2 maja 1945 roku gazety na całym świecie ogłosiły jedną z najbardziej oczekiwanych wiadomości: Berlin poddał się siłom radzieckim. To wydarzenie było wyraźnym sygnałem, że Trzecia Rzesza się załamuje, a klęska państw Osi jest nieunikniona. W ciągu kilku dni niemieckie siły bezwarunkowo złożyły broń, a 8 maja ogłoszono dniem Zwycięstwa w Europie. To oficjalna wersja wydarzeń, którą znamy i celebrujemy.

Historycy od dekad zastanawiają się jednak, co by się stało, gdyby bieg wydarzeń potoczył się inaczej. Co by się stało, gdyby Adolf Hitler i jego reżim wygrali wojnę, a czerwono-czarna flaga nazistowskich Niemiec triumfalnie powiewałaby nad Europą? Jeden z możliwych scenariuszy zakłada, że kwietniowa bitwa o Berlin zakończyłaby się zupełnie inaczej. Po tygodniach zaciętego oporu wojska Wehrmachtu, napędzane desperacją i ostatnią falą tajnych dostaw, odpierają kluczowy radziecki atak na przedmieścia stolicy.
Słabnąca Luftwaffe podnosi się z resztek swoich sił, a tajna broń w fazie rozwoju, taka jak rakiety F2 i prototypy samolotów odrzutowych, jest wykorzystywana do ataków opóźniających postęp Armii Czerwonej. W tym scenariuszu Hitler, który popadł w depresję, odzyskuje energię i nakazuje mobilizację improwizowanych jednostek złożonych ze starszych mężczyzn, członków Hitlerjugend i kobiet. Propaganda Goebbelsa zostaje wznowiona z nową siłą, głosząc, że opór jest możliwy. Armia Czerwona, choć liczniejsza, ponosi ogromne straty, a Stalin zmuszony jest do przekierowania części sił na front wschodni.
Kluczowym momentem byłaby jednak porażka aliantów w Normandii. 6 czerwca 1944 roku alianci przeprowadzili operację Overlord, jedną z najambitniejszych operacji desantowych w historii, której celem było wyzwolenie Europy. Zamiast szybkiego uderzenia doszłoby jednak do krwawej walki o każdy kilometr terenu. Brak zaopatrzenia, wolne tempo postępów i ciągłe ataki niemieckich sił doprowadziłyby do chaosu logistycznego i ogromnych strat, co uczyniłoby operację wielką katastrofą wojskową.
Po takiej porażce Francja szybko upada pod kontrolę nazistowskiej machiny wojennej. Kolaboracyjny rząd Vichy, kierowany przez marszałka Pétaina, odgrywa kluczową rolę w konsolidowaniu zwycięstwa. Zapewnia Niemcom zasoby, żywność, materiały przemysłowe i przymusową pracę do fabryk. Bliskość francuskiego wybrzeża daje Wehrmachtowi idealną platformę do przygotowania operacji Lew Morski, czyli bezpośredniej inwazji na Wielką Brytanię.
W miarę jak wieści o niemieckich postępach rozchodzą się po świecie, w państwach alianckich rośnie zmęczenie wojną. Rodziny zabitych żołnierzy, trudności gospodarcze i ciągłe zagrożenie porażką prowadzą do strajków i protestów. Prezja społeczna oraz niemożność osiągnięcia decydującego zwycięstwa prowadzą do zawarcia rozejmu między mocarstwami zachodnimi a Trzecią Rzeszą. W tym alternatywnym scenariuszu Hitler wygrywa, zapewniając przetrwanie Rzeszy, a Europa na pokolenia zostaje pod nazistowską dominacją.
Francja, Holandia, Belgia i inne kraje zostają podporządkowane nowemu porządkowi. Stary system mocarstw imperialnych, w tym Francja i Wielka Brytania, zostałyby zredukowane do roli drugorzędnych graczy w świecie kontrolowanym przez Niemcy. Zwycięstwo Niemiec miałoby ogromny wpływ na rozwój nauki i technologii. Niemieckie postępy w fizyki jądrowej i technologii rakietowej nie byłyby dzielone z rywalizującymi mocarstwami, lecz pozostałyby w rękach Niemiec.
Niemiecka bomba atomowa nie jest tylko spekulacją – z zasobami Europy pod kontrolą naziści prawdopodobnie opracowaliby własną broń nuklearną. Niemcy mogłyby też uruchomić własny program kosmiczny, a ulepszone okręty podwodne dominowałyby na oceanach. Holokaust w takim świecie nie tylko by trwał, ale osiągnąłby apokaliptyczne rozmiary. Bez interwencji aliantów i bez wyzwolenia obozów zagłady, systematyczna eliminacja grup uznawanych za niepożądane byłaby doprowadzona do końca na niespotykaną skalę.
Międzynarodowi świadkowie nie istnieliby, by dokumentować te zbrodnie. Światowa wiedza o Holokauście pozostałaby mroczną tajemnicą ukrytą za nazistowską propagandą. Rasistowskie wartości nazizmu zostałyby nie tylko utrzymane, ale legitymizowane w wielu krajach Europy. Włochy, Francja, Węgry, Chorwacja i Rumunia już podzielały antysemickie i rasistowskie nastawienia, a stworzenie nowego ładu europejskiego zachęciłoby do przyjęcia podobnych polityk.
Bez procesów norymberskich odpowiedzialni za zbrodnie wojenne pozostaliby bezkarni, a Holokaust mógłby stać się jedną z wielu zbrodni, które charakteryzowały ów wiek. Zmiany kulturowe i językowe byłyby drastyczne. Niemiecki stałby się językiem uniwersalnym w dyplomacji, biznesie i edukacji. Wszelka forma oporu intelektualnego lub artystycznego zostałaby stłumiona, a artyści, filozofowie i naukowcy o postępowych poglądach byliby zmuszeni do emigracji.
Kino, literatura i sztuka zostałyby dostosowane do propagandy reżimu, gloryfikując Hitlera i ideologię narodowego socjalizmu. Pokonane mocarstwa, takie jak Francja i Zjednoczone Królestwo, byłyby zmuszone żyć pod rządami reżimu nazistowskiego z fasadą autonomii. Francja stałaby się państwem marionetkowym Berlina, a Wielka Brytania mogłaby pełnić rolę neutralnej strefy, ale nadal pod stałym zagrożeniem inwazji. Kluczowe decyzje polityczne pozostawałyby w rękach Hitlera i jego najbliższego kręgu.
Sytuacja z ZSRR byłaby jedną z najbardziej złożonych. Związek Radziecki prawdopodobnie nie upadłby całkowicie, ale straciłby dużą część swojego wpływu. Europa zostałaby brutalnie podzielona pomiędzy gigantyczne Niemcy dominujące nad Zachodem a osłabioną i izolowaną Rosję, która mogłaby utrzymać kontrolę nad dużą częścią swego terytorium. Konflikt między tymi dwoma blokami byłby nieunikniony, a napięcia ideologiczne i terytorialne mogłyby przerodzić się w konfrontację nuklearną na jeszcze większą skalę niż zimna wojna.
Temat świata zdominowanego przez państwa Osi fascynuje zarówno historyków, jak i twórców literatury. Dzieła takie jak “Człowiek z Wysokiego Zamku” Philipa K. Dicka i “Fatherland” Roberta Harrisa przedstawiają alternatywne uniwersa, w których to państwa Osi zwyciężyły. “Swastika Night” Katharine Burdekin, napisana w 1937 roku, wyobraża sobie świat sto lat po zwycięstwie nazistów, gdzie Żydzi zostali wymordowani, a Hitler jest czczony jako bóstwo.
W tych dziełach niemiecki faszyzm jest niemal zawsze samobójczy, pełen wewnętrznych sprzeczności, nieudanych teorii ras i nieuniknionej erozji własnej legitymacji. Zmusza to do refleksji nad granicami totalitaryzmu i nad tym, jak całkowita kontrola nad życiem milionów ludzi może okazać się niezrównoważona. Na szczęście ten scenariusz został zepchnięty do sfery literackiej fikcji, a zwycięstwo aliantów zapobiegło upadkowi świata pod jarzmem nazizmu. Badanie tych alternatywnych uniwersów oferuje cenne lekcje na temat tego, jak wojny mogą kształtować społeczeństwa, kultury, a nawet przemysły krajów zaangażowanych w konflikt.
Choć te analizy są spekulacyjne, stanowią przypomnienie tego, co mogło się wydarzyć, skłaniając do docenienia pokoju i wolności. Rodzaj refleksji nad historią oparty na ciemnych hipotezach zaprasza do zastanowienia się nad podstawowymi wartościami, które broniliśmy od czasów II wojny światowej: wolnością, sprawiedliwością i odrzuceniem autorytaryzmu.