Do sali pod Konstancinem przyjechałem wcześniej niż goście, chciałem zamienić z synem dwa słowa, zanim zaczną się kamery, wstążki i ciotki z uśmiechami. Kiedy podszedłem, Weronika podniosła…
Do sali pod Konstancinem przyjechałem wcześniej niż goście. Nie dlatego, że bałem się korków. Po latach człowiek wie, gdzie Warszawa potrafi stanąć bez ostrzeżenia i ile trzeba doliczyć do każdej drogi. Przyjechałem wcześniej, bo chciałem zobaczyć Mateusza, zanim pojawią się muzyka, kamerzysta, ciotki z obu stron i te wszystkie uśmiechy, które na weselu mają udawać … Read more