BARBARA PIASECKA JOHNSON: z polskiej kucharki do żony miliardera. Ile kosztowała ta miłość?

BARBARA PIASECKA JOHNSON: z polskiej kucharki do żony miliardera. Ile kosztowała ta miłość?

14 kwietnia 1983 roku John Seward Johnson, 87-letni syn współzałożyciela koncernu Johnson & Johnson, podpisał testament, który przekazywał niemal cały majątek jego trzeciej żonie, Polce Barbarze Piaseckiej. Wartość spadku wyceniono na 402 824 971 dolarów i 59 centów. Sześć tygodni później Johnson zmarł na raka prostaty w swojej rezydencji na Florydzie. Trzy lata po jego śmierci w sądzie na Manhattanie zeznawał Jack Gunter, prawnik nadzorujący testamenty Johnsona od 1976 roku.

Thumbnail

Przyznał wtedy, że część zmian wprowadzał na podstawie instrukcji przekazywanych przez prawniczkę Ninę Zagat, a nie w bezpośrednich rozmowach z klientem. Zeznał również, że nie wiedział, iż Johnson umiera na raka. Sześcioro dzieci Johnsona z dwóch pierwszych małżeństw zakwestionowało testament, zarzucając Barbarze wywieranie niedozwolonego wpływu na męża. Wiosną 1986 roku przed sądem przysięgłych na Manhattanie stanęło przeciwko sobie dwóch prawników, a wdowa nie zeznała ani razu.

Proces trwał kilkanaście tygodni, jednak 2 czerwca 1986 roku, dzień przed przekazaniem sprawy ławie przysięgłych, strony zawarły ugodę. Na mocy porozumienia Barbara zachowała około 300 milionów dolarów, dzieci podzieliły między siebie 42,5 miliona, a instytut oceanograficzny Harbor Branch, założony przez Johnsona, otrzymał 20 milionów. Honoraria prawników po obu stronach wyniosły ponad 24 miliony dolarów, zapłacone z masy spadkowej. Ława przysięgłych nigdy nie wydała wyroku, a sąd nie orzekł, czy testament był ważny.

Barbara Piasecka urodziła się w 1937 roku w Staniewiczach pod Grodnem. Ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim z tytułem magistra, co przeczyło lansowanemu w amerykańskiej prasie wizerunkowi prostej pokojówki. W 1968 roku zatrudniła ją druga żona Johnsona, Ester Underwood. Kobieta szybko trafiła do obowiązków domowych, jednak potrafiła ocenić dzieła sztuki, które Johnson kupował przez pośredników bez fachowej wiedzy.

Rok po rozpoczęciu pracy przestała sprzątać i została doradczynią Johnsona do spraw kolekcji sztuki. W 1969 roku wynajął jej mieszkanie, do którego wkrótce się wprowadził. Dwa lata później rozwiódł się z Ester i poślubił Barbarę. On miał 76 lat, ona 34.

Na ślubie nie pojawiło się żadne z jego dzieci. Przed ślubem podpisano intercyzę gwarantującą jej 250 tysięcy dolarów i dochody z funduszu opiewającego na 10 milionów. Para zbudowała pod Princeton rezydencję nazwaną Jasna Polana, której koszty liczono w dziesiątkach milionów dolarów. W tym samym okresie Johnson systematycznie oddalał się od dzieci, tłumacząc, że przekazał im akcje Johnson & Johnson już w latach 40.

, przez co stały się milionerami za jego życia. Między 1976 a 1983 rokiem podpisał siedem testamentów, każdy kolejny korzystniejszy dla żony. Z ostatniej wersji zniknął też limit kosztów prowizji wykonawcy, co było korzystne dla prawniczki redagującej dokument. W ostatniej wersji mniej otrzymał również instytut Harbor Branch, który Johnson finansował przez ponad dekadę.

Wiosną 1983 roku Johnson pytał Ninę Zagat, czy dzieci mogą podważyć testament. Rozważano wpisanie klauzuli, która pozbawiałaby spadkobierców zapisów w razie procesu, ale ostatecznie tego nie zrobiono. To zaniechanie kosztowało później 42,5 miliona dolarów w ugodzie. Prawnicy dzieci wskazywali też, że Barbara nie zeznawała w procesie, a jej obrońcy bronili dokumentu przygotowanego przez kancelarię, która później miała pełnić funkcję wykonawcy testamentu.

Po ugodzie Barbara pozwała własną kancelarię o błędy w sztuce i konflikt interesów, twierdząc, że proces prowadzono nieprawidłowo. W 1989 roku domagała się wyłączenia sędzi Marie Lambert, która nadzorowała sprawę w 1986 roku, zarzucając jej stronniczość. Sędzia odmówiła wyłączenia się z rozprawy dotyczącej jej własnego wyłączenia. Po procesie Barbara skupiła się na kolekcjonowaniu sztuki.

Kupowała dzieła wielkich mistrzów, w tym przypisywane Caravaggiowi, Rembrandtowi i Vermeerowi, a także obrazy malarzy polskich. W 1990 roku zapłaciła 15 milionów dolarów za zabytkowy mebel Badminton Cabinet, ustanawiając światowy rekord ceny za mebel. Kilkanaście lat później ten sam mebel sprzedano za około 36 milionów. W marcu 1990 roku w Zamku Królewskim w Warszawie otwarto wystawę Opus Sacrum prezentującą sztukę religijną z jej zbiorów.

Wcześniej, w 1989 roku, Barbara zaangażowała się w ratowanie Stoczni Gdańskiej. Podpisała list intencyjny w sprawie utworzenia spółki, w której miała objąć 55 procent udziałów, deklarując inwestycję 100 milionów dolarów. Jej doradcy ostrzegli jednak, że zakup może doprowadzić do utraty całego majątku, szacowanego wtedy na mniej niż 300 milionów, ponieważ stocznia nie miała uregulowanej własności gruntów, a polskie prawo gospodarcze nie dawało podstaw do bezpiecznej transakcji. Do transakcji nie doszło.

Po fiasku negocjacji Barbara zmieniła strategię i zaczęła wspierać polskich studentów, finansować stypendia, czesne i koszty studiów zagranicznych oraz wspierać Bibliotekę Polską w Paryżu. W 2002 roku przekazała polskim archiwom cenną księgę praw miejskich Głupczyc. Jasiona Polana została sprzedana w 1998 roku i przekształcona w pole golfowe z klubem. Ostatnie lata spędziła między Monako a Polską, kupując posiadłość pod Sobótką u stóp Ślęży.

Zmarła 1 kwietnia 2013 roku w Sobótce w wieku 76 lat. Magazyn Forbes szacował jej majątek w 2007 roku na 2,7 miliarda dolarów, a w roku śmierci na 3,6 miliarda. Z kwoty około 300 milionów uzyskanych w ugodzie majątek urósł więc dwunastokrotnie, głównie dzięki wzrostowi wartości akcji Johnson & Johnson oraz zyskom z kolekcji sztuki. Sprawa testamentu Johnsona nigdy nie została rozstrzygnięta przez sąd.

Brakuje pełnej dokumentacji medycznej z ostatnich miesięcy życia Johnsona oraz wewnętrznych notatek kancelarii z okresu wprowadzania zmian w testamencie. Te materiały istniały i przewijały się przez postępowanie, ale ława przysięgłych nigdy ich nie oceniła. Wszyscy kluczowi uczestnicy tamtego procesu już nie żyją lub nie zabierają głosu.