Była najwyżej postawioną kobietą w nazistowskich Niemczech, a jednak jej rzeczywista władza pozostawała złudna. Gertrud Scholtz-Klink, jako Reichsfrauenführerin, miała kształtować umysły milionów niemieckich kobiet i przekonywać je, że ich misją jest macierzyństwo, posłuszeństwo i służba państwu. Choć nie należała do grona faktycznych decydentów III Rzeszy, jej wpływ na wyobraźnię społeczną i codzienność niemieckich kobiet był znaczący. Do końca życia nie wyrzekła się nazizmu.

Pozycja kobiet w Republice Weimarskiej była skomplikowana. Kobiety uzyskały prawa wyborcze, ale młode pokolenie często dystansowało się od ideałów emancypantek z XIX wieku. Podczas gdy część korzystała z nowych możliwości, inne z niepokojem patrzyły na tempo zmian i szukały oparcia w tradycji. Do tych właśnie kobiet zaczął przemawiać ruch Hitlera, który potrzebował ich poparcia, zwłaszcza głosów wyborczyń.
Aby pozyskać Niemki, naziści stworzyli sieć organizacji, takich jak Narodowosocjalistyczna Liga Kobiet, Liga Niemieckich Dziewcząt czy Niemieckie Przedsiębiorstwo Kobiet. W 1939 roku skupiały one około 12 milionów członkiń, czyli jedną trzecią wszystkich kobiet w Rzeszy. Poczucie wspólnoty i wsparcia w tych strukturach stało się potężnym narzędziem jednoczenia kobiet wokół reżimu. Hasło Hitlera, że „wyzwoli kobiety z wyzwolenia kobiet”, trafiało na podatny grunt.
Wiele kobiet czuło się zagubionych w atmosferze lat 20. Dla części z nich stabilność i bezpieczeństwo były ważniejsze niż wolność obyczajowa, a obiecywany przez nazistów powrót do tradycyjnego modelu rodziny i walka z bezrobociem wydawały się atrakcyjną alternatywą. W tym klimacie dorastała Gertrud Emma Treusch, urodzona 9 lutego 1902 roku w Adelsheim, znana później jako Scholtz-Klink. Pochodziła z rodziny urzędniczej.
W wieku dziewiętnastu lat wyszła za mąż za nauczyciela i weterana wojennego Eugena Klinka, z którym miała pięcioro dzieci. To właśnie mąż, członek SA i działacz NSDAP, wprowadził ją w świat narodowego socjalizmu. Do partii oficjalnie wstąpiła pod koniec lat 20. XX wieku.
Po śmierci męża, który zmarł na atak serca podczas nazistowskiego wiecu, Gertrud poświęciła się pracy partyjnej. Zauważył ją gauleiter Badenii Robert Wagner, który docenił jej zdolności organizacyjne. Powierzył jej zadanie stworzenia jednolitej organizacji kobiecej w regionie. W 1930 roku udało jej się połączyć kobiece organizacje w Badenii, a wkrótce potem została liderką oddziału Niemieckiego Orderu Kobiet.
Kariera rozwijała się szybko. W sierpniu 1932 roku Gertrud poślubiła Günthera Scholza, ojca sześciorga dzieci. Mimo ogromnych obowiązków rodzinnych nie porzuciła działalności politycznej. NSDAP powierzała jej kolejne zadania, w tym tworzenie Kobiecej Służby Pracy, która dynamicznie się rozwijała po przejęciu władzy przez Hitlera w styczniu 1933 roku.
Za swoją pracę została przeniesiona do Berlina, a 24 lutego 1934 roku mianowano ją Reichsfrauenführerin – Przywódczynią Kobiet Rzeszy. Dziewięć miesięcy później tytuł potwierdził osobiście Adolf Hitler. Od tego momentu Gertrud Scholtz-Klink była oficjalnie najważniejszą kobietą w Niemczech. Jej pozycja opierała się przede wszystkim na pragmatyzmie.
Unikała konfliktów, umiała wycofać się w odpowiednim momencie i zdobyć zaufanie przełożonych. W okresie walki o władzę nie wahała się wygłaszać antysemickich deklaracji, co zyskiwało jej aprobatę partyjnych hierarchów. Nie miała jednak charyzmy i niezależnych wpływów, a cała jej pozycja wynikała z absolutnej lojalności wobec partii. Do 1935 roku Scholtz-Klink skonsolidowała wszystkie kobiece organizacje, podporządkowując każdą działalność polityczną kobiet ścisłym dyrektywom NSDAP.
Nadzorowała także przygotowania potencjalnych żon dla esesmanów. Dzięki porozumieniu z Heinrichem Himmlerem podanie o zgodę na zaręczyny musiało zawierać zaświadczenie o ukończeniu kursu dla matek organizowanego pod nadzorem SS. Koordynowała również współpracę z pielęgniarkami Narodowosocjalistycznego Stowarzyszenia Sióstr, które miały być kierowane do ośrodków Lebensborn, gdzie wychowywano dzieci według rasowych kryteriów III Rzeszy. Od 1936 roku pojawiała się pierwsza poważna krytyka pod adresem Scholtz.
Miała trudności z pogodzeniem interesów kobiet z różnych klas społecznych – robotnice były potrzebne w przemyśle, podczas gdy przedstawicielki klasy średniej nie chciały rezygnować z wygodnego życia na rzecz ciężkiej pracy fizycznej. W 1938 roku doszło do rozwodu z drugim mężem, Güntherem Scholtzem, podobno z powodu romansu z Erikiem Hilgenfeldtem, choć trudno dziś ustalić, ile w tym było prawdy, a ile politycznych intryg. W 1940 roku wyszła za mąż za SS-Obergruppenführera Augusta Heissmeyera. W czasie wojny wpływ Gertrud Scholtz-Klink na rzeczywistość był praktycznie zerowy, podobnie jak wpływ kobiet na niższych szczeblach władzy.
Ograniczała się głównie do działalności propagandowej. Rzadko bywała w Berlinie i jeszcze rzadziej spotykała się z Hitlerem. W 1941 roku straciła potężnego protektora, gdy Rudolf Hess odleciał do Szkocji, co zakończyło się jego dożywotnim więzieniem. Stan zdrowia Scholtz się pogorszył, a kolejne ciąże kończyły się poronieniami.
Mimo to nigdy nie zwątpiła w narodowy socjalizm i jeszcze w listopadzie 1944 roku uczestniczyła w rekrutacji kobiet do oddziałów Volkssturmu. Pierwsze powojenne lata najważniejszej kobiety III Rzeszy owiane są tajemnicą. W październiku 1946 roku prasa doniosła o jej samobójstwie, co okazało się nieprawdą. Ukrywała się wraz z mężem pod przybranym nazwiskiem Stuckebrock w dobrach Pauliny zu Wied pod Tybindze.
Para przeszła nawet proces denazyfikacji, podczas którego nie wykryto ich prawdziwej tożsamości i sklasyfikowano jako niewinnych. Scholtz-Klink została zdemaskowana na początku 1948 roku. W nocy z 28 na 29 lutego aresztowały ją skoordynowane siły amerykańskie i francuskie. Francuzi, udowodniwszy jej jedynie posiadanie fałszywych dokumentów, skazali ją na 18 miesięcy więzienia.
Jej mąż August Heissmeyer otrzymał taki sam wyrok. Po wyjściu na wolność była sądzona ponownie – 17 listopada 1949 roku Trybunał w Tybindze skazał ją na kolejne 18 miesięcy obozu pracy, pozbawienie praw publicznych, praw wyborczych i dostępu do świadczeń emerytalnych. Część prawników zwracała uwagę, że mimo ogromnego zaangażowania w struktury NSDAP Gertrud Scholtz-Klink nie okazywała skruchy. Odwołano się od wyroku, a 21 czerwca 1950 roku sklasyfikowano ją jako „główną winowajczynię” i skazano na 30 miesięcy więzienia.
Wyrok był stosunkowo łagodny, ponieważ nie uznano jej za bezpośrednio odpowiedzialną za zbrodnie. Jej mąż otrzymał trzy lata więzienia, a po odbyciu kary osiadł w Schwäbisch Hall, gdzie został dyrektorem oddziału Coca-Coli i zerwał z nią kontakt. Scholtz-Klink zniknęła z życia publicznego, ale nigdy nie wyrzekła się nazistowskiej ideologii. W 1974 roku, podczas dyskusji z ówczesną minister ds.
rodziny Elisabeth Schwarzhaupt, broniła modelu wychowawczego III Rzeszy. Podobną narrację przedstawiła siedem lat później w wywiadzie dla Claudii Koonz. W 1978 roku jej nieugięta postawa znalazła potwierdzenie w książce „Die Frau im Dritten Reich”, którą zadedykowała „ofiarom procesów norymberskich”. Zmarła 24 marca 1999 roku w Bebenhausen.
Niewiele wiadomo o jej pogrzebie, a tajemnicą pozostaje, czy ktokolwiek obecny na uroczystości pamiętał jeszcze okres jej służby reżimowi III Rzeszy.