Formacje wschodnie, zwane Ostlegionami, były jednym z najbardziej paradoksalnych elementów niemieckiej machiny wojennej podczas II wojny światowej. Mimo że ich żołnierze w oczach nazistowskiej ideologii daleko odbiegali od wymarzonego wzorca „Aryjczyka”, stanowili istotną część sił zbrojnych III Rzeszy. Walczyli na froncie wschodnim, we Włoszech i we Francji, a łącznie w czasie wojny sformowano aż 64 bataliony złożone z mieszkańców Kaukazu i Azji Środkowej. Jednostki te brały udział nie tylko w regularnych operacjach wojskowych, ale także w licznych akcjach skierowanych przeciwko ludności cywilnej – w tym w pacyfikacji powstania warszawskiego.

Choć decyzja o utworzeniu Legionów Wschodnich zapadła w związku z wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej, plany sformowania oddziałów złożonych z narodów wschodnich pojawiły się jeszcze przed rozpoczęciem operacji „Barbarossa”. Niemcy zdawali sobie sprawę, że w miarę zajmowania terytoriów Związku Radzieckiego pod ich kontrolą znajdą się liczne grupy narodowościowe, które będzie można wykorzystać przeciwko Moskwie. Pierwsze tygodnie wojny napełniły Berlin ogromną dumą – Wehrmacht sukcesywnie rozbijał kolejne jednostki sowieckie, które w chaosie wycofywały się na wschód. Mimo to już w październiku 1941 roku podjęto pierwsze poważne kroki w kierunku formowania specjalnych oddziałów złożonych z przedstawicieli nierosyjskich narodów.
Ich reprezentanci, działający najczęściej pod szyldem tak zwanych Komitetów Narodowych, widzieli w III Rzeszy szansę na realizację własnych ambicji politycznych, co dodatkowo wzmacniało wzajemne kontakty. Jesienią 1941 roku w południowym odcinku frontu pojawiło się dwóch wysokich rangą tureckich oficerów: generał Ali Fuat Erden, dowódca Akademii Wojskowej w Ankarze, oraz generał Hüseyin Hüsnü Emir Erkilet, nieoficjalny przedstawiciel turkiestańsko-tatarskich kręgów emigracyjnych w Turcji. Ich działalność doprowadziła do wykrystalizowania się w III Rzeszy grup reprezentujących Tatarów nadwołżańskich i Turkmeńczyków, którzy natychmiast rozpoczęli werbunek ochotników. Podobne działania podejmowali emigracyjni aktywiści z Kaukazu, a przedstawiciele ormiańskich dasznaków, azerbejdżańskich musawistów, Gruzinów i górali kaukaskich nawiązali kontakty z niemieckim Ministerstwem Spraw Zagranicznych oraz Abwehrą.
Jak na restrykcyjną nazistowską ideologię zareagowano na tę sytuację? Główny ideolog NSDAP Alfred Rosenberg oświadczył, że ochotnicy z nierosyjskich narodów zostaną przyjęci w szeregi formacji, a Adolf Hitler doprecyzował, że będą to narody żyjące z dala od projektowanych granic Wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Decyzję o utworzeniu oddziałów przyspieszyła klęska wojsk niemieckich pod Moskwą. Już 30 grudnia 1941 roku Naczelnemu Dowództwu Wehrmachtu przedłożono ściśle tajny memorandum, na podstawie którego miały powstać pierwsze Ostlegiony.
Koordynację przedsięwzięcia powierzono generałowi Ernstowi Köstringowi. Głównymi miejscami formowania i szkolenia jednostek były tereny Generalnego Gubernatorstwa. Właściwy rozkaz utworzenia Legionów wydano 11 lutego 1942 roku, a tydzień później powołano sztab odpowiedzialny za ich formowanie. Oficjalnie za wykonanie rozkazu odpowiadało dowództwo wojskowe w Generalnym Gubernatorstwie, działające w ścisłej współpracy z Naczelnym Dowództwem Wehrmachtu.
Pierwsze zalążki tych struktur powstały jednak już 18 października 1941 roku, kiedy to rozpoczął działalność kolaboracyjny oddział Abwehry o kryptonimie Unternehmen Tiger B, złożony z mieszkańców Kaukazu i Azji Środkowej. Dowództwo nad siedmioma kompaniami objął major Andreas Meyer-Mader. Istotną rolę odegrała też działalność emigrantów Mustafy Czokaja i Weli Kayuma Chana, którzy prowadzili intensywną agitację i werbunek w obozach jenieckich. Niemcy przygotowywali Azjatów przede wszystkim do działań sabotażowych, a 13 stycznia 1942 roku na bazie wspomnianej formacji utworzono Legion Turkiestańsko-Kaukasko-Muzułmański.
Dwa miesiące później został on zreorganizowany i podzielony na Legion Turkiestański oraz Legion Kaukasko-Muzułmański (Azerbejdżański). Kolejne miesiące przyniosły dalszy rozwój formacji i do sierpnia 1942 roku sformowano nowe jednostki złożone z Gruzinów, mieszkańców Kaukazu Północnego, Ormian i Tatarów nadwołżańskich. Żołnierze byli szkoleni na poligonach w Zielonce, Wesołej, Paprotni, Kruszynie, Jedlni i Puławach. Część trafiała także do obozu Jabłonna–Legionowo, gdzie prowadzono szkolenie z działalności wywiadowczej.
Formowanie batalionów tak zwanej pierwszej fali zakończono do końca 1942 roku, a w ciągu kolejnych sześciu miesięcy utworzono trzydzieści nowych batalionów z ogólnej liczby 64. Najwięcej – bo 21 – stanowiły jednostki turkiestańskie. Jeśli chodzi o umundurowanie, żołnierze Legionów początkowo nosili mundury Armii Czerwonej. Dość szybko jednak otrzymali niemieckie mundury z odpowiednimi oznakami.
Naszywki znajdowały się na kołnierzach i naramiennikach, z czerwonym wypełnieniem pośrodku. Każdy Legion miał inny kolor wypustek: niebieski dla Legionu Turkmeńskiego, jasnozielony dla Azerbejdżańskiego, zielony dla Gruzińskiego, złotożółty dla Ormiańskiego i brązowy dla Północnokaukaskiego. Nad prawą górną kieszenią noszono specjalną odznakę w formie szarego rombu ze swastyką, flankowaną z każdej strony trzema poziomymi pasami. Element ten później zastąpiono orłem Wehrmachtu.
Ponadto żołnierze Ostlegionów nosili na prawym rękawie munduru naszywki z emblematami narodowymi, w różnych kolorach, niekiedy z herbami i nazwą kraju. Warto podkreślić, że mimo pewnego zakresu autonomii dowódcami formacji byli zawsze oficerowie niemieckiego pochodzenia, a cudzoziemcy mogli zajmować wyłącznie stanowiska pomocnicze. Najliczniej formowano bataliony turkiestańskie, które w większości zostały podporządkowane słynnej 6. Armii generała Friedricha Paulusa – tej samej, która później wzięła udział w równie słynnej, a dla Niemiec ostatecznie katastrofalnej bitwie stalingradzkiej.
Ponadto trzy bataliony turkiestańskie (450, 782 i 811) przez cztery miesiące uczestniczyły w walkach na kierunku astrachańskim i zostały wysoko ocenione przez niemieckie dowództwo. Docelowo miały być użyte do działań wojskowych w Azji Środkowej. Bataliony turkiestańskie walczyły także na Kaukazie, do którego Niemcy dotarli latem 1942 roku. Dwa bataliony w ramach 17.
Armii operowały na kierunku tuapsińskim w Kraju Krasnodarskim, a batalion turkiestański I/370 w ramach 1. Armii Pancernej brał udział w walkach w rejonie Nalczyka i Mozdoku. Udział batalionów turkiestańskich na froncie wschodnim był zatem bardzo znaczący. Jednostki te nie zawsze były jednak zdyscyplinowane w stopniu, jakiego oczekiwało niemieckie dowództwo.
Dochodziło nawet do zbrojnych buntów. Jeden z takich incydentów miał miejsce 13 września 1943 roku w rejonie Obolonia, gdzie Azjaci służący w szeregach 2. Armii zamordowali niemieckich oficerów, a następnie zdezerterowali, przedzierając się na sowiecką stronę frontu. Z perspektywy Wehrmachtu takie sytuacje były oczywiście nie do przyjęcia i doprowadziły do decyzji o przeniesieniu Ostlegionów na Zachód.
Odpowiednie rozkazy wydano 25 września 1943 roku, a 10 października operacji nadano kryptonim „Aktion Panther”. Łącznie przeniesiono na zachód 33 bataliony, które po niezbędnej reorganizacji i uzupełnieniu skierowano do Francji. Część trafiła także do Grecji, Holandii i Danii. Jednostek celowo nie stacjonowano w samej Rzeszy, aby nie pokazywać Niemcom, że Wehrmacht opiera się na wsparciu tak zwanych podludzi.
Większość żołnierzy skierowano na tyły frontu, gdzie wykorzystywano ich do działań propagandowych – szczególnie istotnych w drugiej połowie 1942 roku, gdy Wehrmacht zajmował części Kaukazu. Legioniści służyli wówczas jako przewodnicy górscy dla niemieckich jednostek i prowadzili proniemiecką agitację wśród rodaków. Ponadto żołnierze Ostlegionów byli wykorzystywani w operacjach karnych wymierzonych w oddziały partyzanckie i ludność cywilną. Najlepszym przykładem były pacyfikacje polskich wsi oraz udział w tłumieniu powstania warszawskiego.
Wśród jednostek biorących udział w pacyfikacjach znalazł się między innymi azerbejdżański batalion polowy I/111 „Dönmec” z Legionu Azerbejdżańskiego, włączony do brygady Dirlewangera, a także RONA – Rosyjska Narodowa Armia Wyzwolenia dowodzona przez renegata Bronisława Kamińskiego. To właśnie RONA odpowiadała za szczególnie brutalne zbrodnie przeciwko ludności cywilnej. Jej ponurym symbolem stały się warszawska Ochota i Wola oraz relacje tych, którzy przeżyli to piekło. Świadkowie opisywali między innymi, jak po zbombardowaniu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych do szpitala wkroczyła jednostka niemieckich żołnierzy złożona głównie z Ukraińców i Kałmuków, którzy dopuścili się gwałtów na pielęgniarkach.
Inna relacja opisuje, jak chorych i rannych brutalnie zmuszono do opuszczenia szpitala, przerywając nawet przygotowania do operacji, podczas gdy żołnierze dopuszczali się kolejnych gwałtów na personelu. Choć Legiony Wschodnie miały stanowić jedynie uzupełnienie sił niemieckich, ich działania pokazały, jak daleko III Rzesza była gotowa posunąć się w realizacji swojej zbrodniczej polityki. Walka na froncie, udział w represjach i brutalne pacyfikacje pozostawiły po sobie dziedzictwo cierpienia, które naznaczyło historię i działalność Ostlegionów.