Franz von Papen – człowiek, który oddał władzę Hitlerowi

Franz von Papen - człowiek, który oddał władzę Hitlerowi

Ta fotografia z maja 1934 roku mówi więcej niż tysiąc słów. Na pierwszym planie widać triumfującego Adolfa Hitlera, witającego wiwatujące tłumy. Tuż za nim, w cieniu, siedzi Franz von Papen – z ponurą rezygnacją na twarzy. Jeszcze niedawno to on był na okładkach niemieckich i światowych gazet, sprawował najwyższe urzędy i wierzył, że potrafi kontrolować bieg wydarzeń.

Thumbnail

Arystokrata z Westfalii, kawalerzysta, dyplomata i polityk przeszedł do historii jako człowiek, który otworzył Hitlerowi drzwi do władzy. Był kanclerzem, wicekanclerzem i ambasadorem, a po wojnie uniewinnionym w Norymberdze pamiętnikarzem, próbującym wybielić swoją rolę. To historia człowieka, który wpuścił Hitlera na salony niemieckiej polityki, wierząc, że go okiełzna – a w rzeczywistości stał się jego zakładnikiem i utorował mu drogę do dyktatury. Franz von Papen przyszedł na świat w 1879 roku w Westfalii.

Był dziesięć lat starszy od Hitlera. Urodził się w rodzinie katolickiej, co miało znaczenie dla jego późniejszej kariery politycznej. Kształcił się w Akademii Wojskowej i rozpoczął karierę jako oficer kawalerii. Przed I wojną światową był attaché wojskowym w Meksyku i Stanach Zjednoczonych, gdzie zdobywał doświadczenie dyplomatyczne i zajmował się działalnością wywiadowczą.

Po 1918 roku wstąpił do katolickiej partii Centrum i został posłem do Reichstagu, gdzie zasłynął jako konserwatysta o silnie monarchistycznych i reakcyjnych poglądach. Do 1932 roku pozostawał jednak politykiem drugiego szeregu. W czerwcu tego roku niespodziewanie został mianowany kanclerzem Niemiec. Na początku lat 30.

Niemcy pogrążały się w głębokim chaosie politycznym. Kolejne gabinety upadały jeden po drugim, koalicje okazywały się kruche i krótkotrwałe. Prezydent Paul von Hindenburg, jedyny autorytet w państwie, nie potrafił opanować narastającego kryzysu. To właśnie on miał kompetencje mianowania kanclerza.

Papen, mający dobre relacje z prezydentem, przekonał go, że uda mu się przełamać polityczną obstrukcję. Sam był zwolennikiem autorytaryzmu i monarchii, nie demokracji. W tym czasie Hitler zabiegał o wsparcie wielkich przemysłowców, ale jego antykapitalistyczna retoryka odstraszała ludzi biznesu. Woleli oni wspierać konserwatystę z arystokratycznej rodziny, jakim był Papen, którego żona Marta von Boch pochodziła z ich środowiska.

Papen miał też dobre relacje z oficerami Reichswehry i właścicielami ziemskimi. Stracił jednak poparcie partii Centrum, której politycy traktowali go jako zdrajcę środowiska katolickiego i narzędzie konserwatywnych elit. Jego rząd określano mianem „gabinetu baronów”, a w lipcu 1932 roku trafił na okładkę magazynu „Time”. Papen liczył, że skoro koalicje partyjne są nietrwałe, uda się stworzyć stabilny rząd oparty na autorytecie prezydenta i elit, a nie na partiach.

W praktyce oznaczało to osłabianie parlamentaryzmu i rządzenie dekretami prezydenckimi. Jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji był tak zwany zamach na Prusy. Prusy były największym krajem związkowym Republiki Weimarskiej, obejmowały ponad 60 procent terytorium i ludności Niemiec. Dominującą pozycję polityczną mieli tam socjaldemokraci z SPD.

Na mocy dekretu prezydenta Hindenburga z 20 lipca 1932 roku Papen usunął legalny rząd pruski i ogłosił się komisarzem Rzeszy dla Prus, przejmując całą władzę wykonawczą. Jako powód podał zamieszki w Altonie, tak zwaną krwawą niedzielę, w których zginęło kilkanaście osób. Papen oświadczył, że to dowód na to, iż SPD nie kontroluje sytuacji w Prusach. W przyszłości miał nadzieję utworzyć nowe państwo i wskrzesić monarchię, dlatego dążył do centralizacji władzy.

Efekt był jednak odwrotny do zamierzonego. Zamach na Prusy zlikwidował ostatni duży bastion republiki i usunął demokratyczną przeciwwagę wobec Hitlera. Odsunięcie SPD od władzy osłabiło możliwości obrony republiki w krytycznym momencie, gdy naziści rośli w siłę. Hitler obejmując władzę w styczniu 1933 roku skorzystał z pruskiego precedensu – rządzenie dekretami stało się już normalnością.

Papen po raz pierwszy spotkał się z Hitlerem osobiście tydzień po tym, jak naziści przejęli władzę. Lider NSDAP oznajmił mu wtedy, że jego rząd traktuje tylko jako tymczasowe rozwiązanie i że to on w przyszłości będzie rządzić Niemcami. Papen zapamiętał to spotkanie do końca życia. Po wojnie wspominał, że Hitler nosił granatowe ubranie i wydawał się doskonałym drobnomieszczaninem, miał niezdrową cerę i trudną do opisania cechę członka cyganerii.

Hitler jasno wyraził, że nie zadowoli się rolą podrzędną i zamierza sięgnąć po całkowitą władzę. Mimo to Papen przymykał oko na awantury nazistów na ulicach. Tuż po objęciu urzędu kanclerza wydał dekret znoszący zakaz działalności SA, który wprowadził jego poprzednik Heinrich Brüning. Kanclerz zezwalał nazistom na organizowanie marszy i tolerował eskalację przemocy.

Papen i jego otoczenie liczyli, że nowe wybory pozwolą zbudować silniejszy blok konserwatywno-nacjonalistyczny. Gdyby poparcie dla NSDAP okazało się wysokie, Papen miał nadzieję wciągnąć Hitlera do gry parlamentarnej i okiełznać go w ramach koalicji. W wyborach z lipca 1932 roku NSDAP po raz pierwszy zdobyła najwięcej głosów ze wszystkich ugrupowań – aż 37 procent. Dla porównania partia Centrum otrzymała tylko 12 procent, a sojusznicy Papena z DNVP niespełna 6 procent.

Decyzją o wyborach Papen zamiast wzmocnić swoją pozycję, oddał Hitlerowi polityczną dominację. Nazistom proponowano kilka stanowisk i wicekanclerstwo dla samego Hitlera, ale ten chciał całej władzy, nie drugorzędnej roli w koalicji. Papen utrzymał stanowisko dzięki poparciu prezydenta, ale jego rząd nie miał realnego poparcia społecznego. Kolejne przedterminowe wybory odbyły się w listopadzie 1932 roku.

NSDAP znów zwyciężyła, ale głosujących na partię Hitlera było już mniej, a frekwencja spadła. W partii narastało rozczarowanie, że najsilniejsze ugrupowanie w kraju nie sprawuje żadnej władzy, a niektórzy działacze naciskali na Hitlera, by przyjął wicekanclerstwo. Ten jednak uparcie domagał się urzędu kanclerza i pełnej władzy. Po tych wyborach Papen stracił stanowisko kanclerza, które piastował około pół roku.

W grudniu 1932 roku nowym szefem rządu został generał Kurt von Schleicher, dawny współpracownik Papena, a teraz jego wróg. Papen knuł przeciwko niemu, wierząc, że można wciągnąć NSDAP do rządu i podporządkować ją konserwatywnym elitom. To złudzenie doprowadziło do współpracy z nazistami i 30 stycznia 1933 roku Hitler objął urząd kanclerza. Papen sądził, że wraz z Alfredem Hugenbergiem z DNVP będzie w stanie kontrolować Hitlera, który prędzej czy później się skompromituje, a on sam wróci do władzy.

Zamiary te okazały się mrzonką. Już w pierwszych 24 godzinach Hitler dał do zrozumienia, że nie zamierza się z nikim liczyć. Uzyskał od Papena zgodę na organizację nowych wyborów, a Reichstag został rozwiązany do 5 marca. Hitler kłamał, że niezależnie od wyniku skład rządu się nie zmieni.

Papen stracił też stanowisko komisarza Rzeszy w Prusach – Hitler powierzył funkcję premiera Hermanowi Göringowi. Na tydzień przed wyborami doszło do podpalenia Reichstagu, o które oskarżono komunistów. Odebrano im mandaty poselskie, a represje dotknęły też socjaldemokratów. Przy podejmowaniu tych decyzji Papen został całkowicie pominięty – być może wtedy spostrzegł, że sytuacja wymyka mu się spod kontroli.

Wybory z 5 marca dały NSDAP 44 procent głosów. Wbrew obietnicom Hitler wprowadził do rządu nowego ministra propagandy Josepha Goebbelsa. 23 marca Reichstag uchwalił osławioną ustawę o pełnomocnictwach, która dawała rządowi, a w zasadzie Hitlerowi, pełnię władzy ustawodawczej. Posłów z partii Centrum i DNVP zastraszono aresztowaniem, jeśli nie poprą ustawy.

Strach wziął górę – koalicjanci Hitlera zagłosowali za ustawą, która otworzyła drogę do demontażu demokracji. W czerwcu 1933 roku Hugenberg jako pierwszy z koalicjantów skapitulował i rozwiązał partię DNVP. Naziści zdelegalizowali SPD. Jedynym legalnym ugrupowaniem poza NSDAP pozostała dawna partia Papena – Centrum.

W lipcu 1933 roku Papen podpisał w imieniu Rzeszy konkordat ze Stolicą Apostolską, co uznał za swój sukces. W rzeczywistości partia Centrum straciła zainteresowanie Watykanu, polityczny katolicyzm przestał istnieć, a duchowieństwo coraz częściej wzywało do posłuszeństwa wobec reżimu. Wkrótce partia Centrum uległa samorozwiązaniu. W tym samym miesiącu weszło w życie prawo ustanawiające NSDAP jedyną legalną partią w kraju.

Papen nie protestował, a Hitler publicznie chwalił go za dobrą współpracę. Kilka miesięcy później naziści zorganizowali pozorne wybory, w których można było głosować tylko na jedną listę kandydatów. Pytanie brzmiało: „Czy aprobujesz listę kandydatów wysuniętą przez kierownictwo Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej? ”.

Hitler ogłosił, że popiera go 92 procent narodu, ale mimo terroru trzy miliony Niemców zaryzykowało głosowanie przeciwko reżimowi. Papen brał udział w tej kampanii i wygłaszał służalcze mowy. Mówił wówczas, że Opatrzność wezwała go, by został pionierem odrodzenia narodowego, i że czuje się w obowiązku powiedzieć narodowi niemieckiemu o wierze we Führera i jego dzieło. Po listopadowym głosowaniu zachował stanowisko wicekanclerza i na pierwszym posiedzeniu rządu chwalił „geniusz przywództwa” Hitlera.

Zdarzało mu się jednak kwestionować stanowisko partii. Gdy bojówki SA i SS pobiły szofera rumuńskiej ambasady, Papen wraz z konserwatywnymi politykami napisał do Hitlera list otwarty. Ten zareagował wściekłością i zażądał, by wicekanclerz odstąpił od przedkładania mu takich skarg. Papen próbował też złagodzić ustawę o przymusowej sterylizacji osób z dziedzicznymi chorobami, argumentując, że niemieccy katolicy będą wobec niej sceptyczni.

Hitler nie słuchał – wszystkie metody służące podtrzymaniu narodu były jego zdaniem usprawiedliwione. Najostrzej Papen zbuntował się tylko raz – 17 czerwca 1934 roku na Uniwersytecie w Marburgu. Nad Hitlerem gromadziły się wtedy czarne chmury: bunty SA oraz wycofywanie poparcia przez wielki biznes, prezydenta i Reichswehrę. Papen, zachęcony przez prezydenta i doradców, wygłosił mowę uderzającą w system.

Ostrzegał przed nadużywaniem terroru politycznego, krytykował brutalne metody SA i podkreślał, że państwo potrzebuje porządku prawnego i wolności słowa, a nie rządów ulicznej przemocy. Mówił, że wielkich ludzi nie tworzy propaganda, a żaden naród nie może trwać w stanie ciągłej rewolucji. Goebbels próbował ocenzurować przemówienie, ale mowę obszernie cytował dziennik „Frankfurter Zeitung”. Hitler był wściekły, ale miał większe zmartwienia.

Bojówki SA pod wodzą Ernsta Röhma domagały się dalszej rewolucji i większego wpływu w państwie, co groziło konfliktem z armią i elitami. Papen, widząc cenzurę swojej mowy, wyraził gotowość do dymisji, ale Hitler, obawiając się utraty poparcia Reichswehry i Hindenburga, prosił go, by został. Wtedy Hitler zdecydował się na brutalną rozprawę – tak zwaną noc długich noży, podczas której zlikwidowano kierownictwo SA i innych przeciwników reżimu. Papen trafił do aresztu domowego, ale jego najbliżsi współpracownicy zostali zamordowani: sekretarz Herbert von Bose, działacz katolicki Erich Klausener oraz osobisty asystent Edgar Jung, który był prawdziwym autorem antyhitlerowskiej mowy z Marburga.

Hitler nakazał oszczędzić samego Papena, nie chcąc wywoływać skandalu dyplomatycznego i zrywać z konserwatywnymi elitami. Na pierwszym posiedzeniu rządu po pacyfikacji Papen wyglądał na przygnębionego. Jego współpracownicy i przyjaciele zostali zabici przez ludzi, których sam wprowadził do władzy. Poprosił o dymisję – tym razem Hitler ją przyjął, ale nie chciał całkowicie zrywać kontaktów.

Uzgodniono, że Papen do września pozostanie wicekanclerzem, a potem poświęci się służbie dyplomatycznej. Kiedy Hitler wziął na siebie publiczną odpowiedzialność za noc długich noży, Papen odpowiedział słowami świadczącymi o jego moralnej kapitulacji: „Niech mi będzie wolno powiedzieć, jakież to według mnie mężne i wielkie w wymiarze ludzkim”. W sierpniu 1934 roku zmarł prezydent Hindenburg, a obowiązki głowy państwa przejął Hitler. To był początek jego władzy absolutnej.

Papen brał udział w odpieczętowaniu testamentu politycznego Hindenburga, który zalecał przywrócenie monarchii – Hitler testament utajnił, a Papen o wszystkim wiedział. Pod koniec lata Hitler wysłał Papena jako ambasadora do Austrii, gdzie panowała napięta atmosfera po nieudanym prohitlerowskim puczu. Papen miał łagodzić relacje i przekonywać austriackie władze, że Niemcy nie mają wrogich zamiarów. W 1935 roku zaangażował się w plebiscyt w Zagłębiu Saary, na mocy którego tereny te wróciły do Rzeszy.

Po powrocie do Austrii działał na rzecz przyszłego Anschlussu. Współorganizował spotkanie kanclerza Austrii Kurta von Schuschnigga z Hitlerem w Berchtesgaden. Faktyczny Anschluss dokonał się w marcu 1938 roku, a w tym samym roku Papen oficjalnie wstąpił do NSDAP. Po Anschlussie Papen wpadł w polityczną próżnię.

Wyciągnął go z niej nowy minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop, który powołał go na stanowisko ambasadora w Turcji. Nominację zawetował jednak prezydent Turcji Kemal Atatürk, który źle wspominał Papena z czasów I wojny światowej, gdy służyli razem na tej części frontu – Atatürk miał go za intryganta i spiskowca. Dopiero po śmierci prezydenta Papen oficjalnie objął stanowisko w kwietniu 1939 roku, na kilka miesięcy przed wybuchem wojny. Papen próbował powstrzymać Turcję przed zbliżeniem do aliantów, grożąc sankcjami gospodarczymi.

W 1941 roku podpisał w imieniu Niemiec traktat o przyjaźni i nieagresji z Turkami. Organizował przyjęcia dyplomatyczne i posługiwał się „funduszami specjalnymi” do przekupstwa. 24 lutego 1942 roku w Ankarze NKWD przeprowadziło na niego zamach – bomba wybuchła przedwcześnie, zabijając zamachowca i raniąc lekko Papena oraz jego żonę. Mimo napięć dyplomatycznych Papen przetrwał na stanowisku.

Od 1943 roku, widząc nieuchronną klęskę Rzeszy, prowadził tajne rozmowy z Amerykanami, jednocześnie korzystając z informacji Eliasa Bazny, słynnego agenta „Cicero”. Na początku 1944 roku wybuchła afera związana z agentem Abwehry Erichem Vermehrenem, który przeszedł na stronę aliantów. Wcześniej pracował w ambasadzie w Ankarze i był bliskim współpracownikiem Papena, co w Berlinie wzbudziło podejrzenia wobec ambasadora. Goebbels pisał w dziennikach, że Papen ma talent do gromadzenia wokół siebie podejrzanych typów, ale odradzał Hitlerowi jego odwołanie, bo Papen cieszy się w Ankarze dużym autorytetem.

W sierpniu 1944 roku, gdy Turcja zerwała stosunki dyplomatyczne z Rzeszą, Papen wrócił do Niemiec, gdzie Hitler odznaczył go Krzyżem Rycerskim. Następnie odszedł na emeryturę, ale jego dom został zniszczony przez amerykańską armię, a on sam ukrył się u córki, gdzie go aresztowano. Po wojnie Papen stanął przed Międzynarodowym Trybunałem w Norymberdze. Zarzucano mu, że jako kanclerz i wicekanclerz odegrał kluczową rolę w wyniesieniu Hitlera do władzy, a jako dyplomata wspierał ekspansję Rzeszy i pomógł doprowadzić do Anschlussu Austrii.

Podczas procesu Papen twierdził, że wstrząsnęły nim niemieckie zbrodnie, a Hitlera nazwał „patologicznym kłamcą”. Do winy się nie przyznał. W mowie obronnej mówił, że siła zła była większa niż siła dobra i że kierowała nim jedynie miłość do ojczyzny, a nie służba reżimowi nazistowskiemu. Trybunał uznał, że Papen ponosi odpowiedzialność polityczną i moralną jako intrygant, który umożliwił Hitlerowi dojście do władzy, ale nie znaleziono dowodów na świadomy udział w zbrodniach wojennych i przeciw ludzkości.

1 października 1946 roku został uniewinniony. Po procesie trafił przed sąd denazyfikacyjny w RFN. Nie uwierzono w jego rzekomą pomoc dla Żydów, na którą nie znaleziono dowodów. Początkowo skazano go na osiem lat obozu pracy, ale w 1949 roku wyrok uchylono po wpłaceniu grzywny.

Papen stracił państwową emeryturę i prawo jazdy, ale odzyskał część majątku. W 1952 roku wydał autobiografię „Wspomnienia”, w której przedstawiał się jako polityk kierujący się szlachetnymi intencjami, przypadkowo wciągnięty w wir historii. Podczas publicznych wystąpień konsekwentnie minimalizował swoją odpowiedzialność za wyniesienie Hitlera do władzy, twierdząc, że nie miał realnych możliwości, by zatrzymać jego zbrodnicze działania. Franz von Papen zmarł 2 maja 1969 roku w Oberursel w RFN, w wieku 89 lat.

Do końca życia chciał być postrzegany jako konserwatysta i katolik, ale historia zapamiętała go jako tego, który oddał władzę Hitlerowi.