Wcisnęłam palce w zimną poręcz schodów, a Jan patrzył na mnie z góry z tym samym wyższościowym uśmiechem, który wrócił, gdy został prezesem. „Hano, już do siebie nie pasujemy” – powiedział…
Wcisnęłam palce w zimną poręcz schodów, czując, jak drewno wbija się w moją skórę. Jan uśmiechał się do mnie z góry, z tym samym wyższościowym uśmiechem, który widywałam u niego coraz rzadziej, a teraz wrócił z pełną mocą, gdy tytuł prezesa zarządu przylgnął do jego nazwiska. Stał w eleganckim garniturze, idealnie skrojonym, z włosami zaczesanymi … Read more