We wrześniu 2025 roku w warszawskim studiu telewizyjnym publiczność powstała z miejsc, by oklaskiwać kobietę, której nie było na scenie. Na ekranie pojawił się wyłącznie jej archiwalny wizerunek – uśmiech i uniesiona brew, znane trzem pokoleniom widzów. Biała Tyszkiewicz, nazywana pierwszą damą polskiego kina, odbierała honorową nagrodę, ale nie opuściła swojego apartamentu w centrum Warszawy, którego praktycznie nie opuszcza od lat. Ona sama wyjaśniła swoją decyzję w jednym krótkim zdaniu: nie chciała obciążać nikogo rozczarowaniem i wolała, by ludzie zapamiętali ją taką, jaką ją znali.

Jej znajomi mówią wprost, że zniknęła z życia towarzyskiego, nie przyjmuje przyjaciół, a ci, którzy znali ją od dekad, słyszą jedynie grzeczne odmowy. Daniel Olbrychski nazwał to otwarcie błędem. Córka Karolina tłumaczy to jednak inaczej – jako wyraz szacunku dla widzów i przekonania, że gwiazda ma obowiązek być wzorem i nie może sprawiać ludziom bólu widokiem własnej słabości. Beata Tyszkiewicz urodziła się 14 sierpnia 1938 roku w skrzydle pałacu w Wilanowie, gdzie jej matka czekała na narodziny córki z dala od upalnej Warszawy.
Pochodziła z jednego z najstarszych rodów dawnej Rzeczypospolitej, z herbem Leliwa i tytułem hrabiowskim. Dzieciństwo, które sama wspominała jak scenę z filmu, skończyło się wraz z wybuchem wojny. Jej ojciec poszedł do powstania warszawskiego, został wzięty do niewoli i po wojnie został na Zachodzie, zakładając nową rodzinę w Anglii. Córka widziała go po wojnie tylko raz.
Reszta dzieciństwa upłynęła w skrajnej biedzie. Wraz z matką i młodszym bratem przeprowadzała się wielokrotnie, mieszkając w jednym pokoju bez bieżącej wody, skąd wodę trzeba było nosić w wiadrach ze studni. Matka pracowała od świtu do nocy, prowadząc między innymi hotel w Karpaczu. To właśnie tam siedemnastoletnia Beata poznała Jacka Padlewskiego, chłopaka, który pisał dla niej wiersze i który po latach został jej trzecim mężem.
Do kina trafiła przypadkiem, gdy w 1956 roku twórcy ekranizacji „Zemsty” Fredry szukali do roli Klary młodej dziewczyny w szkolnych korytarzach. Nazwisko, które w nowej Polsce zamykało drzwi, po raz pierwszy otworzyło przed nią drzwi na plan filmowy. Mimo to nie ukończyła szkoły teatralnej – została z niej wydalona po roku za granie w filmach zamiast uczęszczania na zajęcia. Wcześniej powtarzała klasę w szkole i oblała egzamin dojrzałości z języka polskiego.
Maturę zdała później, już jako znana aktorka. W ciągu ponad 60 lat pracy zagrała w ponad stu filmach i serialach. Najmocniej zapadła w pamięć widzów jako Izabela Łęcka w „Lalce” Wojciecha Hasa z 1968 roku, w której – jak wspominała – grała świat, który został jej odebrany, zanim zdążyła go poznać. Krytycy przyjęli film chłodno, ale publiczność w plebiscycie przyznała jej nagrodę za tę rolę.
Zagrała także między innymi w „Popiele i diamencie”, „Rękopisie znalezionym w Saragossie”, „Nocach i dniach” czy serialu „Stawka większa niż życie”. W połowie lat 60. wyjechała do Indii, gdzie producent Tivari zaangażował ją do roli pięknej Heleny w filmie o Aleksandrze Wielkim. Kontrakt opiewał na kilkanaście dni zdjęciowych, ale pobyt w Bombaju przeciągnął się do około półtora roku.
Za zarobione pieniądze razem z mężem kupiła drewniany dwór w Głuchach, w którym w 1821 roku urodził się Cyprian Kamil Norwid. Dzięki remontowi przeprowadzonemu przez nowych właścicieli dom poety przetrwał do naszych czasów. Jej pierwszym mężem był Andrzej Wajda. Poznali się na planie „Samsona”, a związek zaczął się kilka lat później, podczas pracy nad „Popiołami”.
Pobrali się w 1967 roku, po narodzinach córki Karoliny. Małżeństwo rozpadło się po około dwóch latach. Według relacji przyjaciół, którzy byli tego świadkami, Beata oznajmiła mężowi o rozstaniu podczas niedzielnego obiadu w Głuchach, między daniem głównym a deserem. Odeszła do Witolda Orzechowskiego, studenta szkoły filmowej, co wywołało skandal, ale ona nigdy nie tłumaczyła się z tej decyzji.
Drugie małżeństwo, które sama nazwała przypadkowym, także zakończyło się rozwodem. Beata wielokrotnie przyznawała, że żałuje tylko jednego rozstania – tego z Wajdą. Uważała, że gdyby był jej drugim mężem, a nie pierwszym, zostaliby razem. Wajda zmarł w 2016 roku.
Trzecim mężem aktorki został Jacek Padlewski, z którym miała córkę Wiktorię. To małżeństwo również się rozpadło, a los spleciony przez rodzinne relacje sprawił, że Padlewski ożenił się później z matką męża Wiktorii. W 2005 roku została jurorką programu „Taniec z gwiazdami”, w którym zasiadała przez 19 sezonów. Pokolenia młodych widzów poznały ją dzięki telewizyjnemu talentowi do oceniania tańca z wdziękiem i ciętym dowcipem.
W 2017 roku przeszła zawał serca i przeszła operację udrożnienia tętnicy wieńcowej. Po rekonwalescencji nie wróciła już do programu, a z czasem całkowicie zniknęła z życia publicznego. Ostatni raz na dużym ekranie pojawiła się w 2018 roku. Od tego czasu nie udziela wywiadów i nie pokazuje się publicznie, a jedynymi osobami, które mają do niej dostęp, są córki i najbliższa rodzina.
Mimo to w 2026 roku, przy okazji dwóch nowych ekranizacji „Lalki”, dziennikarze wciąż pytali o jej opinię jako wykonawczyni kultowej roli Izabeli. Odpowiedziała z dystansu, bez zdjęć i kamer. W marcu 2026 roku zmarł w Hamburgu jej młodszy brat Krzysztof, który mieszkał za granicą od młodości. Media poinformowały o tym dopiero w czerwcu, a aktorka nie pojawiła się publicznie nawet na moment.
Jej żałoba pozostała zamknięta za drzwiami mieszkania. W sierpniu 2026 roku skończyła 88 lat. Rodzina podaje jedną przyczynę jej izolacji: szacunek dla widzów. Ona sama mówi o tym, że nie chce nikogo obciążać rozczarowaniem.
Bliscy podkreślają, że jej umysł jest sprawny, dowcip ostry, a decyzja o niewychodzeniu z domu jest w pełni świadoma. Znajomi porównują ją do Grety Garbo, która u szczytu sławy odsunęła się od świata. Beata Tyszkiewicz przez całe dorosłe życie podejmowała decyzje samodzielnie i nie zmieniała ich pod wpływem otoczenia.
Swoje ostatnie lata spędza właśnie tak – z dala od blasku fleszy, w mieszkaniu, w którym sama wybrała, kiedy i czy w ogóle chce być widziana.