Stanąłem w kuchni z kartką w ręce, gdy Beata powiedziała: „Piotr przeniesie rzeczy do garażu”. To zdanie uderzyło mnie jak cios, bo garaż przez dwadzieścia lat był moim schronieniem, a nie…
Przepuściłem ich do kuchni, nastawiłem wodę i zobaczyłem, że Beata już wyciąga z torebki złożoną kartkę. Nie musiałem jej czytać, bo znałem tę listę na pamięć. Znalazły się na niej punkty o nieprzyjmowaniu obcych do warsztatu bez uzgodnienia, o pilnowaniu godziny posiłków, a nawet o tym, żeby nie zostawiać butów na korytarzu. Była to nowa … Read more