W 1949 roku, cztery lata po zakończeniu wojny, Związek Radziecki przygotowywał się do największej uroczystości w swojej historii – siedemdziesiątych urodzin Józefa Stalina. Dyktator, który właśnie złamał amerykański monopol na broń jądrową i rozciągnął swoją władzę nad połową Europy, stał u szczytu politycznej potęgi. Jego zdrowie jednak systematycznie się pogarszało – wkrótce po wojnie przeszedł pierwszy udar, cierpiał na nadciśnienie, osłabione serce i wirusowe zapalenie wątroby. Mimo fizycznej słabości Stalin pozostał tym samym podejrzliwym i bezwzględnym władcą co w latach trzydziestych.

Jego obsesyjna nieufność nie słabła, a otaczający go ludzie żyli, cytując historyków, „do odwołania”. Kult jednostki osiągnął jednak swoje apogeum – w radzieckiej propagandzie nazywano go „wodzem i nauczycielem”, „koryfeuszem nauki i techniki” oraz „największym geniuszem wszechczasów i narodów”. Jeden z twórców filmowych posunął się nawet do stwierdzenia, że Stalin jest „słońcem naszej planety”. Przygotowania do jubileuszu trwały cały rok, a zaangażowani w nie byli wszyscy najważniejsi dostojnicy ZSRR.
Nie było to łatwe zadanie, ponieważ kilka lat wcześniej Stalin publicznie obraził się na nadgorliwych zwolenników, którzy przyznali mu tytuł generalissimusa – nosili go bowiem także generał Franco i Czang Kaj-szek. Najbliżsi współpracownicy dyktatora drżeli na samą myśl o propozycjach urodzinowych, wiedząc, że łatwo o popadnięcie w niełaskę. Ostatecznie zdecydowano, że najlepszym pomysłem będzie ustanowienie nowego odznaczenia państwowego – Orderu Stalina, który miał być „drugi pod względem ważności po Orderze Lenina”. Inicjatorem projektu był m.
in. Gieorgij Malenkow, znany z przesadnej służalczości. Stalin jednak odrzucił ten pomysł. 2 grudnia 1949 roku dekretem powołano natomiast Komitet Organizacji Obchodów Urodzin Towarzysza Stalina, na czele którego stanął Nikołaj Szwernik.
W skład komitetu, liczącego nieco ponad siedemdziesiąt osób, weszli czołowi urzędnicy, dowódcy wojskowi, artyści oraz wybrani przedstawiciele klasy robotniczej. Komitet ustanowił Międzynarodową Stalinowską Nagrodę Pokoju, przyznawaną głównie zagranicznym sympatykom ZSRR, a także ustalił przebieg uroczystości. Składały się one z dwóch części – oficjalnej gali w moskiewskim Teatrze Bolszoj oraz bankietu na Kremlu z występami najwybitniejszych artystów. Na całe wydarzenie przeznaczono około 5,5 miliona rubli.
Tuż przed urodzinami w prasie ukazały się artykuły wychwalające geniusz Stalina, publikowano poematy na jego cześć, a ulicom nadawano jego imię. Wydano także specjalną serię znaczków pocztowych, w którą zaangażowały się Węgry, Bułgaria, Czechosłowacja, Chiny, Albania i Rumunia. Nakład jednego miliona sztuk do dziś pojawia się na aukcjach internetowych. Zanim rozpoczęły się oficjalne uroczystości, moskiewska Galeria Trietiakowska zorganizowała wystawę darów dla jubilata pod tytułem „Prezenty dla Stalina”.
Miała ona pokazać, jak bardzo naród radziecki kocha swojego przywódcę. Dary napływały z całego świata – od książek przetłumaczonych na obce języki, modeli statków, kryształowych talerzy i waz z podobizną wodza, po sztylety, dzieła sztuki i eleganckie zestawy do pisania. Niektóre z prezentów wzbudzały jednak spore zdziwienie. Amerykańscy Żydzi podarowali Stalinowi futro uszyte przez nowojorskich kuśnierzy jako wyraz wdzięczności za jego działania na rzecz sprawy żydowskiej podczas wojny.
Amerykańska drużyna szachowa, która odwiedziła ZSRR kilka lat wcześniej, przekazała dyktatorowi drewnianą fajkę z wizerunkami Stalina i prezydenta Trumana grających w szachy. Mnisi z chińskiego miasta Dalian wysłali zbroję samurajską, a polscy robotnicy z Łodzi – telefon w kształcie globusa z komunistyczną symboliką. Z Brazylii dotarła natomiast lampa wykonana ze skorupy pancernika i skóry węża. Szczególne wrażenie robił dywan z Azerbejdżanu o powierzchni siedemdziesięciu metrów kwadratowych, na którym przedstawiono wizerunek dyktatora oraz osiągnięcia radzieckiej republiki.
Prace nad nim trwały dziewięć lat – rozpoczęto je w 1940 roku. Córka Stalina, Swietłana Alliłujewa, wspominała później, że na tym dywanie sam wąs ojca był ogromny. Prezentów było tak wiele, że na ich wystawienie przeznaczono cały budynek Muzeum Rewolucji na ulicy Gorkiego, w którym dziś mieści się Muzeum Historii Współczesnej Rosji. Część darów wciąż można tam oglądać, choć dywan z Azerbejdżanu trafił ostatecznie do Narodowego Muzeum Dywanów w Baku, gdzie pozostaje jedną z najciekawszych ekspozycji.
Dwudziestego grudnia Stalin został odznaczony Orderem Lenina. Najważniejsze uroczystości odbyły się następnego dnia w Teatrze Bolszoj. Stalin osobiście omawiał z Malenkowem rozstawienie miejsc w honorowej loży, nad którą zawieszono ogromny portret dyktatora. Na prawicy jubilata miał zasiąść przywódca komunistycznych Chin Mao Zedong, który przybył do Moskwy 7 grudnia.
Wizyta była dla niego wyjątkowym upokorzeniem – po krótkim spotkaniu ze Stalinem musiał czekać kilkanaście dni na kolejną audiencję w daczy pod Moskwą. Był to precedens w historii dyplomacji, którego Mao nigdy nie zapomniał. Miejsce po prawicy Stalina miało nieco złagodzić zły nastrój chińskiej delegacji. Po lewej stronie dyktatora zasiadł z kolei Nikita Chruszczow, a w pierwszym rzędzie znaleźli się m.
in. Łazar Kaganowicz, Susłow, Bułganin, Mołotow, Beria, Woroszyłow i Szwernik. Na widowni zasiedli także przywódcy innych państw komunistycznych: Walter Ulbricht z nowo powstałej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, węgierski komunista Mátyás Rákosi, sekretarz rumuńskiej partii robotniczej Gheorghe Gheorghiu-Dej, hiszpańska komunistka Dolores Ibárruri, znana z hasła „No pasarán”, oraz Palmiro Togliatti, lider włoskiej partii komunistycznej. Obecny był również prezydent komunistycznej Polski Bolesław Bierut.
Gdy Stalin pojawił się w loży, publiczność zerwała się z miejsc i wybuchła burzliwymi oklaskami. Nikt nie wiedział, kiedy przestać bić brawo – przez lata nauczono się, że nie wolno być pierwszym, który zaprzestanie. Dopiero wyraźny gest dyktatora zakończył owację i pozwolił gościom zająć miejsca. Mao wyglądał na lekko zagubionego, jakby nie wiedział, kiedy klaskać, a kiedy nie.
Chruszczow natomiast sprawiał wrażenie, jakby czekał na jakikolwiek rozkaz swojego pana. Niecałe siedem lat później to właśnie on ogłosi Stalina zbrodniarzem. Pierwsze przemówienie wygłosił Nikołaj Szwernik, przewodniczący komitetu organizacyjnego. Kolejno zabierali głos wszyscy zagraniczni goście, których Stalin celowo zachęcał do mówienia w ich rodzimych językach, by podkreślić komunistyczny internacjonalizm.
Mowy były przerywane oklaskami, a jubilat wielokrotnie wstawał. Nawet ocalali duchowni Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej przekazali Stalinowi adres urodzinowy podpisany przez patriarchę Aleksego I. Szczególnym momentem były występy i życzenia dzieci oraz pionierów komunistycznych, które wręczały wodzowi kwiaty przy dźwiękach pompatycznych pieśni. Była to nowoczesna twarz kultu jednostki, pielęgnowanego od lat.
Druga część obchodów odbyła się na Kremlu, w Sali Georgijewskiej, gdzie dla Stalina, wciąż w towarzystwie Mao, wystąpili znani radzieccy artyści: tenor Iwan Kozłowski, baletnica Maja Plisiecka i śpiewaczka operowa Wiera Dawydowa. Po koncercie zorganizowano wielki bankiet, który zakończył jubileusz przeznaczony bardziej dla wybranych niż dla całego narodu. Obchody nie ograniczyły się jednak do Moskwy – odbyły się w całym bloku komunistycznym, a poszczególne rządy prześcigały się w coraz bardziej absurdalnych decyzjach. Czechosłowacja wybiła okolicznościową monetę z wizerunkiem Stalina.
Bułgaria przemianowała Warnę na miasto Stalina, a najwyższy szczyt kraju, Musałę, na „Szczyt Stalina”. Słowacy poszli o krok dalej, nadając imię Stalina najwyższemu szczytowi Karpat – Gerlachowi. W NRD przygotowano iluminację z podobizną sowieckiego przywódcy. Jubileusz świętowały także partie komunistyczne na całym świecie.
We Francji odbył się wielki wiec, na którym płomienne przemówienie ku czci Stalina wygłosił Maurice Thorez, były wicepremier kraju i zagorzały komunista. W komunistycznej Polsce na ulicach Warszawy zawisły portrety Stalina oraz hasła: „Stalin to wolność i pokój narodów” czy „Niech żyje towarzysz Stalin, wódz i nauczyciel mas pracujących”. W dniu urodzin dyktatora położono kamień węgielny pod pomnik polsko-radzieckiej przyjaźni, a w zakładach pracy ogłoszono stachanowskie dni pracy. W Sejmie tuż za mównicą ustawiono ogromne popiersie Stalina, a uczniowie przygotowywali dla niego rysunki i albumy ze zdjęciami na wystawę w Moskwie.
Liczba panegiryków kierowanych pod jego adresem przez polskich komunistów była tak absurdalna, że trudno je nawet przytaczać.