Koniec wojny dla Hermanna Göringa, jednego z najważniejszych ludzi III Rzeszy, okazał się pasmem upokorzeń i nieprzewidzianych zwrotów. W chwili, gdy Berlin upadał, a Niemcy były u progu całkowitej klęski, Göring podjął decyzję, która przesądziła o jego losie w oczach Hitlera – zaproponował przejęcie władzy nad państwem. Dla Hitlera, którego psychika była już wówczas całkowicie wyniszczona przedłużającą się wojną, była to jednoznaczna zdrada. Reakcja führera była natychmiastowa i bezlitosna – rozkazał aresztować Göringa.

Jeszcze dalej poszedł Martin Bormann, szef kancelarii partyjnej, który wydał rozkaz likwidacji „uzurpatora”. W obliczu zagrożenia życia Göring postanowił działać na własną rękę. Skontaktował się z Amerykanami i zaoferował im swoją pomoc w tworzeniu nowego niemieckiego rządu. Był przekonany, że alianci potraktują go życzliwie, a nawet liczył na osobiste spotkanie z generałem Dwightem Eisenhowerem, głównodowodzącym sił alianckich w Europie.
Do tego spotkania nigdy nie doszło. Göring dał się aresztować w austriackim miasteczku Radstadt, gdzie początkowo trafił w ręce zwykłych żołnierzy amerykańskich. Ich zachowanie było zaskakująco uprzejme – pili z Göringiem szampana, pozowali do wspólnych fotografii, a nawet zaprosili go na konferencję prasową. Marszałek Rzeszy mógł wówczas sądzić, że jego kalkulacja była słuszna.
Sytuacja zmieniła się jednak radykalnie następnego dnia. Göring został przewieziony do Augsburga, a choć jego humor wciąż dopisywał, wojna i jej konsekwencje właśnie zaczynały go doganiać. Już w trakcie lotu doszło do rozmowy, która pokazała, jak bardzo zmienił się świat, w którym jeszcze niedawno Göring odgrywał jedną z głównych ról. Pilot zapytał marszałka, kiedy Niemcy rozpoczęli prace nad samolotami odrzutowymi.
Göring odpowiedział z uśmiechem, że było to zbyt późno. Ta krótka wymiana zdań okazała się symbolicznym podsumowaniem klęski – technologiczne nowinki nie mogły już odwrócić losów wojny, a ich twórca stał się więźniem, a nie rozmówcą aliantów. Rychło miało się okazać, że jego sytuacja będzie jeszcze trudniejsza, a proces norymberski postawi go przed odpowiedzialnością za zbrodnie reżimu, któremu służył.