Jedno z największych gett w okupowanej Polsce powstało w Częstochowie, mieście położonym zaledwie 30 kilometrów od granicy z III Rzeszą. W szczytowym okresie zamknięto w nim niemal 50 tysięcy Żydów, z których większość po kilku miesiącach deportowano do obozu zagłady w Treblince. Historia tej dzielnicy żydowskiej, jej mieszkańców oraz Polaków, którzy nieśli im pomoc, wciąż pozostaje żywa w pamięci i miejskiej przestrzeni. Pierwsi Żydzi pojawili się w okolicach Częstochowy już w XVI wieku, mimo że miasto od wieków słynęło jako ośrodek kultu maryjnego.

Teoretycznie przeszkodą było nawet tzw. przywilej de non tolerandis Judaeis, zakazujący osiedlania się wyznawców judaizmu. W 1765 roku w mieście i jego okolicach mieszkało 623 Żydów, a społeczność żydowska rozwijała się tak dynamicznie, że podjęto decyzję o budowie pierwszej synagogi, ukończonej dopiero w 1872 roku. Pod koniec XIX wieku oddano do użytku kolejną synagogę, mieszczącą się w narożnej kamienicy na skrzyżowaniu ulic Spadek i Aleksandryjskiej.
Obie świątynie nie przetrwały II wojny światowej. Żydzi wnieśli jednak ogromny wkład w rozwój miasta, zwłaszcza w XIX wieku. Działali jako przemysłowcy, rzemieślnicy i robotnicy, odpowiadając na przemysłowy charakter Częstochowy słynącej m. in.
z produkcji zabawek. Zajmowali się też handlem, a drukarnia Wilhelma Kohna i braci Oderfeldów realizowała zamówienia choćby dla Jasnej Góry. Na początku XX wieku Częstochowa liczyła ponad 80 tysięcy mieszkańców, a spis z 1906 roku wykazał, że jedną czwartą populacji — ponad 20 tysięcy osób — stanowili Żydzi. W mieście narastały jednak antagonizmy i antysemityzm.
Już w 1902 roku doszło do pogromu, oficjalnie wywołanego sporem handlowym, w wyniku którego zginęło kilku Żydów. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości miały miejsce kolejne zamieszki — 28 maja 1919 roku żołnierze armii generała Hallera zabili siedmiu Żydów po tym, jak jeden z nich zastrzelił żołnierza. Pod koniec lat 30. XX wieku Częstochowa liczyła blisko 140 tysięcy mieszkańców, w tym 28 tysięcy Żydów.
Wybuch II wojny światowej na zawsze odmienił los społeczności żydowskiej. Miasto, po dwóch dniach ciężkich walk opóźniających, zostało zajęte przez Niemców 3 września 1939 roku. Następnego dnia na ulicach doszło do niewyjaśnionej do dziś strzelaniny, w wyniku której zginęło ośmiu żołnierzy niemieckich, a 43 zostało rannych. W odwecie Wehrmacht rozpoczął masowe aresztowania przypadkowych cywilów, których chwytano na ulicach lub wyciągano z domów.
Rozstrzeliwania odbywały się m. in. na obecnych placach Biegańskiego i Daszyńskiego oraz na Rynku. Głębokie rowy przeciwlotnicze często służyły jako masowe groby.
Dokładna liczba ofiar nie jest znana — ówczesne władze miasta szacowały ją na 671 zabitych i setki rannych. Wydarzenia te przeszły do historii jako „krwawy poniedziałek”. Niemcy szybko przystąpili do germanizacji miasta, które weszło w skład Generalnego Gubernatorstwa i zostało przemianowane na Tschenstochau. Integralną częścią nowej polityki była segregacja rasowa.
15 września 1939 roku zarządzono całkowite wykluczenie Żydów z życia gospodarczego i przejmowanie ich przedsiębiorstw przez niemieckich powierników. 25 września Niemcy podpalili synagogę przy ulicy Mirowskiej, a do końca roku spalono także drugą świątynię. Strażakom zabroniono gaszenia pożaru, a o podpalenie fałszywie oskarżano Polaków. W listopadzie 1939 roku powołano Judenrat, czyli radę żydowską, która miała wykonywać niemieckie rozkazy.
Żydów wykluczono z życia społecznego, zmuszono do noszenia opasek z Gwiazdą Dawida oraz do pracy przymusowej, której początkowo poddawano mężczyzn i chłopców od 12. roku życia, a później także kobiety i dziewczęta. Getto częstochowskie zostało utworzone 9 kwietnia 1941 roku na mocy zarządzenia podpisanego przez stadthauptmanna Richarda Wendlera. Urodzony w 1898 roku Wendler był zagorzałym nazistą, a jego siostra Mathilde poślubiła starszego brata Heinricha Himmlera, co niewątpliwie ułatwiło mu karierę.
Był odpowiedzialny za ogromne cierpienie, a mimo to uniknął sprawiedliwości — po wojnie odbył zaledwie trzy lata w obozie pracy i zmarł jako wolny człowiek 24 sierpnia 1972 roku. Centrum getta stanowiły obecny plac Ignacego Daszyńskiego oraz dwa rynki — Stary i Warszawski, który dziś nosi nazwę placu Bohaterów Getta. Zachodnią granicę dzielnicy wyznaczała linia kolejowa, wschodnią rzeka Warta. Początkowo mieszkało tam 40 tysięcy Żydów z Częstochowy i regionu, ale liczba ta szybko wzrosła o kolejne 8 tysięcy osób deportowanych z terenów wcielonych do Rzeszy.
Tym samym częstochowskie getto stało się jednym z największych w okupowanej Polsce. W teorii getto było zamknięte, a przekroczenie jego granic bez przepustki od 10 listopada 1941 roku groziło śmiercią. W praktyce nie miało jednak murów ani ogrodzeń, a na końcach ulic stali członkowie Żydowskiej Służby Porządkowej, zwanej początkowo Inspekcją Ruchu. Jej członkowie, których liczba wzrosła z 45 do ponad 250 osób, z czasem brali udział w deportacjach do obozów zagłady.
Mieszkańcy mieli do nich wiele pretensji — część policjantów domagała się pieniędzy, a niektórzy pomagali Niemcom podczas akcji likwidacyjnych. Brak zamknięcia getta umożliwiał kontakty z „aryjską” częścią miasta, gdzie sprzedawano majątek w zamian za środki do życia. Sytuacja w dzielnicy była jednak niezwykle trudna — panowały tam stare, nienadające się do zamieszkania kamienice, niemal wszędzie brakowało kanalizacji, a wodę czerpano ze studni. Blisko 10 tysięcy osób deportowanych z odległych miast, takich jak Płock, umieszczono w tak zwanych „azylach”, gdzie padali ofiarą chorób zakaźnych.
W getcie pojawili się też ludzie bezwzględni, nazywani „macherami” lub „panami getta”, którzy dorabiali się na handlu fałszywymi dokumentami i nieruchomościami. Nie brakowało jednak Polaków niosących pomoc. Należy pamiętać, że od 15 października 1941 roku w całym Generalnym Gubernatorstwie ukrywanie Żydów było zagrożone karą śmierci. Mimo to niektórzy decydowali się na to ryzyko.
Bogdan Jastrzębski zakochał się w Żydówce Krystynie Geisler, którą poznał w 1940 roku. Rodzina Geislerów trafiła do getta, a Jastrzębski często ich odwiedzał. Ojciec Krystyny uciekł z getta i przedostał się do Warszawy dzięki pomocy matki Bogdana, Marii Jastrzębskiej. Bogdan porwał Krystynę z konwoju, a następnie ukrywał ją w Częstochowie i Warszawie.
Geislerowie przeżyli wojnę, a Krystyna i Bogdan pobrali się w 1951 roku. W 1994 roku Maria i Bogdan Jastrzębscy zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Wzruszająca jest też historia Kamili Pelc, której mąż Stanisław, brat słynnego majora Józefa Pelca, służył w policji państwowej i po 17 września 1939 roku został zamordowany przez NKWD w Miednoje. Mimo samotnego wychowywania syna Kamila przyjęła pod swój dach dwuletnią córkę państwa Wekszteinów, zdobyła dla niej aryjskie dokumenty i tłumaczyła sąsiadom, że dziecko to jej siostrzenica.
Dziewczynka, która przeżyła wojnę, tak bardzo związała się z opiekunką, że po jej zakończeniu nie chciała wrócić do biologicznych rodziców. Kamila Pelc otrzymała medal Sprawiedliwych wśród Narodów Świata 30 marca 1998 roku. Należy jednak zaznaczyć, że zdarzały się też postawy haniebne. Polscy sąsiedzi zadenuncjowali Itę i Tamarę Willenberg, siostry Samuela, który później brał udział w powstaniu w obozie zagłady w Treblince, a następnie został żołnierzem Armii Krajowej i autorem pomnika upamiętniającego Żydów częstochowskich.
W getcie nie powstała jednolita organizacja podziemna. Luźne grupy konspiracyjne nie zdołały się zjednoczyć, a spotkanie uzgodnione na 21 września 1942 roku okazało się spóźnione — getto zostało otoczone, a zaproszeni na nie ludzie pobici przez patrol. Następnego dnia, 22 września 1942 roku o godzinie 7 rano, Niemcy pod dowództwem kapitana Schutzpolizei Paula Degenhardta, wspierani przez formacje ukraińskie i łotewskie, rozpoczęli likwidację getta. Była ona częścią tzw.
ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, zaplanowanego podczas konferencji w Wannsee 20 stycznia 1942 roku. Nadzór nad eksterminacją w dystrykcie radomskim sprawował Wyższy Dowódca SS i Policji Herbert Böttcher, który poniósł odpowiedzialność za swoje zbrodnie. Chaskiel Brzeziński tak wspominał jeden z epizodów owego dnia: widział na własne oczy, jak z grupy prowadzonych Żydów Böttcher wywołał ciężarną kobietę, po czym zastrzelił ją na miejscu, a kiedy upadła do rynsztoka, dziecko wyszło z jej łona. Paul Degenhardt, współodpowiedzialny za eksterminację, bywał opisywany jako człowiek bezlitosny, ale niepozbawiony ludzkich uczuć, który momentami litował się nad dziećmi, choć musiał wykonywać rozkazy z Radomia.
Istnieją także doniesienia, że utrzymywał romans z Żydówką, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Likwidacja getta była niezwykle brutalna. Niemcy deportowali do Treblinki 38 250 Żydów w pięciu lub sześciu transportach, gdzie zostali zamordowani w komorach gazowych. Około 2 tysięcy osób zabito w getcie, a ich ciała pogrzebano w masowym grobie przy ulicy Kawiej.
Akcja zakończyła się na początku października 1942 roku. Przy życiu pozostawiono od 5 do 6 tysięcy zdolnych do pracy, których skoncentrowano w tzw. małym getcie i zmuszono do pracy dla koncernu HASAG. Już w ciągu kilku miesięcy w egzekucjach zamordowano około 850 Żydów.
Małe getto było jednak także miejscem aktywnego oporu. Konspiracyjna grupa liczyła 300 członków. 4 stycznia 1943 roku, podczas selekcji na dzisiejszym placu Bohaterów Getta, doszło do strzelaniny, w której zginęło co najmniej dwóch bojowników — w odwecie Niemcy zamordowali 25 Żydów. Podziemie organizowało się coraz lepiej, kopało tunele prowadzące poza getto, wysyłało zwiadowców do lasów i gromadziło broń.
26 czerwca 1943 roku rozpoczęła się likwidacja małego getta. Opór został zdławiony po czterech dniach, a 500 Żydów spalono żywcem. Pozostałych 3 900 osób zgromadzono w trzech obozach pracy przymusowej. Większość z nich doczekała wyzwolenia 17 stycznia 1945 roku, gdy do Częstochowy wkroczyła Armia Czerwona.
Po wojnie liczba Żydów w mieście malała z tygodnia na tydzień. W sierpniu 1945 roku spadła o połowę do 2 314 osób, a w marcu 1948 roku w Częstochowie mieszkało już tylko 670 Żydów. Większość wyemigrowała, część po wydarzeniach 1968 roku, a niektórzy nie przyznawali się do żydowskich korzeni lub o nich nie wiedzieli.
Historia społeczności żydowskiej w Częstochowie dobiegła końca, pozostawiając jednak po sobie pamięć i bogate materialne świadectwa, które do dziś można odnaleźć w różnych częściach miasta.