Żałoba w III Rzeszy po Marszałku Piłsudskim – mity i fakty

Żałoba w III Rzeszy po Marszałku Piłsudskim - mity i fakty

Śmierć Józefa Piłsudskiego 12 maja 1935 roku wywołała ogromne poruszenie nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Szczególną skalę żałoby odnotowano jednak w Niemczech, gdzie władze III Rzeszy zorganizowały wyjątkowo uroczyste obchody ku czci zmarłego marszałka. Flagi opuszczone do połowy masztu, specjalne audycje radiowe i nabożeństwa sprawiły, że Berlin stał się jednym z głównych miejsc zagranicznego pożegnania Piłsudskiego. Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 roku o godzinie 20:45.

Thumbnail

Już następnego dnia wieść o jego śmierci obiegła Polskę i świat. Nad Wisłą zapanowała atmosfera największej żałoby w historii II Rzeczypospolitej, która udzieliła się nawet politycznym przeciwnikom marszałka. Trumna z ciałem została najpierw wystawiona w Belwederze, gdzie tłumy oddawały hołd zmarłemu, a następnie przewieziono ją do katedry Świętego Jana i na Pole Mokotowskie. Uroczystości pogrzebowe w Warszawie trwały trzy dni.

17 maja trumna wyruszyła w ostatnią drogę do Krakowa, gdzie 18 maja odbył się drugi, niezwykle podniosły pochód na Wawel. Wzdłuż trasy zgromadziły się tysiące ludzi, a na czele konduktu szli oficerowie, przedstawiciele rządu oraz delegacje zagraniczne z Francji, Włoch, Niemiec, Rumunii i innych państw. Trumna została złożona w krypcie świętego Leonarda na Wawelu. Po śmierci marszałka z całego świata spływały kondolencje, w tym te z Niemiec, osobiście podpisane przez Adolfa Hitlera.

Kanclerz Rzeszy wysłał dwa telegramy – jeden do żony marszałka Aleksandry Piłsudskiej, drugi do prezydenta Ignacego Mościckiego. W liście do prezydenta Hitler pisał o „twórcy nowego państwa” i „najwierniejszym synu Polski”, podkreślając, że naród niemiecki wraz z polskim obchodzi żałobę. Dzień po śmierci Piłsudskiego niemieckie flagi na Reichstagu i budynkach ministerialnych w Berlinie zostały opuszczone do połowy masztu. Odwołano zbliżające się posiedzenie parlamentu, a niemieckie Biuro Informacyjne wydało oficjalny komunikat, w którym wyrażono głębokie poruszenie całej opinii niemieckiej.

Najbardziej rozbudowany hołd złożył marszałkowi „Völkischer Beobachter”, który poświęcił mu całą pierwszą i drugą stronę. Kondolencje napłynęły także od szefa niemieckiej dyplomacji Konstantina von Neuratha, ministra propagandy Josepha Goebbelsa oraz Hermanna Göringa. W Katowicach niemiecka społeczność zorganizowała manifestację, a w berlińskim instytucie polsko-niemieckim odbyła się akademia żałobna. Niemieckie radio nadało audycję poświęconą życiu Piłsudskiego, a rozgłośnia z Wrocławia przygotowała osobną transmisję z uroczystości pogrzebowych.

Na pogrzeb do Polski Niemcy wysłali liczne ekipy prasowe, fotograficzne i filmowe. Z Berlina przyleciał specjalny samolot z dziesięcioma fotoreporterami i operatorami, by jak najszybciej przekazać materiały do redakcji. Pierwsze zdjęcia z Warszawy trafiły do Berlina jeszcze tego samego dnia, a wieczorem kina w stolicy Rzeszy wyświetlały aktualne relacje z Polski. Polscy dziennikarze relacjonowali poruszenie niemieckich kolegów po fachu, którzy przyznali, że nie wyobrażali sobie tak spontanicznej żałoby całej ludności.

Jak wspominali, wrażenie z warszawskich i krakowskich manifestacji było silniejsze niż z pogrzebu króla Alberta czy marszałka Hindenburga. Byli przejęci na widok płaczących kobiet i mężczyzn, wiedzieli o miłości Polaków do marszałka, ale nie sądzili, że może być ona aż tak potężna. 14 maja ambasador RP w Berlinie Józef Lipski spotkał się z Hermannem Göringiem, który po złożeniu kondolencji ostrzegł, że „klucz do pokoju leży teraz w rękach Polski”. Göring sugerował, że gdyby Polska przeszła na stronę sojuszu francusko-sowieckiego, doszłoby do konfliktu zbrojnego.

Lipski uspokajał niemieckiego polityka, zapewniając, że dotychczasowa polityka Warszawy wobec Berlina nie ulegnie zmianie. O tym, jak poważnie Niemcy traktowali śmierć Piłsudskiego, świadczą zapiski w dziennikach Josepha Goebbelsa. Minister propagandy pisał: „Polska traci swojego najlepszego człowieka, a my najważniejszą figurę w wielkiej grze”. Nazwał marszałka „prawdziwym człowiekiem, jednym z tych, którzy tworzą historię” i „drugim Cromwellem”.

Goebbels odnotował też naradę u Hitlera z Göringiem i Ribbentropem, na której omawiano sytuację po śmierci polskiego przywódcy. W polskiej i zagranicznej prasie pojawiły się niepotwierdzone informacje, że Hitler osobiście chciał wziąć udział w pogrzebie Piłsudskiego. Ostatecznie kanclerz zdecydował się wysłać do Polski swojego najważniejszego człowieka – Hermanna Göringa. W skład delegacji weszli ponadto generał Fedor von Bock, kontradmirał Karl Witzel, generał Walter Wever, ambasador Hans-Adolf von Moltke oraz tłumacz Paul Schmidt.

Udział w uroczystościach okazał się dla Göringa prawdziwą próbą wytrwałości. Zagraniczne delegacje przez cały czas kroczyły pieszo za konduktem w wysokich temperaturach. Paul Schmidt wspominał później, że Göring szedł ciężko dysząc, ale wytrzymał do końca, podczas gdy stary marszałek Pétain wsiadł do samochodu i kontynuował udział w pochodzie z pojazdu. Michał Łubieński, wysoki urzędnik polskiego MSZ, również pozostawił relację z tamtych dni.

Zwracał uwagę, że niemiecka delegacja najbardziej rzucała się w oczy. Göring w białym mundurze, z buławą i orderami, wzbudzał zainteresowanie tłumu. W Krakowie, gdy szedł pieszo z pałacu pod Baranami, ludzie początkowo przyjęli go niezbyt życzliwie, ale później tłum rozstąpił się z uszanowaniem. Po uroczystościach Göring odbył rozmowę z Józefem Beckiem, ponownie wyrażając obawy, że śmierć marszałka może popchnąć Polskę ku ściślejszej współpracy z Francją.

Beck zapewniał, że polityka Warszawy pozostanie niezmieniona, a Göring wywnioskował, że sojusz polsko-francuski ma charakter przede wszystkim asekuracyjny. Niemiecka delegacja pozostała w Polsce do 19 maja. Centralnym punktem żałoby w Rzeszy było nabożeństwo w intencji Piłsudskiego w katedrze Świętej Jadwigi w Berlinie, które odbyło się 18 maja o godzinie 11:00 – w tym samym czasie co uroczystości pogrzebowe na Wawelu. Katedra była pierwszą katolicką świątynią w Prusach po reformacji, wybudowaną za czasów Fryderyka Wielkiego w stylu klasycystycznym, wzorowanym na rzymskim Panteonie.

W dniu uroczystości kościół udekorowano polskimi flagami, czarnymi kirem i dekoracjami żałobnymi. Przed ołtarzem stała symboliczna trumna przykryta polską flagą z białym orłem w koronie, a wzdłuż nawy pełniła wartę honorową Wehrmacht. Przed godziną 11:00 pod katedrę podjechał Adolf Hitler, witany przez ambasadora Józefa Lipskiego. Hitler zasiadł w pierwszym rzędzie, gdzie przygotowano dla niego i polskiego ambasadora klęczniki udekorowane kirem.

W nabożeństwie uczestniczyli niemal wszyscy najważniejsi dygnitarze Rzeszy: Joseph Goebbels, Konstantin von Neurath, Werner von Blomberg, Franz Seldte, Richard Darré, Eltz von Rübenach, żona Hermanna Göringa, Joachim von Ribbentrop, generał Werner von Fritsch oraz Hans Frank. Obecni byli również nuncjusz papieski Cesare Orsenigo i ambasador Stanów Zjednoczonych William Dodd, który w swoim dzienniku opisał ceremonię. Dodd zwracał uwagę na sugestywny widok Hitlera siedzącego przed ołtarzem oraz na białe rękawiczki gości, które były zgodne z ceremoniałem. Z niesmakiem odnotował natomiast obecność szpad w chrześcijańskiej świątyni.

W katedrze zgromadziło się około trzech tysięcy osób, w tym Polacy – ambasador Lipski z pracownikami ambasady, generał Tadeusz Kutrzeba, który cztery lata później bił się pod Bzurą, a także Pola Negri, Jan Kiepura i Adam Didur. Pola Negri, która widziała Hitlera z bliska po raz pierwszy i ostatni, wspominała później to wydarzenie. Zaskoczyła ją pokora, z jaką kanclerz klęczał podczas mszy, a jednocześnie przygnębiła ją „przerażająca hipokryzja tego prześladowcy wiary”. Podczas nabożeństwa polska śpiewaczka operowa Adelina Korytko wykonała w języku polskim pieśń „Nie opuszczaj mnie”.

Mszę odprawił ksiądz Bernard Lichtenberg, przyszły proboszcz parafii katedralnej. Duchowny od 1933 roku dawał się nazistom we znaki – zachęcał Niemców do czytania antywojennej powieści „Na zachodzie bez zmian”, a Gestapo przeszukiwało jego mieszkanie. W roku śmierci Piłsudskiego wysyłał do Göringa apele protestacyjne w sprawie brutalnego traktowania więźniów obozów koncentracyjnych. W czasie wojny Lichtenberg krytykował reżim za przymusowe mordowanie osób chorych psychicznie oraz antysemityzm.

Podczas nocy kryształowej publicznie modlił się za prześladowanych Żydów, mówiąc: „Synagoga na zewnątrz płonie, a to także dom Boży”. W 1943 roku został aresztowany i zesłany do Dachau, ale ciężko chory 67-letni duchowny zmarł wkrótce po zatrzymaniu w transporcie. Po wojnie Bernard Lichtenberg otrzymał pośmiertnie tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Papież Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym męczennikiem Kościoła katolickiego, mówiąc, że dał świadectwo godności, jaką Bóg obdarzył wszystkich ludzi.

Jego prochy spoczywają do dziś w katedrze Świętej Jadwigi w Berlinie. Żałobne obchody w Rzeszy z biegiem lat obrosły w wiele mitów. Część publicystów przedstawiała reakcję Niemców jako coś wyjątkowego na skalę światową, jednak podobne gesty składało wówczas wiele państw, zgodnie z ówczesnym protokołem dyplomatycznym. Kondolencje napływały z całego świata, a żałobne msze organizowano m.

in. w Tallinie, Paryżu, Sofii, Budapeszcie, Rzymie i Brazylii. W Rzymie w uroczystościach uczestniczył Benito Mussolini, w Budapeszcie regent Miklós Horthy, a we Francji nabożeństwa odbywały się w wielu miastach. Piłsudskiego opłakiwali nawet Żydzi w Palestynie, a 400 sowieckich kawalerzystów poprosiło o pozwolenie na przekroczenie granicy, by w milczeniu oddać hołd marszałkowi podczas prawosławnej liturgii.

Skala niemieckiej żałoby była jednak zauważalnie większa niż w innych państwach. Niemcy przełożyli nawet obrady parlamentu, a gdy Hermann Göring otwierał posiedzenie Reichstagu, zaapelował do zebranych o oddanie hołdu „największemu marszałkowi narodu polskiego”. Hitler również wygłosił pełne superlatywów słowa pod adresem Piłsudskiego. Kazimierz Smogorzewski, polski korespondent w Berlinie, analizował to zjawisko na łamach „Gazety Polskiej”.

Zwracał uwagę na liczne publikacje historyczne o Piłsudskim, które nagle pojawiły się w Niemczech, oraz na podkreślanie rzekomych podobieństw ustrojowych między oboma krajami. Smogorzewski uznał niemiecki żal za szczery, przypominając, że Niemcy już wcześniej odnosili się do marszałka z uznaniem i podziwem. Dziennikarz podkreślał, że Piłsudski nie manifestował urazy wobec Niemców mimo uwięzienia w Magdeburgu. W rozmowie z Aristidem Briandem w Genewie w grudniu 1927 roku przepowiedział przyjście kanclerza, który ułatwi normalizację stosunków polsko-niemieckich.

Hitler objął władzę w styczniu 1933 roku, a Niemcy widzieli w Piłsudskim pierwszego obcego męża stanu, który dał wiarę trwałości ustroju narodowosocjalistycznego. Po śmierci Piłsudskiego Hitler jeszcze wielokrotnie nawiązywał do jego osoby w publicznych wystąpieniach, nawet po wrześniu 1939 roku. Wiosną 1935 roku, gdy zakończyły się uroczystości żałobne, Berlin z napięciem oczekiwał dalszych kroków Warszawy.

Obawy o zmianę kursu polskiej polityki zagranicznej uspokoiła dopiero oficjalna wizyta Józefa Becka w Berlinie.