo świata w piłce nożnej. Hitler kontynuował dyplomatyczne podboje. Po Austrii przyszła kolej na Czechosłowację, a dokładniej na leżące w jej granicach Sudety. Kryzys wokół tego regionu doprowadził do konferencji monachijskiej we wrześniu 1938 roku, podczas której przywódcy Wielkiej Brytanii i Francji uczynili z Mussoliniego pozornego arbitra w sporze między Niemcami a Czechosłowacją.

W praktyce Duce nie był niezależnym mediatorem, lecz politykiem współpracującym z Hitlerem i w pełni akceptującym niemieckie żądania. Po powrocie z Monachium polityka rasowa wobec Żydów zaczęła przybierać formę prawa. 17 listopada 1938 roku król podpisał tak zwane ustawy rasowe, zakazujące małżeństw mieszanych i znacznie ograniczające prawa Żydów we Włoszech, utrudniając im udział w życiu społecznym, zawodowym i edukacyjnym. Kilka miesięcy później Mussolini stracił status potężnego mediatora.

W marcu 1939 roku Hitler złamał układ monachijski i zaatakował Czechosłowację, nie konsultując tego z Ducem. Było to dla niego niezwykle upokarzające. Mussolini potrzebował sukcesu, by pokazać, że Włochy są potężne, a on sam niezależnym władcą. Wybór padł na słabą Albanię.

Albania była uzależniona od Włoch gospodarczo i politycznie od lat 20. Rzym inwestował w jej infrastrukturę, udzielał pożyczek i stopniowo zwiększał wpływy na Adriatyku. Formalnie kraj był niepodległy i rządzony przez króla Zoga, ale w praktyce jego pozycja wobec Włoch była bardzo słaba. 7 kwietnia 1939 roku wojska włoskie przeprowadziły inwazję na Albanię, atakując jednocześnie kilka portów.

Niewielka i słabo wyposażona armia albańska nie była w stanie stawić skutecznego oporu. Król Zog uciekł z rodziną na wygnanie. 12 kwietnia albański parlament oficjalnie przekazał koronę królowi Wiktorowi Emanuelowi III, a Albania stała się włoskim protektoratem. Dla Mussoliniego był to pokaz siły i próba dorównania Hitlerowi.

Sukces okazał się jednak głównie propagandowy – Albania była małym i słabym krajem, a sama operacja nie wymagała wielkiego wysiłku militarnego. Relacje obu państw umocniły się 22 maja 1939 roku podpisaniem paktu stalowego, gwarantującego wzajemną pomoc w razie wojny. W rzeczywistości uczynił on Włochy jeszcze bardziej zależnymi od Rzeszy. Sam dyktator zakładał, że do wojny nie dojdzie przez kilka lat.

Gdy we wrześniu 1939 roku Europę ogarnął konflikt, stał się on początkiem końca włoskiego faszyzmu i jego przywódcy.