Stałem pod blokiem córki z pierogami dla wnuczki w torbie, kiedy sąsiadka rzuciła mi w twarz: „No przecież oni do Irlandii lecą, do Dublina. Myślałam, że pan wie”. Przez miesiąc pakowali życie do…
Szedłem do Sylwii z torbą w jednej ręce i słoikiem ogórków kiszonych w drugiej, jakbym szedł zwyczajnie, po staremu, jak zawsze. W torbie miałem jeszcze pudełko pierogów z serem i ziemniakami, takich, jakie Nela lubiła najbardziej, i małą książeczkę z obrazkami o zwierzętach. Zobaczyłem ją dzień wcześniej w kiosku przy przystanku i od razu pomyślałem … Read more