1 marca 1954 roku na atolu Bikini na Pacyfiku Amerykanie przeprowadzili test Castle Bravo – najpotężniejszą próbę jądrową w historii Stanów Zjednoczonych. Eksplozja okazała się znacznie silniejsza, niż zakładano, a jej skutki wymknęły się spod kontroli. W ciągu kilku sekund ognista kula rozświetliła niebo, a fala uderzeniowa była widoczna z odległości ponad 400 kilometrów. Opad radioaktywny w ciągu kilku godzin dotarł na zamieszkane wyspy, a także na japoński kuter rybacki, który znalazł się w rejonie skażenia.

Test był częścią zimnowojennego wyścigu zbrojeń, zapoczątkowanego w sierpniu 1949 roku, kiedy to Związek Radziecki przeprowadził pierwszą udaną próbę bomby atomowej RDS-1 na poligonie w Semipałatyńsku. Stalin, zadowolony z wyniku, nagrodził naukowców odznaczeniami i premiami. Już wtedy niektórzy ostrzegali przed konsekwencjami dalszego rozwoju broni jądrowej. W kwietniu 1954 roku członek biura politycznego Wiaczesław Małyszew oraz fizyk Igor Kurczatow przekazali Nikicie Chruszczowowi dokument przestrzegający przed wojną atomową.
Podkreślano w nim, że użycie broni termojądrowej na masową skalę doprowadzi do zniszczenia państw biorących udział w konflikcie. W trakcie testu Castle Bravo naukowcy i personel wojskowy obserwowali eksplozję z odległości około 30–40 kilometrów. Eksplozja była jednak znacznie potężniejsza, niż przewidywano, a opad radioaktywny zaczął opadać na tereny zamieszkane. Skutki promieniowania odczuli przede wszystkim mieszkańcy wysp Pacyfiku oraz rybacy z japońskiego kutra.
Jedną z ofiar był mężczyzna o nazwisku Ois, który nieświadomie wziął do ust opadający pył. Władze amerykańskie przez lata bagatelizowały sprawę, wysyłając do Japonii dwóch lekarzy i oferując odszkodowania. Sprawa japońskiego kutra Lucky Dragon stała się w Japonii głośnym skandalem. Skażenie wód Pacyfiku było bezpośrednią inspiracją do nakręcenia w tym samym roku kultowego filmu „Godzilla”.
W 2012 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych stwierdziła, że Wyspy Bikini nie nadają się do stałego zamieszkania, ponieważ skutki napromieniowania pogorszyły się z powodu prawie nieodwracalnego skażenia środowiska naturalnego. W debacie publicznej coraz częściej pojawiały się głosy wzywające do całkowitego zamknięcia programów nuklearnych. Wyścig zbrojeń z każdym rokiem przybierał na sile i prowadził do pierwszych tragicznych konsekwencji. W czasie ośmioletniej prezydentury amerykański arsenał nuklearny wzrósł z około tysiąca głowic do imponujących 18 tysięcy.
Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem, aż do momentu eksplozji. Współczesna wiedza na temat atomu, oparta na wykorzystaniu reakcji termojądrowej, pozwala zwiększyć energię wybuchową bomby praktycznie do nieograniczonego zakresu. Test Castle Bravo pokazał jednak, że konsekwencje tych działań bywają nieprzewidywalne i trwają przez dekady. Do dziś trwają spekulacje, kto zawinił najbardziej podczas tej próby.
Wyspy Bikini, niegdyś zamieszkane, dziś pozostają strefą skażoną. Ewakuowani mieszkańcy nigdy nie wrócili do domów, a skutki tamtej eksplozji odczuwalne są do dzisiaj. Test, który miał być kontrolowanym eksperymentem, stał się symbolem bezsilności człowieka wobec własnej technologii i przestrogą na przyszłość.