Stałam w progu własnego domu w Konstancinie, trzymając czarną torbę i klucze, gdy usłyszałam, jak Ania mówi do Piotra: „Nie mam nic do powiedzenia twojej żonie” – zupełnie jakbym była powietrzem….
Absolutnie nie sądziłam, że w wieku czterdziestu pięciu lat znajdę się w tak dziwnej sytuacji. Stoję pośrodku własnego domu na strzeżonym osiedlu w Konstancinie pod Warszawą i czuję się obco. Niby mam wszystko. Cztery świetnie prosperujące salony piękności rozsiane po całej Warszawie. Na Nowym Świecie, w Złotych Tarasach, na Mokotowie i w Pruszkowie, żeby dziewczyny … Read more