Lato, Ustka. W mojej kuchni skwierczą kotlety, a z pokoju dochodzi głos: „Tereska, a jutro rano kupisz nam świeże bułki?” Cała rodzina od tygodni mieszka u mnie na „kilka dni”. Rano zabrali mi…
Tereska, długo jeszcze z tym obiadem? – głos Krystyny przebił się przez szum wentylatora i uchylonego okna. Teresa drgnęła, omal nie wypuszczając patelni. Tłuszcz syknął na blasze. Kolejne kotlety mielone czekały na talerzu, a ona miała wrażenie, że gotuje dla całej kolonii. Koszulka przykleiła jej się do pleców, krzyż bolał przy każdym schyleniu. „Już, Krysiu, … Read more