DONALD TUSK: Wojna z Kaczyńskim trwała latami. Kto naprawdę wygrał ten pojedynek?

DONALD TUSK: Wojna z Kaczyńskim trwała latami. Kto naprawdę wygrał ten pojedynek?

9 marca 2017 roku przywódcy Unii Europejskiej głosowali w Brukseli nad kandydaturą Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. Wynik był miażdżący: 27 głosów za, jeden przeciw. Jedyny sprzeciw pochodził z jego własnego kraju, a polski rząd wystawił przeciwko niemu kontrkandydata. Premier Beata Szydło odmówiła podpisania konkluzji szczytu.

Thumbnail

To wydarzenie było jednym z epizodów wieloletniego konfliktu między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim, który trwa już ponad dwie dekady i uznawany jest za najdłuższy pojedynek polityczny w historii wolnej Polski. Jego korzenie sięgają lat 80. , kiedy obaj działali w opozycji antykomunistycznej, a po przełomie 1989 roku wyciągnęli z tego zwycięstwa całkowicie sprzeczne wnioski. Tusk, pochodzący z kaszubskiej rodziny młody historyk, pracował fizycznie po wprowadzeniu stanu wojennego.

Kaczyński, prawnik i doktor nauk prawnych, był w opozycji człowiekiem od struktur organizacyjnych. Dla liberałów skupionych wokół Tuska rok 1989 był końcem opowieści, momentem budowy normalnego, lekkiego państwa. Dla Kaczyńskiego był początkiem walki z układem, który miał przetrwać zmianę ustroju. Kluczowym momentem zaostrzającym spory była noc z 4 na 5 czerwca 1992 roku, kiedy Sejm odwołał rząd Jana Olszewskiego tuż po ujawnieniu listy osób zarejestrowanych przez służby PRL jako współpracownicy.

Porozumienie Centrum Kaczyńskiego stało po stronie odwołanego rządu. Wydarzenia te zostały później pokazane w filmie dokumentalnym Jacka Kurskiego „Nocna zmiana”, który na lata stał się dla prawicy dowodem na prawdziwy charakter polskiej demokracji. Po porażce wyborczej w 1993 roku obaj politycy wyciągnęli tę samą lekcję: w Polsce trzeba mieć partię, by liczyć się w grze o władzę. W 2001 roku Tusk współtworzył Platformę Obywatelską, a bracia Kaczyńscy założyli Prawo i Sprawiedliwość.

Obie partie uznawano wtedy za naturalnych sojuszników, a publicystyka układała ich nazwy we wspólny skrót, którym posługiwano się zupełnie serio. Jesienią 2005 roku PiS wygrało wybory parlamentarne, zdobywając niespełna 27 procent głosów, a Tusk i Lech Kaczyński zmierzyli się w drugiej turze wyborów prezydenckich. W końcówce kampanii poseł PiS, którym był Jacek Kurski, ujawnił, że dziadek Donalda Tuska służył w Wehrmachcie. Józef Tusk, Kaszub z Gdańska, był w czasie wojny więziony w obozach koncentracyjnych, później przymusowo wcielony do niemieckiej armii, z której uciekł i wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

W kampanii wybrzmiały z tego trzy słowa: „dziadek z Wehrmachtu”. Lech Kaczyński wygrał drugą turę wynikiem ponad 54 procent. Znaczenie kampanii z 2005 roku polegało jednak na wynalezieniu narzędzia, które odtąd stosowano w coraz ostrzejszych formach: życiorys przeciwnika stał się amunicją polityczną. W tej samej kampanii PiS przeciwstawiło sobie Polskę liberalną i Polskę solidarną, tworząc podział, w który można było tłumaczyć każdy kolejny spór polityczny.

Koalicja PO i PiS nie doszła do skutku. Jarosław Kaczyński został premierem w lipcu 2006 roku, ale jego rząd współtworzony z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin przetrwał tylko rok. W przedterminowych wyborach w październiku 2007 roku PO odniosła zdecydowane zwycięstwo, zdobywając ponad 41 procent głosów, a Tusk został premierem. Przez kolejne lata władza w Polsce była podzielona między rząd Tuska a Pałac Prezydencki, w którym urzędował Lech Kaczyński.

Konstytucja dawała prezydentowi weto, którego Sejm nie mógł odrzucić bez większości trzech piątych głosów, oraz prawo powoływania sędziów i ambasadorów bez określonego terminu. Te same dwa mechanizmy wrócą w tej historii po 18 latach, tylko po drugiej stronie barykady. W październiku 2008 roku podczas szczytu Rady Europejskiej w Brukseli doszło do publicznego sporu o to, kto reprezentuje Polskę: premier czy prezydent. Obaj polecieli na szczyt i obaj pojawili się przy stole.

W maju 2009 roku Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął, że stanowisko Polski w Radzie Europejskiej ustala rząd. Spór zakończył się, bo obie strony uznały autorytet sądu konstytucyjnego. 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie pod Smoleńskiem zginął prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką i 94 innymi osobami, w tym najwyższym dowództwem armii, parlamentarzystami i przedstawicielami rodzin katyńskich. Przez kilka dni Polska była zjednoczona w żałobie, ale szybko wróciły spory, najpierw o pochówek pary prezydenckiej na Wawelu, potem o krzyż przed Pałacem Prezydenckim.

Przyczyny katastrofy badały dwie komisje. Rosyjski komitet lotniczy obciążył winą załogę, a polska komisja Jerzego Millera wskazała błędy załogi oraz zaniedbania po stronie polskiej i rosyjskiej. Żadne z tych ustaleń nie wskazywało na zamach. Część opinii publicznej i PiS uznała jednak te wyjaśnienia za niewystarczające.

Od 2016 roku działała podkomisja Antoniego Macierewicza, formułująca tezy o wybuchach na pokładzie, które nie zostały potwierdzone przez inne badania i były kwestionowane przez ekspertów. Podkomisję rozwiązano w 2024 roku. W wyborach po katastrofie Jarosław Kaczyński, który stracił brata bliźniaka, prowadził kampanię wyciszoną i mówił o pojednaniu. Przegrał jednak z Bronisławem Komorowskim wynikiem około 53 do 47 procent.

Konflikt zmienił wówczas swoją naturę: w środowisku Kaczyńskiego narastała narracja o politycznej odpowiedzialności premiera za organizację lotu. W lipcu 2017 roku Kaczyński podczas nocnej debaty sejmowej o sądownictwie wykrzyczał w stronę opozycji słowa o „mordach zdradzieckich”, które stały się jednym z najczęściej cytowanych zdań w historii polskiego parlamentu. Tymczasem Tusk przechodził w tych latach od sukcesu do sukcesu. W 2011 roku PO wygrała wybory po raz drugi z rzędu, czego nie udało się wcześniej żadnemu rządowi w wolnej Polsce.

Jednak błędy rządu, w tym podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat w 2012 roku, zaczęły nadwyrężać społeczne poparcie. W czerwcu 2014 roku tygodnik „Wprost” opublikował nagrania z warszawskich restauracji, pokazujące rozmowy najważniejszych polityków państwa prowadzone w przekonaniu, że nikt ich nie słucha. W sierpniu 2014 roku Tusk został wybrany na przewodniczącego Rady Europejskiej, najwyższe stanowisko w strukturach UE, jakie kiedykolwiek objął Polak. Otrzymał je w środku najgorszego kryzysu swojej kariery, a jego przeciwnicy oceniali, że porzucił tonący rząd rok przed wyborami.

W tym czasie Jarosław Kaczyński zbudował kampanię, w której sam nie występował. Na prezydenta wystawił Andrzeja Dudę, na premiera Beatę Szydło, a centralną obietnicą stał się program Rodzina 500 plus. Był to pierwszy transfer społeczny skierowany do rodzin bez progów dochodowych i bez sprawdzania dochodów. Politicznie okazał się najskuteczniejszym posunięciem w Polsce po 1989 roku.

W maju 2015 roku Andrzej Duda pokonał urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, a w październiku PiS zdobyło 235 mandatów i samodzielną większość w Sejmie. Kaczyński, mając pełnię władzy, pozostał zwykłym posłem. Pierwszą wielką decyzją nowej większości był spór o pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jeszcze przed wyborami ustępujący Sejm wybrał pięciu sędziów, z czego dwóch na miejsca zwalniane już po zmianie władzy.

Nowy Sejm uznał wszystkie wybory za nieważne i powołał własnych kandydatów. Trybunał orzekł, że trzech sędziów wybranych przez poprzedni Sejm wybrano zgodnie z konstytucją, a dwóch nie. Wyrok nie został wykonany, a kolejne orzeczenia przez pewien czas nie były publikowane. Od tego momentu Polska nie miała arbitra uznawanego przez obie strony sporu.

W styczniu 2016 roku prezesem Telewizji Polskiej został Jacek Kurski, autor „Nocnej zmiany” i kampanijnego uderzenia z 2005 roku. Główny program informacyjny stał się narzędziem politycznym w stopniu niekwestionowanym nawet przez życzliwych rządowi obserwatorów, choć media publiczne w Polsce nigdy nie były w pełni niezależne. W 2017 roku rozpoczęła się przebudowa sądownictwa. Ustawy dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa, Sądu Najwyższego i sądów powszechnych zmieniły sposób powoływania sędziów.

Przeciwko zmianom protestowały dziesiątki tysięcy ludzi w „łańcuchach światła”. Prezydent Duda najpierw zawetował dwie z trzech ustaw, potem podpisał ich zmienione wersje. W grudniu 2017 roku Komisja Europejska uruchomiła wobec Polski procedurę z artykułu 7 traktatu, po raz pierwszy w historii Unii wobec jakiegokolwiek państwa członkowskiego. Później doszło do sporu o Sąd Najwyższy, środki tymczasowe i kary finansowe nakładane przez Trybunał Sprawiedliwości UE, a także zamrożenia dziesiątek miliardów euro z Krajowego Planu Odbudowy.

W grudniu 2021 roku Citizen Lab ujawniło, że telefon Krzysztofa Brejzy, senatora i szefa kampanii parlamentarnej opozycji, był wielokrotnie infekowany systemem szpiegowskim Pegasus. Była to ta sama metoda co w 2005 roku, życiorys jako broń, tyle że z użyciem nowoczesnej technologii. W lipcu 2021 roku Donald Tusk wrócił do Polski i ponownie objął kierownictwo Platformy Obywatelskiej. Partia przegrała wówczas wszystko, co można było przegrać, a jej elektorat nie wierzył już w jej przywództwo.

15 października 2023 roku odbyły się wybory parlamentarne z najwyższą frekwencją w historii wolnej Polski, ponad 74 procent. PiS wygrało wybory z wynikiem ponad 35 procent, ale nie miało z kim zbudować większości. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica uzyskały przewagę w Sejmie. Prezydent Duda najpierw powierzył misję tworzenia rządu Mateuszowi Morawieckiemu, ale jego gabinet nie otrzymał wotum zaufania.

13 grudnia 2023 roku Donald Tusk został zaprzysiężony na premiera po raz trzeci. Szybko okazało się, że wygranie wyborów nie oznacza przejęcia pełni władzy. Nowa większość odwołała władze mediów publicznych decyzją ministra, a po zawetowaniu ustawy finansującej media przez prezydenta postawiono je w stan likwidacji. W styczniu 2024 roku policja zatrzymała w Pałacu Prezydenckim dwóch skazanych prawomocnie posłów PiS, byłego ministra spraw wewnętrznych i jego zastępcę.

Prezydent ułaskawił ich ponownie. Kluczową przeszkodą okazał się status około kilku tysięcy sędziów powołanych w trybie kwestionowanym przez sądy europejskie. Nie dało się tego cofnąć zwykłą ustawą, bo prezydent, uznający te powołania za ważne, nie zamierzał jej podpisać. Spór pozostał nierozwiązywalny bez bezstronnego arbitra.

W maju 2024 roku Komisja Europejska zamknęła procedurę z artykułu 7, a zablokowane fundusze zostały odmrożone. 1 czerwca 2025 roku w drugiej turze wyborów prezydenckich Karol Nawrocki, kandydat poparty przez PiS, pokonał Rafała Trzaskowskiego różnicą około dwóch punktów procentowych. Nawrocki, historyk i były szef Instytutu Pamięci Narodowej, nie był członkiem partii, a szybko zaczął działać jako samodzielny gracz, odchodząc od linii swojego politycznego patrona. Pierwszy rok prezydentury Nawrockiego upłynął pod znakiem rekordowej liczby wet wobec ustaw rządu, wstrzymywania nominacji oraz sporów z premierem o program pożyczek na zbrojenia.

Rząd odpowiadał odmową kontrasygnaty i własnymi blokadami. W październiku 2025 roku Sejm uchylił immunitet byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze, wobec którego prokuratura zamierzała postawić ponad 20 zarzutów w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Ziobro wyjechał na Węgry i 22 grudnia otrzymał tam azyl polityczny. W lutym 2026 roku polski sąd zgodził się na jego tymczasowe aresztowanie, a prokuratura wydała za nim list gończy.

Latem 2026 roku Prawo i Sprawiedliwość pękło od środka. Były premier Mateusz Morawiecki, założyciel stowarzyszenia Rozwój Plus, nie podporządkował się partyjnemu ultimatum, a 29 lipca ogłosił utworzenie własnego klubu poselskiego liczącego 40 posłów i jednego senatora. Zapowiedział założenie nowej partii najpóźniej do 15 października 2026 roku. Kaczyński nazwał rozłam działaniem szkodzącym Polsce, a Morawiecki mówił o brutalnym wypchnięciu z partii.

W tym samym czasie obóz rządzący się scalał. W październiku 2025 roku Platforma Obywatelska, Nowoczesna i Inicjatywa Polska połączyły się w jedną partię, a Tusk został jej przewodniczącym, otrzymując poparcie prawie wszystkich delegatów. Jesienią 2026 roku premier zapowiedział rozwiązanie sprawy Trybunału Konstytucyjnego, wysyłając tam swojego kandydata. Opozycja mówi o zawłaszczaniu sądu konstytucyjnego, a obie strony używają argumentów, których druga strona używała 11 lat wcześniej.

Pytanie o to, kto wygrał wieloletni pojedynek, ma trzy możliwe odpowiedzi. Pierwsza wskazuje Donalda Tuska, który jest najdłużej urzędującym premierem w historii II Rzeczypospolitej, odblokował fundusze europejskie, a jego obóz się scalił. Druga wskazuje Jarosława Kaczyńskiego, który ustawił pytania, wokół których organizuje się dziś cała polska prawica, a jego sztandarowe rozwiązania, takie jak 500 plus czy obniżenie wieku emerytalnego, przetrwały nawet pod rządami przeciwników. Trzecia odpowiedź mówi, że przegrało państwo rozumiane jako bezstronny sędzia i że pojedynek kończy się wyczerpaniem obu stron.

Sondaż z sierpnia 2026 roku pokazał, że nieufność wobec Kaczyńskiego deklaruje 54 procent Polaków, a wobec Tuska 53 procent. W czerwcu 2025 roku Kaczyński został wybrany prezesem PiS na kolejną kadencję, zapowiadając, że jest to jego ostatnia. Rok później jego partia jest rozbita, a na prawicy działają co najmniej trzy niezależne od niego ośrodki. W obozie rządzącym mówi się o możliwej zmianie premiera przed wyborami w 2027 roku.

Wyborcy, którzy zdecydują o tych wyborach, w większości nie pamiętają już ani kampanii z dziadkiem, ani „Nocnej zmiany”. Dla nich to historia, a nie tożsamość.