Zygmunt Solorz to człowiek, którego twarz zna w Polsce niemal nikt, a mimo to każdego dnia z jego pracy korzystają miliony. Wystarczy włączyć telewizję Polsat, sprawdzić wiadomości na Interii, zadzwonić z sieci Plus czy zapłacić rachunek za prąd wyprodukowany przez elektrownie należące do ZE PAK, by zetknąć się z imperium, które zbudował. Historia tego imperium zaczęła się jednak w zupełnie innym miejscu – w robotniczym Radomiu, gdzie w 1956 roku urodził się Zygmunt Józef Krok. Jego ojciec był ciężko chory i sparaliżowany, a matka zarabiała na życie fizycznym rozładowywaniem węgla.

Młody Zygmunt ukończył szkołę zawodową i technikum mechaniczne, ale szybko zrozumiał, że w PRL droga edukacji jest przed nim zamknięta. Nie miał pieniędzy na studia, znajomości ani legitymacji partyjnej. Miał za to instynkt biznesowy i odwagę podejmowania ryzyka. Pierwsze pieniądze zarabiał na handlu towarami sprowadzanymi z Niemieckiej Republiki Demokratycznej.
W NRD obowiązywał ruch bezwizowy dla Polaków, co czyniło z tego kraju bramę do świata zachodnich dóbr. Przywoził elektronikę i sprzęt AGD, których w Polsce brakowało, i sprzedawał je z zyskiem. Przełom nastąpił w 1977 roku, gdy wyjechał na wakacje do Bułgarii. W rzeczywistości był to starannie zaplanowany plan ucieczki z bloku wschodniego.
W polskim konsulacie w Sofii zgłosił utratę dokumentów, otrzymał paszport konsularny i przez Austrię dotarł do Monachium. W Niemczech zmienił tożsamość na Piotra Podgórskiego, by – jak tłumaczył – nie narażać rodziny, która została w Polsce. W Monachium poznał Ilonę Solorz, właścicielkę firmy handlowej. Małżeństwo z nią dało mu nie tylko wsparcie, ale i nowe nazwisko.
Zygmunt Solorz wraz z żoną prowadził firmę transportową, organizował przewóz darów z polskiej misji katolickiej do kraju, a równolegle handlował używanymi autami z NRD. W 1983 roku podpisał zobowiązanie o współpracy z wywiadem PRL i został zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie Zek. Informacja ta ujrzała światło dzienne dopiero w 2006 roku, gdy dokumenty ujawnił Instytut Pamięci Narodowej. Jak wynika z akt, współpraca trwała niespełna rok i nie zachowały się żadne raporty potwierdzające, że Solorz przekazał wartościowe informacje.
Analitycy IPN uznali go za słabego agenta, który starał się zwodzić SB informacjami publicznie dostępnymi. Sam Solorz zawsze tłumaczył, że podpisał zobowiązanie pod przymusem, obawiając się aresztowania za nielegalne opuszczenie PRL. W 1988 roku Solorz wrócił do Polski. Wykorzystując kapitał i kontakty zdobyte na Zachodzie, założył we Wrocławiu firmę Solpol, która importowała elektronikę z Niemiec.
Interes szedł znakomicie, ale Solorz patrzył dalej. Widział pustkę na polskim rynku mediów – jedyną telewizją w kraju była państwowa TVP, a żadne prawo nie regulowało prywatnych stacji. Znalazł lukę w systemie. W 1992 roku uruchomił z Holandii stację telewizyjną Polsat, która nadawała do Polski satelitarnie.
Programy nagrywano w Polsce, a kasety wysyłano kurierem do Hilversum, skąd były emitowane. Na starcie stacja nadawała cztery godziny dziennie, a jej zasięg obejmował zaledwie 20 procent populacji – tych najbogatszych, którzy stać było na antenę satelitarną. W październiku 1993 roku Polsat otrzymał koncesję na nadawanie satelitarne z Polski, a w kwietniu 1994 roku – na nadawanie naziemne. To drugie pozwoliło dotrzeć do niemal wszystkich Polaków.
Decyzja o przyznaniu koncesji Solorzowi do dziś budzi kontrowersje, bo konkurentami były duże zachodnie korporacje i grupy polskich dziennikarzy. Krytycy sugerowali polityczne koneksje i znaczenie kontaktów z tajnymi służbami. Oficjalne wyjaśnienie było prozaiczne – Polsat już nadawał i miał widzów. Polsat lat 90.
okazał się fenomenem. Stacja dawała widzom rozrywkę, teleturnieje, seriale i sport. Zdecydowała się też na transmisje disco polo, którymi pogardzała TVP. W 1993 roku wystartowało pierwsze w historii prywatne wydanie wiadomości.
W 1997 roku Polsat po raz pierwszy wyprzedził TVP1 w grupie widzów 16–49. W 2005 roku Solorz przejął kontrolę nad Cyfrowym Polsatem, platformą telewizji satelitarnej. Sześć lat później dokonał transakcji bez precedensu w polskiej gospodarce – za 18 miliardów złotych kupił Polkomtel, operatora sieci Plus. Była to największa transakcja w historii polskiego biznesu, sfinansowana ogromnym długiem oprocentowanym na 12 procent rocznie.
W 2014 roku połączył operatora z notowanym na giełdzie Cyfrowym Polsatem, wyceniając telekomunikację na 6,15 miliarda złotych – ponad dwa miliardy więcej, niż zapłacił trzy lata wcześniej. Trzecią nogą imperium stała się energetyka. Solorz w 2003 roku wszedł do uwikłanego w długi Elektrimu i przejął pakiety elektrowni Pątnów, Adamów i Konin, tworząc ZE PAK – jednego z największych prywatnych producentów energii w kraju. W 2023 roku porozumiał się z Polską Grupą Energetyczną i koreańską firmą Korea Hydro and Nuclear Power w sprawie budowy elektrowni jądrowej o wartości ponad 100 miliardów złotych.
Solorz świadomie unikał publicznej uwagi. Nie udzielał wywiadów, nie pojawiał się w mediach, nie miał profili w social mediach. Fotografowie polowali na niego jak na rzadkie zwierzę, a on podróżował prywatnymi samolotami i utrzymywał strukturę własności przez fundacje w Liechtensteinie. W biznesie słynął z cięcia kosztów, twardych negocjacji i płaskiej hierarchii.
W 2025 roku Forbes wycenił jego majątek na 8,41 miliarda złotych, co czyniło go piątym najbogatszym Polakiem. W skład imperium wchodziły m. in. Polsat i kilkanaście kanałów tematycznych, Cyfrowy Polsat, Plus, Netia, Interia, Elektrim, ZE PAK, Eleven Sports, Port Praski, Jet Story, a także Śląsk Wrocław.
Punkt zwrotny nastąpił w 2024 roku. W marcu Solorz poślubił Justynę Kulkę, menedżerkę z wieloletnim doświadczeniem w grupie Polsat Plus. 2 sierpnia tego samego roku w notariacie w Liechtensteinie podpisał dokumenty zmieniające statut fundacji TV, w wyniku czego kontrola nad imperium miała przejść na jego trójkę dzieci – Tobiasa, Piotra i Aleksandrę. Następnego dnia poinformował dzieci, że chce się wycofać z podpisanych dokumentów.
Sprawa ujrzała światło dzienne we wrześniu 2024 roku. Solorz twierdził, że został wprowadzony w błąd i nie zrozumiał skomplikowanych zapisów prawnych. Dzieci odpowiadały, że ojciec wiedział, co podpisuje, a próba wycofania się to efekt wpływu nowej żony. Rozpoczęła się wojna sądowa na wielu frontach – w Liechtensteinie, Polsce i na Cyprze.
W październiku 2024 roku sąd w Liechtensteinie ustanowił niezależnego kuratora dla fundacji TV, co oznaczało, że Solorz stracił bezpośrednią kontrolę nad własnym imperium. W maju 2025 roku sąd pierwszej instancji oddalił jego roszczenia, a w grudniu tego samego roku sąd drugiej instancji potwierdził ważność sukcesji. W lipcu 2026 roku Trybunał Konstytucyjny Liechtensteinu zakończył sprawę ostatecznym wyrokiem – dzieci Solorza przejęły pełną kontrolę nad grupą Polsat Plus. W maju 2026 roku Cyfrowy Polsat, kierowany już przez dzieci Solorza, ujawnił w raporcie rady nadzorczej, że w 2025 roku doszło do próby wrogiego przejęcia kluczowych spółek pod kryptonimami Overlord i Underlord.
Według spółki celem operacji miało być przekazanie kontroli nad Polsatem i Polkomtelem nowej fundacji rodzinnej Nullum Impossible. Rada nadzorcza rekomendowała odmowę udzielenia absolutorium Zygmuntowi Solorzowi, jego żonie Justynie oraz byłemu prezesowi Mirosławowi Błaszczykowi. Konflikt zakończył się 10 września 2026 roku poufną ugodą. Fundacje TV i Solcomtel przyjęły porozumienie kończące spór.
Rodzina ogłosiła, że ugoda przywraca jedność i harmonię. Solorz wycofał się z bieżącego zarządzania spółkami, zachowując honorową rolę doradczą. Piotr Żak, jego syn, został nowym prezesem Cyfrowego Polsatu i zapowiedział największy program inwestycyjny w historii polskiej telekomunikacji komórkowej. Imperium zbudowane w Radomiu, przez ucieczkę z PRL, handel wartburgami, holenderskie studio i transakcję za 18 miliardów złotych, przeszło w ręce kolejnego pokolenia.
Pytanie, czy nowe pokolenie zdoła utrzymać dynamikę rozwoju, pozostaje otwarte.