Andrzej Lepper: ostatnie chwile, w które Polska nie uwierzyła.. Co wiedział o szczytach władzy?

Andrzej Lepper: ostatnie chwile, w które Polska nie uwierzyła.. Co wiedział o szczytach władzy?

7 lipca 2007 roku doszło do wydarzenia, które na zawsze zmieniło polską politykę. Zaplanowana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne akcja dotycząca korupcji przy odrolnieniu ziemi w okolicach Mazur zakończyła się fiaskiem. Cel operacji został uprzedzony o planowanym zatrzymaniu, co od lat budzi pytanie bez odpowiedzi, kto i dlaczego ostrzegł zamieszane w sprawę osoby. Zaledwie trzy dni później, 9 lipca 2007 roku, Jarosław Kaczyński odwołał Andrzeja Leppera ze stanowisk wicepremiera i ministra rolnictwa.

Thumbnail

To wydarzenie zapoczątkowało polityczny krach, który cztery lata później doprowadził do śmierci lidera Samoobrony w warszawskiej siedzibie partii przy Alejach Jerozolimskich 30. Andrzej Lepper zaczynał jako rolnik z Pomorza, który w latach 90. stanął na czele protestów przeciwko polityce gospodarczej rządu. Jego formacja, najpierw związek zawodowy, a potem partia Samoobrona, dała głos tysiącom rozczarowanych transformacją Polaków.

Jego język, prosty i dosadny, przemawiał do tych, którzy czuli się pomijani przez elity w Warszawie. W 2001 roku Samoobrona zdobyła 53 mandaty w Sejmie, co było sensacją polityczną. Lepper stał się jednym z najważniejszych graczy na scenie, przechodząc drogę od organizatora blokad dróg do wicemarszałka Sejmu. W wyborach prezydenckich w 2005 roku uzyskał ponad 15% głosów, co dało mu trzecie miejsce, tuż za Donaldem Tuskiem i Lechem Kaczyńskim.

W 2006 roku partia weszła do koalicji z Prawem i Sprawiedliwością oraz Ligą Polskich Rodzin. Lepper objął stanowisko wicepremiera i ministra rolnictwa. Koalicja od początku była pełna napięć, a jej uczestnicy zbierali materiały przeciwko sobie. Kilka miesięcy po utworzeniu rządu doszło do skandalu związanego z nagraniami rozmów posłanki Samoobrony Renaty Beger z politykami PiS, podczas których proponowano jej stanowiska w zamian za zmianę barw klubowych.

Jesienią 2006 roku Lepper został na krótko odwołany z rządu, by po kilku tygodniach negocjacji wrócić na swoje stanowisko. Wokół partii narastały też poważne oskarżenia o wykorzystywanie kobiet w strukturach Samoobrony. Część z tych zarzutów, kierowanych bezpośrednio pod adresem Leppera, została z czasem oddalona, jednak partie zaczęły tracić poparcie. Sama akcja CBA dotycząca odrolnienia ziemi w 2007 roku była operacją kontrolowaną.

Funkcjonariusze działali pod przykrywką, prowadząc rozmowy z osobami podejrzanymi o korupcję. W momencie planowanego zakończenia akcji okazało się jednak, że osoby biorące w niej udział nie wpadły w pułapkę. Informacja o działaniach służb wyciekła, co do dziś pozostaje jedną z najbardziej spornych spraw w historii polskich służb. Skutek był natychmiastowy.

Po odwołaniu Leppera koalicja rozpadła się, a w 2007 roku odbyły się przedterminowe wybory. Samoobrona nie przekroczyła progu wyborczego, co oznaczało koniec kariery całej formacji. Lepper stracił immunitet poselski, dostęp do finansowania partii i wpływy polityczne, a jego partyjne struktury zaczęły się rozpadać. W ciągu kolejnych czterech lat były polityk borykał się z narastającymi problemami, w tym długami i postępowaniami sądowymi.

Mimo to wciąż planował przyszłość, szukał nowych sojuszy i podejmował inicjatywy biznesowe. Jego najbliżsi wspominali później, że miał zaplanowane spotkania i sprawy na kolejne dni. To właśnie ten pełen planów kalendarz stał się dla wielu osób jednym z głównych powodów, dla których nie mogli uwierzyć w oficjalną wersję dotyczącą jego śmierci. 5 sierpnia 2011 roku Andrzej Lepper przyjechał do siedziby partii przy Alejach Jerozolimskich.

Tego dnia jego telefon milczał, co było niezwykłe, bo polityk słynął z tego, że zawsze odbierał połączenia i sam wydzwaniał do dziennikarzy. Po kilku godzinach rodzina zdecydowała się wejść do zamkniętego pomieszczenia, gdzie znaleziono jego ciało. W lokalu działał telewizor z zatrzymanym obrazem, a Lepper nie pozostawił listu pożegnalnego. Prokuratura prowadziła postępowanie i ustaliła, że polityk targnął się na własne życie.

Śledczy sprawdzili również możliwość nakłaniania do samobójstwa lub pomocy w jego popełnieniu, jednak nie znaleźli na to dowodów. Mimo to duża część Polaków nie zaakceptowała oficjalnych ustaleń. Powodem był zarówno charakter polityka, jak i jego styl działania. Przez całą karierę budował on bowiem przekaz, że oficjalne wersje wydarzeń zawsze coś przemilczają.

Gdy po jego śmierci pojawiła się oficjalna wersja, wielu ludzi zastosowało dokładnie tę samą metodę, którą on sam im przekazywał, i po prostu mu nie uwierzyło. Po śmierci Leppera pojawiły się także nagrania, które trafiły do opinii publicznej za pośrednictwem znanego detektywa. Na jednym z nich polityk miał mówić o ludziach, którzy nie wybaczają i potrafią zniszczyć. Wypowiedzi te zostały uznane przez wielu za zapowiedź spisku.

Jednocześnie żaden z tych materiałów nie został potwierdzony jako dowód w sprawie. Nagrania nie trafiły początkowo do prokuratury, co dodatkowo wzmocniło atmosferę podejrzeń. Wokół byłego lidera Samoobrony narosła ponadto legenda o tajnym archiwum zawierającym kompromitujące materiały na najważniejsze osoby w państwie. Mimo wieloletnich poszukiwań nigdy nie znaleziono dowodów na istnienie takiego zbioru.

Historia o walizce z dokumentami pozostaje jednym z elementów legendy, która rozwinęła się po śmierci polityka. Eksperci zwracają uwagę, że brak listu pożegnalnego często postrzegany jest jako coś podejrzanego, podczas gdy statystyki wskazują, że większość osób popełniających samobójstwo nie zostawia takiego listu. Podobnie oceniana jest kwestia planów życiowych. Osoby w kryzysie psychicznym potrafią bowiem funkcjonować normalnie, planować spotkania i układać sobie przyszłość nawet do ostatnich dni, co nie oznacza, że zagraża im coś z zewnątrz.

W sprawie śmierci Leppera postępowanie prowadziła prokuratura, która analizowała zabezpieczone materiały, historie połączeń telefonicznych oraz przesłuchiwała świadków. Dokumentacja liczyła setki stron. Żadne kolejne doniesienia medialne, nawet po latach od zgonu, nie zmieniły pierwotnych ustaleń. Ani jeden świadek ani materiał nie dowiódł, że w sprawie brały udział osoby trzecie.

Sprawa śmierci Leppera pozostaje jednak nierozerwalnie związana z pytaniem o to, czy mógł posiadać informacje niewygodne dla polityków najwyższego szczebla. Były wicepremier zasiadał przy stołach, gdzie podejmowano najważniejsze decyzje państwa. Nie sposób wykluczyć, że miał wiedzę o wielu sprawach. Jednocześnie brakuje jakichkolwiek podstaw, by twierdzić, że jego śmierć miała związek z tą wiedzą.

Analizując ostatnie miesiące życia Leppera, nie sposób pominąć skali problemów, które się wtedy nałożyły na jego sytuację. Utrata stanowisk, upadek partii, postępowania sądowe i wchodzące w życie wyroki, problemy finansowe i osobiste, w tym poważna choroba w rodzinie, to elementy, które mogły wpłynąć na psychikę polityka. Pytań tych nie sposób rozstrzygnąć, a żadna wersja nie ma pełnego potwierdzenia w faktach. Lepper zakończył życie w lokalu partii, która przez lata była dla niego centrum świata, a ostatecznie pozostała jedynie adresem ugrupowania, które przestało się liczyć.

W miejscu, w którym przez dekady rozbrzmiewały jego konferencje i narady, 5 sierpnia 2011 roku zapadła cisza. Tłumy pożegnały go na cmentarzu w Krupach. Na pogrzebie pojawili się rolnicy, którzy stali z nim na blokadach, dawni działacze jego partii oraz ci, którzy po latach uznali, że trzeba mu oddać hołd. Obecni byli również politycy, z których część nie odbierała od niego telefonów w ostatnich latach życia.

Polityczne dziedzictwo Andrzeja Leppera jest niejednoznaczne. Z jednej strony mówił o problemach, których nikt inny nie chciał poruszać, reprezentując ludzi wykluczonych z transformacji. Z drugiej strony jego metody bywały brutalne, a część zarzutów, które formułował, nigdy nie została udowodniona. Był politykiem, który potrafił przegrywać i wracać do gry, ale w ostatnim etapie życia ta umiejętność zawiodła.

Język, którym posługiwał się Lepper, okazał się jednak zaskakująco trwały. Proste zdania o podziale na zwykłych ludzi i elity, o prawdzie ukrywanej przez establishment, przeniknęły do współczesnej debaty publicznej w stopniu, jakiego sam polityk zapewne nie przewidział. Formacja, którą stworzył, zniknęła ze sceny, ale jego sposób mówienia o polityce pozostał w głowach milionów ludzi. Ostatecznie oficjalne ustalenia w sprawie śmierci polityka nie zostały zmienione.

Prokuratura nie znalazła śladów udziału osób trzecich, a także nie potwierdziła, by ktokolwiek namawiał go do odebrania sobie życia. Pytania o jego ostatnie dni, to, co wiedział i przed czym czuł strach, pozostają bez odpowiedzi. W tej sprawie dokumentacja jest zamknięta, ale w przestrzeni publicznej nie milkną głosy tych, którzy uważają, że nie wszystko zostało powiedziane. Śledztwo nie dało podstaw do zmiany wersji o samobójstwie.

W dyskusji o tej śmierci ścierają się natomiast dwa porządki: udokumentowane ustalenia organów państwa oraz pytania, które wynikają z nieufności części społeczeństwa do oficjalnych komunikatów. Brak odpowiedzi nie jest równoznaczny z dowodem na istnienie spisku, ale też nie można wykluczyć, że część pytań jest zasadna. Niezależnie od interpretacji, historia Andrzeja Leppera pozostaje jedną z tych, w której fakty, domniemania i legenda przenikają się tak mocno, że trudno je od siebie oddzielić.