Jaką historię skrywa nazistowskie osiedle w Gliwicach?

Jaką historię skrywa nazistowskie osiedle w Gliwicach?

Wokół gliwickiego Wilczego Gardła narosło wiele mitów. Przez lata powtarzano, że osiedle zaprojektowano na planie swastyki, a pod ziemią kryje się sieć tajemniczych tuneli. Choć inwestycja rzeczywiście powstała z myślą o członkach SA i ich rodzinach, prawda o tym miejscu jest bardziej złożona, niż sugerują sensacyjne opowieści. Przed wybuchem drugiej wojny światowej Gliwice — wówczas Gleiwitz — były jednym z najważniejszych ośrodków miejskich niemieckiej części Górnego Śląska.

Thumbnail

Kluczowe znaczenie miało położenie przy granicy. Po powstaniach śląskich i plebiscycie ta część regionu pozostała po stronie niemieckiej, co dodatkowo pogłębiało napięcia między Niemcami, Polakami i Ślązakami. Władze niemieckie inwestowały w miasto, czyniąc z niego reprezentacyjny ośrodek. Powstawały kolejne osiedla, a od 1925 roku gliwicka rozgłośnia toczyła zażartą „wojnę radiową” z polską stacją w Katowicach.

To właśnie w tym przesiąkniętym propagandą mieście nazistowscy oficjele zdecydowali się stworzyć wzorcowe osiedle dla najbardziej oddanych członków partii. Projekt miał służyć nie tylko celom praktycznym, ale także propagandowym. Przyszli mieszkańcy mieli otrzymać domy jednorodzinne z elektrycznością, bieżącą wodą i instalacją gazową. Każda posesja obejmowała działkę o powierzchni około tysiąca metrów kwadratowych, co pozwalało na hodowlę drobnego inwentarza i uprawę ogrodu.

Koncepcja nawiązywała do dawnych germańskich osad wiejskich i miała zapewnić częściową samowystarczalność żywnościową w czasach kryzysu. Osiedle nie było przeznaczone dla elit, lecz dla zwykłych, choć zasłużonych członków SA. Wybór Górnego Śląska nie był przypadkowy. Mieszkało tu wielu byłych członków Freikorpsu, którzy uczestniczyli w tłumieniu powstań śląskich, a później zasilili szeregi SA.

Podobne inwestycje powstawały także w Bayreuth, Hameln i Norymberdze, choć ich forma architektoniczna bywała różna. Projekty zwykle powierzano lokalnym architektom. Konkurs na projekt osiedla pod Gliwicami wygrał Rudolf Fischer z Bytomia. Makieta osiedla była prezentowana na wystawie propagandowej w Berlinie w 1937 roku, a w lipcu tego samego roku także w Gliwicach.

Wejście na teren prowadziło przez monumentalną bramę stanowiącą część tzw. Domu Wspólnoty. Dalej rozciągała się część mieszkalna, wzbogacona o stadion, szkołę, budynek Hitlerjugend, strzelnicę i place ćwiczeń. Architektura osiedla nawiązywała do stylu ojczyźnianego, tzw.

Heimatstil. Budynki miały silnie odwoływać się do germańskiej kultury, choć ich konstrukcja była stosunkowo prosta i skromna. Plany zakładały powstanie osiedla w lesie sosnowym w pobliżu wsi Smolnica. Łączenie nazwy Wilcze Gardło z nazistowską ideologią byłoby jednak błędem.

Owszem, Hitler chętnie posługiwał się symboliką wilka, ale Niemcy nie używali tej nazwy dla osiedla — upowszechniła się ona dopiero po wojnie. W trakcie budowy osiedle określano jako SA Eichenkamp, a jego oficjalna nazwa została wprowadzona dopiero w 1940 roku. Budowa rozpoczęła się 9 maja 1937 roku. Uroczystość miała charakter wyjątkowo rozbudowany, a do Gliwic przybyły oddziały SA z całego Śląska.

Miasto pokryły swastyki. W ceremonii uczestniczył nawet Erich von dem Bach-Zelewski, późniejszy dowódca sił tłumiących powstanie warszawskie w 1944 roku. Prace trwały przez cztery lata. Jednym z głównych wyzwań było przygotowanie rozległego terenu i karczowanie lasu.

Równolegle prowadzono rozmowy z kandydatami na mieszkańców. Pierwszeństwo mieli żonaci lub zaręczeni członkowie SA, ze szczególnym uwzględnieniem rodzin wielodzietnych. Każdy kandydat musiał udowodnić „aryjskie” pochodzenie i przedstawić zaświadczenia o braku chorób psychicznych w rodzinie — co bezpośrednio odzwierciedlało politykę rasową i eugeniczną III Rzeszy. Osiedle nie było jednak dzielone według zamożności czy statusu.

Pierwsi mieszkańcy wprowadzili się już w 1938 roku. Latem 1940 roku podjęto decyzje w sprawie oficjalnej nazwy. Osiedle otrzymało wysoce ideologiczną nazwę Glaubensstatt, oznaczającą „miejsce wiary”. Termin ten nawiązywał do nazistowskiej koncepcji Gottgläubig — quasi-religijnej ideologii „wiary przodków”, która miała zastąpić tradycyjne religie.

Do 1940 roku większość inwestycji została ukończona. W końcowej fazie poszczególne ulice otrzymały nazwy. Oczywiście upamiętniały one postaci związane z ruchem nazistowskim, zwłaszcza członków SA. Były wśród nich ulice imienia Günthera Wolfa, Williego Pisarskiego i Viktora Lutze.

Istniała nawet ulica Adolfa Hitlera, dziś znana jako ulica Magnoliowa. Po wojnie osiedle szybko obrosło w mity. Pojawiały się twierdzenia o zaprojektowaniu go na planie swastyki i o podziemnych tunelach o podobnym układzie. W rzeczywistości historie te nie znajdują potwierdzenia w źródłach historycznych i przetrwały głównie dzięki swojej sensacyjności.

Osiedle przeznaczone dla członków SA nigdy nie zostało w pełni ukończone. Powstała większość budynków mieszkalnych, ale kluczowa infrastruktura — stadion i Dom Wspólnoty — pozostała niewykończona. Nie zrealizowano także siedziby Hitlerjugend i ośrodka szkoleniowego. W 1944 roku osiedle zaczęło być stopniowo opuszczane przez niemieckich mieszkańców, a puste budynki padły łupem szabrowników.

Proceder opanowano dopiero po ustanowieniu polskiej administracji. 27 listopada 1945 roku osiedle oficjalnie otrzymało nową nazwę — Wilcze Gardło. Po wojnie nazistowskie pochodzenie osiedla w dużej mierze przemilczano. Rzadko podkreślano, że domy powstały dla członków SA.

Wprowadzili się tu przesiedleńcy z różnych regionów Polski, repatrianci oraz osoby wracające z emigracji, w tym z Francji. Przywieźli ze sobą różne doświadczenia, tradycje i zwyczaje, które stopniowo ukształtowały codzienność i charakter dzielnicy. Epoka komunizmu, z powodu ograniczonych możliwości finansowych, skutecznie zakonserwowała osiedle. Jego architektoniczny charakter pozostał przez dekady niemal niezmieniony.

Dopiero w ostatnich latach wiele budynków przeszło remonty i przekształcenia, które pozbawiły je historycznego wyglądu. Z fascynującego projektu Rudolfa Fischera pozostało dziś niewiele. Dziedzictwo tej ziemi nie odeszło jednak w zapomnienie. Mieszkańcy osiedla znają jego historię i chętnie uczestniczą w projektach organizowanych przez Muzeum w Gliwicach.

Inicjatywy te nie tylko przywróciły pamięć o przeszłości tego miejsca, ale zaowocowały także publikacją książki poświęconej dziejom Wilczego Gardła.