Stałam pod klatką na Krochmalnej, a na drzwiach wisiała kartka od mamy: „Radź sobie sama. Nie mieliśmy wyboru. Mama.” Wszystko, co miałam, leżało w kartonach na chodniku. Mój pokój, moje…
Stałam przed klatką mojego dawnego bloku na ulicy Krochmalnej, wpatrując się w stos kartonów i toreb zwalonych prosto na chodnik. Na drzwiczkach skrzynki z licznikami dyndała karteczka przyczepiona taśmą. Charakter pisma matki rozpoznałabym z tysiąca. „Radź sobie sama. Nie mieliśmy wyboru. Mama. ” Dwadzieścia jeden lat życia. Dwadzieścia jeden lat rodzinnych obiadów w kuchni o … Read more